Menu główne
Zaloguj Zarejestruj

Login to your account

Username *
Password *
Remember Me

Create an account

Fields marked with an asterisk (*) are required.
Name *
Username *
Password *
Verify password *
Email *
Verify email *

Notice: Undefined offset: 35 in /home/madrian/domains/madrian.linuxpl.info/public_html/chb/libraries/joomla/access/access.php on line 595

Notice: Trying to get property of non-object in /home/madrian/domains/madrian.linuxpl.info/public_html/chb/libraries/joomla/access/access.php on line 595

Utah Jazz - Chicago Bulls 85-92

bulls jazz 03 2016

Nie wiem już, czy ktokolwiek jest w stanie przewidzieć na dzień dzisiejszy pierwszą piątkę Byków na następne spotkanie. Niemal co mecz okazuje się, że niedysponowany jest ktoś inny. Tym razem obok Gasola był to Moore. W konsekwencji takiej polityki na meczu z Jazz w pierwszej piątce zadebiutował Cristiano Felicio. Mieliśmy też okazję zobaczyć duet Rose-Butler razem na boisku, co ostatnio zdarza się rzadko.

Bulls zaczęli od 5 do 0 (trójka D-Rose’a) i bardzo skutecznej gry w ataku. Siedem pierwszy prób rzutowych zakończyli punktami. W tym jump shotem popisał się młody Brazylijczyk. Z drugiej strony, po błędzie Taja w obronie, layupu sam na sam z koszem nie trafił Hayward. Bulls po 4 minutach gry powadzili 15-6, zmuszając trenera rywali do wzięcia timeotu. Goście chyba zbyt słabo poznali kosze podczas rozgrzewki, bo masakrycznie słabo rzucali z bliska. W efekcie w połowie kwarty zdobyli tylko 8 oczek.W połowie kwarty na boisku pojawił się Nikola Mirotic. Chicago w kolejnych minutach obniżyli loty i po tym, jak zaczęli 7/7 FG to od tego czasu trafili raz na 6 prób. Zmiennicy długo walczyli, aby zdobyć swój pierwszy kosz – McDermott (trójka). Brooks nadal wygląda jak zawodnik D-League, Holiday dopiero staje się graczem gotowym cokolwiek pokazać w NBA, a chyba tylko najwięksi optymiści wierzyli, że Doug znów ustrzeli 20+. Mój sceptycyzm powstrzymywały jedna wydarzenie boiskowe. Chicago grając drugo-trzecim unitem utrzymywało przewagę i zarówno Brooks jak i Holiday punktowali w tej kwarcie. Szkoda trochę zmarnowanych okazji, ale i tak Byki prowadziły po 12 minutach gry 25-19. Dla gości 11 punktów miał Favors. Jazz trafiali 40% prób, Bulls 52% - 8 punktów zdobyli rezerwowi. 7 punktów i 2 asysty miał Rose.

Drugą kwartę celnym rzutem z półdystansu otwarł Portis, jednocześnie wraz z kolegami uformował ścianę pod koszem, której rywale długo nie byli w stanie ominąć. Przez pierwsze minuty kwarty oglądaliśmy po obu stronach radosną ofensywę. Zawodnicy rezerwowi okraszali widowisko najróżniejszymi rzutami, z często najdziwniejszych pozycji, z różnymi skutkami. Już w 5 minucie kwarty, mimo korzystnego wyniku, Hoiberg wrócił do większości starterów, zostawiając jedynie Portisa. Ten odpłacał się dobrą grą. Chicago prowadzeni skutecznymi akcjami Derricka (miał 14 punktów w 8 minucie kwarty) przez większą część drugiej ćwiartki utrzymywali dwucyfrową przewagę. Nie mieli jednak sposobu na Derrickaa Favorsa, który notował w tym czasie 7/9 z gry i był zdobywcą 15 z 35 punktów swojej ekipy. Ostatecznie dwucyfrową przewagę udało się Bulls utrzymać. Po połowie spotkania prowadzili 50-40. 16 punktów miał na swoim koncie Derrick Rose (70% FG), na boisku więcej zaliczał tylko Favors – 17. Obok DR, 8 punktów dołożył Portis, a 6 Gibson.

Drugą połowę Byki zaczęły startowym ustawieniem. Oznaczało to powrót na boisko po 18 minutach odpoczynku – Felicio. Brazylijczyk zaczął ładnym wejściem pod kosz i trafieniem dwutaktu. Od początku nadal największym problemem dla defensywy Byków był Favors. Gość robił, co chciał i praktycznie rządził pod koszem. Jednocześnie końcowe podania nabijał sobie Mack, który miał w 3 minucie kwarty już 7 asyst. W ekipie z Chitown rolą asystenta podzielilii się Rose i Butler, którzy we dwójką też zaliczali 7 asyst. W połowie kwarty przewaga gospodarzy utrzymywała się na dwucyfrowym poziomie. Do double double zbliżał się Gibson – miał 13 punktów i 8 zbiórek. Po trójce Niko przewaga Chicago wynosiła nawet 15 oczek. W końcówce Byki powalczył całkiem nieźle swoim drugim unitem. Ostatnie 80 sekund należało do duetu McDermott-Mirotic, którzy zdobył w tym czasie 7 punktów i zapewnili gospodarzom 12 punktowe prowadzenie 79-67. Mirotic po tej części miał 10 punktów, 6 zbiórek i 3 asysty.

Na początku czwartej kwarty na parkiecie w barwach Bulls pojawili się m.in. Holiday i Brooks. Ten drugi popisał się świetnym zagraniem, gdy zablokował szarżującego na kosz wielkiego jak wieża Eiffla Rudy’ego Goberta.

Co ciekawe, chociaż akcję kilkukrotnie pokazano na powtórkach, jakiś statystyk postanowił ten blok zaliczyć jako zbiórkę drugiego PG Bulls. W 4 minucie kwarty na boisku pojawili się Rose i Butler.

Byki w tym czasie popisali się piękną zespołową akcją, w której piłka krążyła po obwodzie, by znaleźć się w rękach niekrytego Miroticia, a ten się nie pomylił. W połowie kwarty Bulls prowadzili 87-74, a ich gra wyglądała naprawdę dobrze. Niestety ciężko to samo powiedzieć o kolejnych minutach gry. Bulls nagle bowiem stanęli w ataku. W końcu ujawniły się też problemy z rosterem Bulls, które do tej pory dzięki waleczności udawało się przykryć – zbiórki. Gracze Utah coraz częściej zbierali w ataku i chociaż nie trafiali w pierwszych próbach to zmniejszali dystans, dzięki akcjom z ponowienie. Na 2 minuty do końca Bulls prowadzili tylko 6 oczkami. Tak samo było 60 sekund później. W międzyczasie próbę layupu Johnsona zablokował Nikola Mirotic. Jazz nie mieli tego dnia lidera, który trafiałbym z dystansu i Bulls nie musieli się zbytnio w końcówce pocić. Do końca utrzymali przewagę, a Tajowi udało się po ostatnim rzucie rywali zebrać dziesiątą piłkę i skończyć spotkanie z DD.

 BOXSCORE

Plusy:

- Rose – 22 punkty (10/15 FG). Ma coraz pewniejszy rzut z dystansu – od meczu gwiazd trafił 12/25 zza łuku.

- Waleczny Taj Gibson – 15 punktów, 10 zbiórek i w bloki oraz mnóstwo walki w jego grze.

- Dobra postawa rezerwowych: Miroticia (15pt, 6zb, 3as) i Portisa (9pt, 5zb, 3as, 2bl).

- Nawet Brooks nie zagrał tak fatalnie, jak to ostatnio ma w zwyczaju.

- Jimmy wraca do swojej gry – miał kilka akcji tak charakterystycznych dla niego.

- Podobała mi się gra Felicio i Holidaya, którzy mogą być fajnym backupem na przyszłość w Bykach.

- W perspektywie utrzymania pozycji numer 8 na Wschodzie dość znośny wydaje się terminarz Byków. Z rywali, z którymi może być problem Bykom pozostały pojedynki z Hawks, Pacers, Cavaliers, Rockets i Heat. W pozostałych 14 spotkaniach powinni być faworytem mimo problemów z kontuzjami.

- Super walka na zbiórkach mimo wielkiej przewagi wzrostu rywali. 42-40 w deskach dla miejscowych.

- Dobre sędziowanie. Arbitrzy pozwolili na twardą grę i nie gwizdali drobnych przewinień, moim zdaniem byli sprawiedliwi wobec obu ekip.

Minusy:

- Mike Duch Dunleavy. Mistrz przechodzenie niezauważanym przez całe spotkanie. 0/3 za trzy to cały jego dorobek rzutowy, do tego dwie straty i tylko jeden punkt w 25 minut na parkiecie. Produktywność: - 10.

- Bulls nie mieli odpowiedzi przez większość meczu na Favorsa.

- Lekkomyślne roztrwonienie przez Byki przewagi w czwartej kwarcie.

- Kolejne kontuzje – Moore, Bairstow. Na ławce można był też zobaczyć w garniakach: Gasola i Noaha.

Komentarze

  • Brak komentarzy