Menu główne
Zaloguj Zarejestruj

Login to your account

Username *
Password *
Remember Me

Create an account

Fields marked with an asterisk (*) are required.
Name *
Username *
Password *
Verify password *
Email *
Verify email *

Notice: Undefined offset: 35 in /home/madrian/domains/madrian.linuxpl.info/public_html/chb/libraries/joomla/access/access.php on line 595

Notice: Trying to get property of non-object in /home/madrian/domains/madrian.linuxpl.info/public_html/chb/libraries/joomla/access/access.php on line 595

CHICAGO BULLS 118 - 102 BROOKLYN NETS

usa today 9192992.0

We wczorajszym spotkaniu Bulls okazali się zdecydowanie lepsi od „drużyny” z Brooklynu. Spotkanie miało bardzo dobre tempo i poza trzecią kwartą, którą podopieczni Tonego Browna wygrali 13-stoma punktami, zespół z Chicago wyglądał solidnie i pewnie.

Byki spotkanie rozpoczęli w ustawieniu Rose/Butler/Dunleavy/Mirotic/Gibson i śmiało można powiedzieć, że tak niski lineup był bardzo efektywny przeciw słabo broniącym podkoszowym Nets. Pierwsze punkty dla Chicago zdobył Gibson, kolejne po celnej trójce dołożył Mirotic. Z każdą kolejna akcją zespół Bulls wyglądał coraz lepiej i nie widać było różnicy w jakości szczególnie w defensywie pomiędzy zawodnikami pierwszej piątki i rezerwowymi. Rezerwowi z duetem McDermott/Portis na czele byli również bardzo efektywni na atakowanej stronie o czym świadczy fakt, że Bench Byków zdystansował swoich odpowiedników z Nets w punktach 60 do 27.

Bardzo fajnie z piłką wyglądał Butler, u którego nie widać już żadnych śladów po kontuzji, mało aktywny w ofensywie i przede wszystkim zbyt hojny w obronie dla rozgrywających Nets był Derrick Rose, ale w jego przypadku najważniejsze na tą chwilę jest dograć sezon w pełnym zdrowiu i być w rytmie przede ewentualną fazą PO.

Tradycji stało się zadość w trzeciej kwarcie, przegranej przez Bulls 24-37. Nie pierwszy raz w sezonie zawodnicy wyglądali na parkiecie gdyby myślami byli już przy kolejnym spotkaniu z Jazz.

Na szczęście przewaga, którą team Hoiberga stracił w Q3, została przywrócona w ostatnich 12 minutach. Bardzo cieszy, że praktycznie cały zespół dokłada swoje cegiełki do zwycięstw i nie ma zawdonika, który bałby się oddać rzut w kluczowych momentach. Przypomina mi się tutaj statystyka OKC, gdzie w ostatnich 12 minutach spotkań punktują praktycznie 2 zawodnicy, z małą pomocą Ibaki i Waitersa. Na największy plus, co w ostatnim czasie jest już normą zasługuje w tej materii Doug McDermott, który w czwartej kwarcie dopisał do swojego konta 2 celne trójki i łącznie 10 punktów.

Plusy:

Doug McDermott – 25 punktów w 28 minut. 5/8 zza łuku, coraz pewniejszy i przed wszystkim bardzo skuteczny element rotacji

Jimmy Butler – 22 punkty, 7 asyst i świeżość której dawno u niego nie było widać.

Skuteczność – 50/45/100 na niemal takim procencie grały przeciw Nets Byki. Nieważne, że roster Brooklynu przypomina zespół DLeague pomijając trzy nazwiska, taka skuteczność to też zasługa szybkiej i przemyślanej gry.

Bench – 60 punktów, 27 zbiórek z czego aż 12 na atakowanej desce – tak to powinno wyglądać

Minusy:

3 kwarta – koncentracja, koncentracja i raz jeszcze boiskowa dojrzałość. Grając takie ćwiartki przeciw lepszym zespołom przegraliśmy w tym sezonie już naście spotkań. 

Komentarze

  • Brak komentarzy