Menu główne
Zaloguj Zarejestruj

Login to your account

Username *
Password *
Remember Me

Create an account

Fields marked with an asterisk (*) are required.
Name *
Username *
Password *
Verify password *
Email *
Verify email *

Notice: Undefined offset: 35 in /home/madrian/domains/madrian.linuxpl.info/public_html/chb/libraries/joomla/access/access.php on line 595

Notice: Trying to get property of non-object in /home/madrian/domains/madrian.linuxpl.info/public_html/chb/libraries/joomla/access/access.php on line 595

Chicago Bulls 126:115 Los Angeles Lakers

8f1a31909c0c3e8b6b2c68382333fee0

Ofensywny basket zaprezentowali nam w ostatnim meczu Chicago Bulls i co najważniejsze wygrali spotkanie z zespołem z Los Angeles. Jak wiadomo, że Lakers nie są wymagającym rywalem, jednak nawet zwycięstwa z najsłabszymi ekipami są ważne i budują chemię w zespole. Zwycięstwo nad Los Angeles Lakers 126:115 jest drugim z rzędu triumfem Byków.

Z miesiąca na miesiąc (o czym informowaliśmy na FB na Facebooku) coraz lepiej prezentuje się Derrick Rose. Pod nieobecność Jimmiego Butlera, Rose musiał stanąć na wysokości zadania i chociaż w części wziąć ciężar gry na swoje barki. Póki co wywiązuje się z tego zadania co najmniej bardzo dobrze. W spotkaniu przeciwko Lakers rozgrywający Bulls zdobył 24 punkty, trafiając 8 z 15 rzutów z gry, dokładając do tego 7 zbiórek i 6 asyst.

W pierwszej kwarcie spotkanie było bardzo wyrównane i w żaden sposób Byki nie mogły odskoczyć rywalom na bezpieczną przewagę. Z dobrej strony pokazywał się przede wszystkim Pau Gasol, który świetnie radził sobie z wysokimi graczami Lakers, zdobywając 10 punktów Byki schodziły na przerwę po pierwszej kwarcie prowadząc tylko jednym punktem, dzięki trafieniu z dystansu Douga McDermotta na siedem sekund przed końcem.

Delikatny zryw w grze Byków przyszedł wreszcie na początku drugiej części, kiedy to dwukrotnie z dystansu przymierzył Bobby Portis i wyprowadził zespół z Chicago na prowadzenie 41:32. Dziewięć oczek przewagi jednak dość szybko zostało zniwelowane przez gości, którzy po rzucie Larry’ego Nance’a Juniora zbliżyli się ponownie na jeden punkt.

Siłą graczy przyjezdnych byli tak naprawdę trzej zawodnicy, D’Angello Russell, Julius Randle oraz Kobe Bryant. Dla tego ostatnie był to wyjątkowy mecz, ponieważ po raz ostatni w karierze Black Mamba wystąpił w United Center. Wspomniana trójka zdobyła w pierwszej połowie 36 z 58 punktów swojego zespołu.

W ekipie Bulls natomiast przy słabszej skuteczności Gasola (2 punkty w drugiej części) stery pod koszem przejął Bobby Portis, który był najskuteczniejszym graczem Byków w pierwszych dwudziestu czterech minutach i na długą przerwę schodził, mając na koncie 13 oczek. Gasol oraz Rose do tego czasu zdobyli po 12 punktów.

Na początku trzeciej kwarty, kiedy to osiem pierwszych punktów Lakers zdobył Bryant, gra w dalszym ciągu utrzymywała się w granicach remisu. Jednak kiedy gwiazdor Jeziorowców przestał trafiaćW trzeciej części gospodarze ponownie odskoczyli gościom, tym razem jednak nie roztrwonili swojej przewagi i kontrolując przebieg wydarzeń w trzeciej kwarcie coraz pewniej kroczyli do zwycięstwa w tym pojedynku. Duża w tym zasługa E’twauna Moora, który zdobył 15 z 35 punktów zespołu w trzeciej części tego spotkania. Szesnaście oczek przewagi przed decydującą częścią wydawać się mogło, ze jest wystarczającą zaliczką i wystarczyło postawić przysłowiową kropkę nad i.

To jednak nie przyszło zbyt łatwo. Jeziorowcy nie zamierzali się poddawać i walcząc ambitnie starali się niwelować straty. Ta sztuka sukcesywnie im się udawała, dzięki czemu z dziewiętnastu punktów przewagi na początku czwartej kwarty w pewnym momencie zrobiły się tylko trzy. Gospodarze jednak w nie pozwolili gościom wyrwać zwycięstwa i zachowując zimną krew w ostatnich minutach pokonali Lakers 126:115.

Kolejny mecz, Byki rozegrają w Chicago w nocy z środy na czwartek, a ich rywalem będzie zespół Marcina Gortata, Washington Wizards. Początek spotkania o 2:00 w nocy czasu polskiego.

Komentarze

  • Brak komentarzy