Menu główne
Zaloguj Zarejestruj

Login to your account

Username *
Password *
Remember Me

Create an account

Fields marked with an asterisk (*) are required.
Name *
Username *
Password *
Verify password *
Email *
Verify email *

Notice: Undefined offset: 35 in /home/madrian/domains/madrian.linuxpl.info/public_html/chb/libraries/joomla/access/access.php on line 595

Notice: Trying to get property of non-object in /home/madrian/domains/madrian.linuxpl.info/public_html/chb/libraries/joomla/access/access.php on line 595

Dallas Mavericks - Chicago Bulls 83 - 77

Dallas Mavericks Chicago Bulls

Pięć meczów w 4 dni okazały się zbyt trudnym okresem dla Byków. Jedynym pozytywem jaki z nich płynie to zwycięstwo przeciwko Sixers. Obok tego mamy szereg mniejszych i większych kontuzji, które sprawiają, że trener Hoiber będzie musiał pokazać jak umie wykorzystać ten potencjał ludzki, który ma. Jimmy Butler po meczu z 53 punktami, tym razem miał ich tylko 4.

Na mecz z Dallas do pierwszej piątki Bulls powrócili Rose i Gasol. To właśnie ich trafienia otwarły spotkanie. Ogólnie ich powrót wpłynął bardzo dobrze na funkcjonowanie drużyny. Dodatkowo w s5 zamiast Niko zagrał Snell i też poprawiał grę w obronie całego unitu. Bulls zaczęli dzięki temu od 11-3 w pierwsze 3 i pół minuty gry. W praktyce oznaczał to 5/6 z gry wobec 1/5 gości z Dallas. Od początku znakomicie pracowała obrona Byków. Dużo było zmian krycia i wzajemnego uzupełniania pozycji. Na szczególną uwagę zasługuje Taj, który nie tylko ograniczył Nowitzkiego, ale i sam mijał go w ataku. Miejscowi pozwolili rywalom tylko na 3 punkty przez pierwsze 7 minut meczu. Dobrze wyglądał Derrick, który miał 2 przechwyty w tym czasie i choć nie trafił dwa razy spod kosza to (1/3 FG) to usiadł na ławkę, po tym, jak pokazał naprawdę dobry basket. Niestety za dobą defensywę z czasem przestał iść pewny atak i Chicago nie wykorzystywali wolnych pozycji bądź pudłowali spod kosza. Dopiero dzięki dobitce Noaha zdobyli piętnasty punkt. W jednej z akcji Kirk zderzył się z Bareą, a raczej Jose z jego tyłkiem i gracz gości musiał skorzystać z pomocy lekarzy. Obie drużyny nie radziły sobie zza łuku: 0/6 Bulls i 1/5 Mavs. Dallas jednak w ostatniej minucie, dzięki nieodgwizdanej ruchomej zasłonie Nowitzkiego trafili drugi raz zza łuku. Mimo tych trafień w całej pierwszej kwarcie uzbierali tylko 18 punktów przy 32% skuteczności. Bulls mieli 22 punkty, bo również rzucali na słabej 35% skuteczności. Dobre wsparcie z ławki dał Hinrich, który miał 7 punktów – tyle samo co Taj Gibson. Dla Dallas najwięcej, bo 5 punktów i 5 zbiórek miał Zaza Pachulia.

Po ostatnim spotkaniu nie zdziwiło chyba nikogo, że Moore wszedł na parkiet już w drugiej kwarcie, co ostatnio raczej się nie zdarzało. Mavs zaczęli tę część od 4-0, a dla Byków w drugiej minucie pierwsze punkty zdobył właśnie E’Twaun. W 3 minucie miała miejsca straszna sytuacja, McGee naciągnął bark Noahowi podczas walki pod koszem i center Bulls biegł w dziwnej pozycji z oznaką wielkiego bólu na twarzy do szatni. Nie wyglądało, żeby miał wrócić. Byki w tym czasie postanowiły wykorzystywać matchup Gibson-Nowitzki. Weteran z Mavs ustępował silnego skrzydłowemu Byków siłą i szybkością i gracz Chicago starał się to wykorzystywać. Miał 9 punktów (4/7 FG) i 4 zbiórki w 10 minut gry. W połowie kwarty gospodarze prowadzili 32-28, gdyż chwilę wcześniej zrobili run 8-2. Minutę później przewaga Bulls wynosiła już 8 punktów. Ładnych dla oka akcji dostarczyła publice para Rose – Gasol.

W 8 minucie sędziowie przegięli pałę: Rose zrobił ‘pompkę’, nabrał się na to Williams, Derrick natychmiast wyskoczył do góry i rywal w niego wpadł. Czy akcja à la Wade – 100% faul – nie dla sędziujących to spotkanie głąbów – nawet gracze Dallas byli zaskoczeni. Chwilę później identycznie zachował się Niko i to na szczęście już oceniono prawidłowo. Kompletnie niewidoczny w meczu był Butler, który odpoczywał po trudach wczorajszego pojedynku – show kradli mu Pau i Derrick, którzy zdobyli wspólnie 20 punktów (9/16 FG). Gospodarze cały czas twardo gający w obronie prowadzili 46-36. Mavericks trafiali tylko 28% rzutów – Dirk został ograniczony do 1/7 z gry. Pełną kwartę numer dwa zagrał Moore i spisał się świetnie, bo miał 6 punktów (3/3 FG) i 2 zbiórki oraz kilka udanych zagrań niewidocznych w statystykach. Trzeba wspomnieć o tym, że Byki miały tylko 1 stratę przez 24 minuty i 4 przechwyty. W przerwie z szatni napływały niepokojące informacje mówiące, że uraz barku Joakim jest poważny.

Pachulia to znany w NBA burak i specjalista od nieczystych zagrywek. Drugą połowę zaczął od faulu w ataku, wtedy gdy łokciem potraktował broniącego go Pau.

Po 4-0 Mavs, Bulls zdobyli punkty dopiero w 3 minucie p o wyjściu z szatni za sprawą celnego rzutu Derricka z półdystansu. Goście znów zrobili 4-0 zaraz po tym. Bulls nie trafiali z czystych pozycji – jak Derrick mierzący 10 minut z dystansu. Chicago zaczęli tę część od 1/10 z gry. Nie dziwi, więc fakt, że już w piątej minucie 3 kwarty rywale wyrównali, a później wyszli na prowadzenie. Dopiero ich run zatrzymał przechwytem i punktami z kontry minutę później Butler (pierwsze punkty w meczu). 4 puntky Byków w 7 minut gry wyglądały fatalnie. Hoiberg chcąc uzdrowić ofensywną niemoc wpuścił do gry Miroticia, który jednak sam nie grzeszył skutecznością w pierwszej połowie – 0/3 FG. W międzyczasie jakiegoś urazu nabawił się Kirk i dostaliśmy informację, że tak jak Joakim on nie pojawi się już na parkiecie.  Stąd W 7 minucie na boisko biegł Brooks i już w pierwszym posiadaniu zdobył punkty. Niestety Chicago nie istnieli w rzutach z dystansu – w 35 minut gry oddali 13 prób i nie trafili ani razu. Po 0/4 z gry (w tym 0/7 za trzy) notowali Snell, McDermott i Mirotic. Na ostatnią minutę pojawił się Bobby Portis i choć zaczął od przerzucenia kosza to w kolejnej próbie przełamał tę feralną serię i zaskoczył tym rywali.

Choć kwartę zaczęli 4-17, to ostatecznie po 36 minutach gry to gospodarze z United Center prowadzili 61-59. 14 punktów i 4 zbiórki miał Rose.

Po całkiem udanym wejściu w 3 kwarcie, w czwartej na boisku pozostał Portis. Grał pod koszem w duecie z Tajem. Na obwodzie Chicago występowali Brooks i Moore. Po całkiem przyzwoitym początku to ustawienie przestało sobie radzić i kiedy Mavs prowadzili jednym punktem, do gry wrócił Rose. Nie uzdrowił jakoś szczególnie ofensywy Byków, bo ta ciągle zmagała się ze słabą skutecznością. W piątej minucie do gry wrócili Butler i Gasol. W połowie kwarty oglądaliśmy wynik, który w ostatnim czasie towarzyszył meczom Bulls w trzecich kwartach: 67-66. Chicago grali niskim składem ze Snellem na 4 i Gasolem pod koszem. Nie wiem, co im to dawało, ale uporczywie trzymali się tej koncepcji. Na 4 minuty do końca przegrywali już 4 punktami, gdy drugą trójkę dla Bulls i swój pierwszy rzut trafił Snell. Dwa nieodgwizdane faule na wchodzącym pod kosz Derricku (uderzony w rękę) i popychanym Gasolu, pozwoliły Mavericks na własne akcje. Po trójce trafili Williams i Nowitzki i na 2 minuty do końca Bulls przegrywali 7 punktami. Chicago wciąż walczyli w obronie. Za popchnięcie Gasola szósty faul złapał grający przez całe spotkanie brudną i pełną chamstwa koszykówkę Pachulia. Dirk trafił jednak kolejny niesamowity rzut przez ręce i zapewnił swojej drużynie prowadzenie. Gospodarze jeszcze próbowali, ale Butler – tak jak w całym meczu nie trafiał, tak i spudłował trójkę w ostatniej minucie. Tym spotkaniem Byki ustanowili swój rekord najmniejszej ilości zdobytych punktów w sezonie i przegrali 4 z 5 meczów w ciągu ostatnich 5 dni.

 

Plusy:

- Obrona. To nie tylko słabszy dzień rzutowy Mavs wpłynął na ich skuteczność. Duże znaczenie miała nieustępliwość, dobre rotowanie i ambitna postawa w defensywie Bulls.

- Powrót Rose i Gasola oraz ich świetna gra potwierdzają, jak ważni są w drużynie. 35 punktów, 12 zbiórek i 6 asyst tego duetu.

- Moore – to jest gość. Musi dostawać w końcu więcej minut, bo zdecydowanie na to zasługuje. 8 punktów (4/6 FG) i 3 zbiórki.

- Wygrana 47-43 deska. Taj 11 zbiórek.

- Wolne – choć powinno ich być raz więcej to Bulls trafili aż 13/15 FT.

- 9 strat i tylko jedna w pierwszej połowie. Wiele z nich było po spornych decyzjach sędziów o faulach ofensywnych – na moje oko 4.

Minusy:

- 36% w ataku, Chicago kompletnie nie siedziało. A na dystansie to już byłą katastrofa – 2/19.

- Snell, McDermott, Mirotic – grają sporo minut, ale nie ma w ich grze ani grama regularności. Razem trafili tylko 1 na 14 rzutów.

- Butler był zbyt zmęczony by grać na swoim poziomie. W pierwszej połowie skupił się całkowicie na obronie, a w drugiej gdy próbował forsować swoje akcje nie dostał gwizdków, które zawsze dostaje.

- Sędziowie. Wkurza mnie, że kolejny mecz sędziowie próbują zwrócić na siebie uwagę i widać ich obecność w meczu. Znów w kluczowych momentach podjęli sporne decyzje i znów były one na niekorzyść Byków. Jak można nie widzieć ruchomej zasłony, gdy Dirk ciągnie za rękę swojego obrońcę, a chwilę później odgwizdać faul w ataku Moore’a, który robił zwykły spin move.

- Kontuzje Noaha i Hinricha. Joakim być może już nie zobaczymy na parkiecie w tym sezonie.

Komentarze (5)

  • Transfery miłe widziane!!!

  • Nie ma to jak wpaść na mecz, przywitać się na czacie i zasnąć przed kompem :( A do tego śniło mi się, że odwiedził mnie Ciaston (???).
    Admin - super relacja. Dzięki.

  • :o seriooo? I jak wyglądałem? :D

  • No właśnie już nie pamiętam, wiem tylko, że to byłeś ty :/

  • Teraz powinna lecieć muzyczka "Z archiwum X" ^^