Menu główne
Zaloguj Zarejestruj

Login to your account

Username *
Password *
Remember Me

Create an account

Fields marked with an asterisk (*) are required.
Name *
Username *
Password *
Verify password *
Email *
Verify email *

Notice: Undefined offset: 35 in /home/madrian/domains/madrian.linuxpl.info/public_html/chb/libraries/joomla/access/access.php on line 595

Notice: Trying to get property of non-object in /home/madrian/domains/madrian.linuxpl.info/public_html/chb/libraries/joomla/access/access.php on line 595

Chicago Bulls 101:109 San Antonio Spurs

Mało kto spodziewał się tego, że Chicago Bulls będą w stanie pokonać San Antonio Spurs na ich parkiecie. Mimo, że Spurs przez większą część meczu kontrolowali to spotkanie, to chicagowskie byki przy lepszej grze i twardszej obronie mogli walczyć w tym spotkaniu o zwycięstwo.

Pierwsza kwarta była zdecydowanie najrówniejszą częścią tego meczu. Podopieczni Freda Hoiberga świetnie rozciągali grę, balansując pomiędzy grą pod koszem, a na obwodzie. Sporym problemem chicagowskiej ekipy było jednak upilnowanie Kawhiego Leonarda, który coraz to głośniej zgłasza swoją kandydaturę do nagrody dla najlepszego defensora sezonu. Jeśli już mowa o defensywie, to trzeba jasno stwierdzić, że od kiedy drużynę przejął Fred Hoiberg, to jest ona piętą achillesową drużyny z wietrznego miasta. Właściwie, zaryzykuję tezę, że zespół gra teraz bezpłciową koszykówkę, nie wyróżniając się specjalnie pod żadnym elementem gry. Po pierwszej kwarcie na tablicy wyników był remis, 27:27.

Druga kwarta zdecydowanie zadecydowała o porażce ekipy Freda Hoiberga. Dobry mecz kontynuował Kawhi Leonard, a do świetnej gry włączył się także doświadczony Tim Duncan. Na pochwałę zasługiwał również nowy Holiday, który w pierwszej połowie zapisał na swoim koncie 7 punktów. Drużyna Gregga Popovicha uciekła bykom na 7 punktów, choć mogli zdecydowanie na więcej. 

Trzecia kwarta to nieco lepsza egzekucja ze strony ekipy z wietrznego miasta, jednak obrona jak zwykle pozostawiała wiele do życzenia. W pewnym momencie tej części meczu Bulls przybliżyli się do ekipy z dzikiego zachodu na ledwie 3 punkty, jednak wtedy podopieczni Gregga Popovicha zanotowali szybki zryw siedmiopunktowy. Byki trzymały się przy życiu dzięki dobrej końcówce Pau Gasola, jednak to nie wystarczyło, by zmniejszyć przewagę Spurs. Byki przegrywały 84:74.

Zespół z Chicago bardzo szybko zdobył punkty przybliżające ich do San Antonio Spurs na ledwie 6 "oczek", jednak wtedy ponownie ekipa Gregga Popovicha wrzuciła wyższy bieg i wyszła na prowadzenie 102:92, którego to nie oddali już do końca meczu. Byki musiały uznać wyższość rywali 109:101 i po tej porażce z bilansem 32-31 zajmują dziewiątą lokatę w Konferencji Wschodniej. Najbliższej nocy zmierzą się z Miami Heat i śmiało można stwierdzić, że ten mecz zadecyduje o tym, czy ekipa Freda Hoiberga zamelduje się w Play Offach.

 

Komentarze

  • Brak komentarzy