Menu główne
Zaloguj Zarejestruj

Login to your account

Username *
Password *
Remember Me

Create an account

Fields marked with an asterisk (*) are required.
Name *
Username *
Password *
Verify password *
Email *
Verify email *

Notice: Undefined offset: 35 in /home/madrian/domains/madrian.linuxpl.info/public_html/chb/libraries/joomla/access/access.php on line 595

Notice: Trying to get property of non-object in /home/madrian/domains/madrian.linuxpl.info/public_html/chb/libraries/joomla/access/access.php on line 595

Golden State Warriors - Chicago Bulls 125 - 86

Chicago Bulls Golden State Warriors

Po ostatnim łomocie, jakie sprawiła drużyna z Oakland Lebronowi i spółce (132-98), nadszedł czas na mecz z Chicago w United Center. Nasz sezon nie wygląda zbyt dobrze, w przeciwieństwie do Golden State, którzy z bilansem 39-4 pną się do rekordu Chicago sprzed lat. Ekipa Steva Kerrego wystąpiła w "typowym" dla siebie składzie wyjściowym, Curry-Thompson-Barnes-Green-Bogut, natomiast Nasze Byki Rose-Butler-Snell-Gibson-Gasol.

Spotaknie zaczeliśmy bardzo fajnie po pierwszych 2 minutach prowadziliśmy 4-0, po 2 dobrych akcjach Rosa. Potem na Nasze nieszczęście, Golden zaczęło trafiać, jednak dzięki dobrej grze Derricka, który po 6 minutach miał już 10 punktów. Niestety wtedy mistrzowie NBA, zaczęli grać na bardzo wysokim poziomie robiąc runa aż 14-4 w zaledwie cztery minuty. Na Naszym boisku grali już raczej rezerwowi, a Curry i jego koledzy z drużyny bezlitośnie to wykorzystali robiąc kolejnego runa, 9-2 kończąc tym samym kwartę 34-18.


Początek drugiej kwarty był dużo bardziej wyrównany, głównie znowu dzięki dobrej grze Derricka, który po nieco ponad 3 minutach kwarty rzucił 6 punktów, jednak nie zmiejszało, to prowadzenia zespołu z Oakland, bo na tablicy ciągle widniał wynik 26-43, świetnie grała dwójka Barbossa i Barnes, którzy trafiali z każdego miejsca boiska. Warto tutaj też pochwalić Livingstona, który bardzo dobrze rozdawał piłki. Na siedem minut do końca kwarty wynik dalej był tragiczny, 47-28. Jednak chwilowe przełamanie się Byków dało nadzieję, trafiali McDermott, Portis i Brooks, doprowadzając do wyniku 47-35. Powoli jednak na parkiecie pojawiała się pierwsza piątka Warriors, a ta znowu bardzo odskoczyła Bulls, bo aż 61-42 bo świetnych akcjach Currego i Igoudali. Nie potrafiliśmy sobie poradzić w obronie, to niewątpliwie było bolączką tej połowy, którą zakończył Igoudala ustanawiając wynik na 63-44, warto napomnieć i świetnej skuteczności Derricka 10/15, jednak reszta drużyny zdecydowanie odstawała.

bulls warriors 2

Trzecią kwartę znowu zaczeliśmy obiecująco bo zmieniszyliśmy stratę do 13 punktów jednak nie mogliśmy przeskoczyć tej granicy i taki wynik utrzymywał sie prawie do końca, warto pochwalić Butlera, który odciążył trochę Rosa w ofensywie, a na 4 minuty do końca kwarty zainkasował swój 17 punkt. Jednak końcówka kwarty znowu wyglądała tragicznie, głupie straty, rzuty ze słabych pozycji znowu dały szansę na odskoczenie GSW, którzy skończyli kwartę prowadzeniem aż 87-63.

Ostatnia kwarta już była bez historii, na początku trochę odrobiliśmy straty trafiając 2 jump shoty i 4 osobiste, ale strata i tak była ogromna przegrywaliśmy bowiem 87-71. Odpowiedziała to świetnie grająca dwójka Livingston Thompson, która w połowie kwarty znowu zwiększyła przewagę do 21 punktów prowadząc 101-80. Końcówka kwarty toczyła się tak jak przez cały mecz, Oakland spokojnie utrzymywało prowadzenie, przyzwoicie grała dwójka Naszych zmienników Moore i Portis, jednak przewaga drużyny Kerra nie zmniejszała się, mecz zakończył Moore ustanawiając wynik na 125-94 dla Warriors.

bulls warriors 3

Plusy:
-Niezły mecz Rosa oraz Butlera, którzy w zasadzie jako jedyni z pierwszej piątki przekroczyli granicę 4 punktów, Butler 23 punkty, a Rose 29.
-Warto również pochwalić dwójkę zmienników Portisa (16 punktów ) i Moora (13 punktów).
-Osobiste, trochę "uratowały" Nam wynik, 19-24 nie jest złym wynikiem.

Minusy:
-Fatalna obrona, bardzo odstawali wysocy, Gibson,Gasol już nawet nie mówmy o ataku, odpowiednio 4 i 1 punkt, ale nie mieli dużego wkładu w obronę pomalowanego i walce na deskach, Gasol 0 zbiórek w ataku.
-Tragiczna skutecznośc za 3 punkty, 1-20. Nic dodać nic ująć.
-Bardzo dużo dziur w obronie, Golden State bardzo dobrze rozrzucało piłkę, a Nasi chłopcy nie potrafili się w tym zbytnio połapać.
-Koszmarny McDermott, spędził na bosiku aż 32 minuty (drugi w ekipie Bulls, zaraz za Butlerem), nie wnosząc prawie nic na to boisko, 1-6 z gry, 3 punkty, 4 zbiórki, 2 asysty.


Kolejny mecz w piątek z Celtics, SEE RED

Komentarze (3)

  • To co się dzieję z "Bykami" nie jest dziełem przypadku. Sorry moi drodzy Państwo, ale Nasza drużyna wygląda jak 12-ście razy przetasowana talia kart. Nie mamy obrony co za tym idzie ofensywnie nie damy rady, a szkoda, bo w przyszłym sezonie widzę zmianę trenera i przydały się jakiś trade błagam jakiś trade Hassan Whitesat'e Welcome to Chicago !!!

  • Chyba się wkradł mały błąd w wyniku ( w nagłówku ). Przegraliśmy do 94 zamiast 85:) co nie zmienia ogromu porażki :(

  • W odpowiedzi na: rafbull

    Zamiast 86 :)