Menu główne
Zaloguj Zarejestruj

Login to your account

Username *
Password *
Remember Me

Create an account

Fields marked with an asterisk (*) are required.
Name *
Username *
Password *
Verify password *
Email *
Verify email *

Notice: Undefined offset: 35 in /home/madrian/domains/madrian.linuxpl.info/public_html/chb/libraries/joomla/access/access.php on line 595

Notice: Trying to get property of non-object in /home/madrian/domains/madrian.linuxpl.info/public_html/chb/libraries/joomla/access/access.php on line 595

Chicago Bulls 84:89 Miami Heat

raptors bulls

Dobra gra Pau Gasola (19 punktów, 17 zbiórek) nie pomogła Chicago Bulls obronić parkietu przed Miami Heat. Zespół z Florydy zachował więcej sił na ostatnią kwartę, dzięki czemu odrobił stratę i wyszedł na prowadzenie, które ostatecznie zamieniło się w zwycięstwo 89:94. W zwycięskiej ekipie najskuteczniejszy był Dwayne Wade, autor 28 oczek.

W ekipie Bulls od pierwszych minut prym wiódł Pau Gasol, który zdobywając dziewięć pierwszych punktów swojej drużyny utrzymywał ją w grze. Z czasem do zdobywania punktów włączyli się również inni gracze, dzięki czemu gra Byków wyglądała lepiej, co w efekcie dało im kilkupunktowe prowadzenie.

W drugiej części od samego początku goście zaczęli odrabiać straty, szybko doprowadzając do wyrównania. Liderem Heat był w tym fragmencie Wade, dzięki któremu ekipa z Florydy objeła dwupunktowe prowadzenie na dwie minuty przed końcem pierwszej połowy. Wyrównany pojedynek toczył się do samego końca pierwszych dwudziestu czterech minut. Przed długą przerwą goście prowadzili 49-47.

Po przerwie siłą napędową Bulls stał się duet Tony Snell – Aaron Brooks. Brooks zastąpił kontuzjowanego Rose'a, któy ze względu na uraz pleców nie mógł grać w drugiej połowie. Dobry fragment gry wyżej wymienionego duetu pozwolił ekipie z Wietrznego Miasta odskoczyć rywalom na dziewięć punktów.

Wypracowana przewaga utrzymywała Bulls na prowadzeniu przez całą resztę trzeciej ćwiartki. Goście z Florydy byli w tej kwarcie niezwykle mało skuteczni, zdobywając jedynie dwanaście punktów, przy 21 punktach Bulls. Kwartę zakończył Dwayne Wade, który wsadem zdobył swój siedemnasty i osiemnasty punkt.

Czwarta część zaczęła się niedobrze dla Byków. Mimo że w pierwszych akcjach punkty zdobywał Bobby Portis oraz Nikola Mirotić, to w kolejnych minutach, dziewięć punktów z rzędu Heat, sprawiło, że to goście wyszli na prowadzenie 74:73. Od tego momentu gra toczyła się punkt za punkt, a prowadzenie często zmieniało właściciela.

 

probasket.pl

W decydujących momentach szczęście opuściło gospodarzy, którzy seryjnie nie trafiali do kosza, co sukcesywnie wykorzystali przyjezdni, którzy najpierw odzyskali prowadzenie, a później powiększyli je do bezpiecznych rozmiarów. Ostatecznie Heat pokonali Bulls 89:84.

Komentarze (1)

  • Zakladajac iz wejdziemy do PO nasuwa sie pytanie: czy jestesmy w stanie cokolwiek ugrac poza pierwsza runda?
    Czy nalezy nastepny sezon (15/16) zaliczyc do straconych?