Menu główne
Zaloguj Zarejestruj

Login to your account

Username *
Password *
Remember Me

Create an account

Fields marked with an asterisk (*) are required.
Name *
Username *
Password *
Verify password *
Email *
Verify email *

Notice: Undefined offset: 35 in /home/madrian/domains/madrian.linuxpl.info/public_html/chb/libraries/joomla/access/access.php on line 595

Notice: Trying to get property of non-object in /home/madrian/domains/madrian.linuxpl.info/public_html/chb/libraries/joomla/access/access.php on line 595

Chicago Bulls - Detroit Pistons 111 - 101

Chicago Bulls Detroi Pistons

W końcu doczekaliśmy spotkania, po którym można powiedzieć więcej dobrych słów o grze Chicago. Znów funkcjonowała defensywa (od drugiej kwarty), trio liderów zagrała na dobrym poziomie (Gasol nawet na fenomenalnym) i wspomogła ławka. Po przegranych po dogrywkach Chicago w końcu pokonali po raz pierwszy w tym sezonie jednego z potencjalnych kandydatów do gry w 1 bądź drugiej rundzie play off.

W pierwszej piątce Chicago pozostał Tony Snell, wrócił też po meczu przerwy Gasol. To właśnie Pau trafił dwa pierwsze rzuty dla Chicago. Zaliczył też asystę do Butlera i 2 zbiórki w pierwsze 3 minuty gry. Tony za to dwa razy rzucił cegły z dystansu, pokazując, po raz nie wiadomo który, że ostatnie miejsce, gdzie powinien grać to pierwsza piątka. Pozostali gracze również nie spisywali się zbyt dobrze. Pozwolili Detroit na trafienie 5 z 8 prób i zdarzały się im takie zaniedbanie jak to Derrick, gdy nie chciało mu się podejść jednego metra do zbitej przez Jimmy’ego piłki, co wykorzystał Reggie Jackson i zdobył łatwe punkty. Po runie 11-0 miejscowych, Detroit prowadzili już 18-8 w 6 minucie, Bulls przestrzelili 5 rzutów za trzy. Drummond robił, co chciał pod koszem, a praktycznie wszystkie próby z półdystansu gospodarzy okazywały się skuteczne. W 8 minut Pistons trafili 11 na 16 prób. Gasol w obronie ruszał się jakby miał 50 lat, a Gibson dwa razy przegrał pojedynki pod koszem w ataku z Ilyasovą. Na ostatnie trzy minuty (nie wiem, na co Hoiberg czekał) trener wpuścił do gry trio Brooks, Mirotic, McDermott. To właśnie ta trójka wymieniła podania, po których Doug rzucił pierwszą trójkę dla Bulls. Końcówka pierwszej kwarty to klasyczna wymiana ciosów. Wszystko wpadało do obu obręczy. Po stronie Chicago uaktywnił się Gasol – miał 12 punktów (6/7 FG). Dzięki temu ożywiła się ich ofensywa i zmniejszyli straty, kończąc kwartę 26-32. Pistons trafiali 68% z gry, Bulls 55%. Obok Pau 7 punktów zdobył Butler, dla miejscowych 9 oczek miał Ilyasova, a 8 Morris.

Druga kwarta rozpoczęła się od żywiołowych akcji drugiego unitu Bulls Brooks-Moore-McDermott-Portis-Mirotic to raczej specjaliści od ofensywy, ale przy drugiej piątce Pistons wyglądali lepiej w obronie niż starterzy. Goście nadal nie trafiali z otwartych pozycji z półdystansu (Niko, Bobby), ale piłka lepiej krążyła między zawodnikami. Wynik jednak nie zmieniał się na korzyść Byków. Dopiero dobrze dysponowany rzutowo Doug rzucił 8 punktów w pierwsze 5 minut tej kwarty i głównie dzięki jego postawie udało się wyjść Bykom na prowadzenie 38-37 w tej samej minucie gry.

Fakt, że pomagali też znacznie słabsi od starterów rezerwowi ‘Tłoków’, którzy nie imponowali umiejętnościami rzutowymi. W połowie kwarty do gry wrócili starterzy, poza Snellem. W 7 minucie Rose przełamał się i zdobył z rzędu 5 oczek. Przez środkową część kwarty drużyny wymieniały się prowadzeniem, zaliczając naprzemiennie udane serie rzutów. Derrickowi dwie próby pechowo wyślizgnęły się z kosza, a Detroit, dzięki 7 zbiórkom Drummonda cały czas wyraźnie w tej statystyce wyprzedzali gości. Jednak ostatnia minuta należała do Byków. Najpierw Moore trafił za trzy, potem trafił też coś Derrick, a na uwieńczenie dobrej kwarty równo z syreną wynik ustalił Jimmy Butler: 56-53. 15 punktów (7/9 FG) miał Gasol, a Rose i Butler dołożyli po 9. Dla Detroit Drummond miał 9 punktów i 8 zbiórek.

Od celnych prób z półdystansu swoich podkoszowych Chicago zaczęli trzecią kwartę. Później po dobrej obronie przeprowadzili kontrę i Derrick wbił się po kosz.

Rywale szybko brali czas. Okazał się tyle skuteczny, że dwie minuty później zmniejszyli straty do 6 oczek. W 5 minucie przełamał sięteż Tony Snell, który trafił za trzy. Co ciekawe jako, że mieliśmy na naszej trasmisji okaazję oglądać rzuty zawodników w przerwie meczu, to Tony trafił dokładnie z tej pozycji, z której trenował całą pauze. W połowie kwarty Bulls prowadzili 72-63. Chicago kompletnie jednak nie radzili sobie z Ilyasovą – Turek miał 7/11 z gry, w tym 3/5 za trzy i co rusz znajdował się na wolnej pozycji. Do tego miał 8 zbiórek po 7 minutach trwania drugiej połowy. Głównie dzięki niemu po 8 minucie kwarty przewaga Bulls zniknęła i po runie 10-0 miejscowych w 2 minuty to oni wyszli na prowadzenie. W końcówce Drummond nie chciał zgodzić się z sędziami, że to iż uderzył przy zbiórce ręką w twarz Butlera, jest faulem i zarobił za to techniczny. Van Gundy, by uspokoić swojego podopiecznego szybko posadził go na ławce - poza tym center Tłoków miał 4 faule. Nie tylko jemu puściły nerwy, bo jego kolega z pierwszej piątki gospodarzy: Caldwell-Pope kłócił się do tego stopnia, że zarobił swój drugi faul techniczny i całkowite wyrzucenie z boiska. Chicago dzięki tym panom odzyskali prowadzenie i po 36 minutach pojedynku prowadzili 83-79. 21 punktów i 8 zbiórek miał Gasol, a 14 oczek i 9 asyst dokładał Jimmy Butler. Obie ekipy trafiały na skuteczności 51.5%.

Pierwsze 4 punkty dla Pistons w czwartej kwarcie zdobył wyglądający niegroźnie Bayens, Bulls odpowiedzieli po 90 sekundach rzutem za trzy Miroticia.

Jedną wielką katastrofą było to jak w obronie Taj nie radził sobie z zawodnikami typu Baynes czy Ilyasova. Za to świetnie walczył na zbiórce i był skuteczny w ataku. Szarpana gra opierała się na pojedynczych udanych akcjach, między które wskakiwały błędy w obronie Bulls czy fuksiarskie zbiórki, bo jak inaczej nazwać można odbijane piłki, które akurat ląduje na 7 metrze kilka razy z rzędu. Po trójce (trzeciej) McDermotta drugi unit Bulls zTajem wyprowadził gości na prowadzenie 93-87 w 5 minucie meczu. Minutę później Bulls prowadzili 10 punktami, po runie 10-1. Spektakularnie do gry powrócił Pau, który został zmuszony do rzutu za trzy z powodu kończącego się czasu na akcję i ... trafił.

Była to jednocześnie 10 asysta Brooksa, który uzbierał je w 19 minut na parkiecie. Przez kilka akcji Bulls nie mogąc sobie poradzić w obronie uciekali się do faulowania Drummonda – ten trafił w tym czasie 1/4 FT. Nie popisał się też na 4 minuty do końca regulaminowego czasu. Wtedy sfaulował Gasola przy próbie rzutu z …połowy, za co przyznano trzy wolne, Hiszpan wszystkie trafił. W kolejnych akcjach pokazał się wprowadzony chwilę wcześniej Rose i dwa razy w swoich stylu z 2011 wbił się pod kosz.

 

Na 2 minuty do końca Bulls prowadzili 9 punktami. Gasol złamał barierę 30 punktów w meczu, po tym, jak minął na półdystansie Drummonda i efektownie uwieńczył swój występ wsadem jedną ręką.

A tak podczas tej akcji zabawiali się Morris i Butler:

Byki grali mądrze do końca i wygrali pewnie 111-101.

 

Plusy:

- Pau Gasol – jak wino – genialny występ: 31 punktów na 72% skuteczności, 12 zbiórek, 3 asysty i 3 bloki i doskonała robota w drugiej połowie na Drummondzie.

- Rose – Pau skradł mu nagłówki, ale Derrick grał super. Mądrze wchodził pod kosz, bądź skutecznie rzucał z półdystansu, trafił nawet za trzy. 20 punktów (9/17 FG), 4 asysty i tylko jedna strata.

- Asysty – Bulls mieli ich aż 28. 10 zrobił Brooks w 20 minut gry, a 9 miał Butler.

- Taj Gibson – walczył jak lew. Miał co prawda 8 punktów, 10 zbiórek i 2 bloki. Mega dobrze walczył na deskach w ostatniej kwarcie.

- Dobra gra zmienników – Niko, Doug , Moore – trafili 6/8 za trzy. Do tego Brooks (jak kazał wspomnieć czarnykapelusz), który widział partnerów, miał 6 punktów, 10 asyst. Ławka wygrała z rywalami 33-18 w punktach.

Minusy:

- Zbiórki. Mimo ambitnej walki Bulls przegrali ją 50 do 38. 20 zbiórek w ataku Drummonda i spółki.

- Snell – nie dawajcie go proszę do pierwszej piątki. Dunleavy wróć!

- Portis zagrał tylko 3 minuty – zdążył zebrać 2 piłki w tym czasie i później zszedł i nie wrócił – ktoś wie czemu?

- Słaba pierwsza kwarta Byków – obrona pojawiła się dopiero w okolicach 9 minut.

 - Ilyasova rzucił Bulls 19 punktów!

Komentarze (1)

  • No bo to Brooks wprowadził energię w drugiej kwarcie co pozwoliło nam dogonić Tłoki :D
    Ciekawe o co biega z Portisem, jakoś mi się nie chce wierzyć, że działa tu zasada Thibsa "pierwszoroczniacy nie grają" :/
    Super relacja Admin! I nieważne ile Ciastek wyłapie literówek :D