Menu główne
Zaloguj Zarejestruj

Login to your account

Username *
Password *
Remember Me

Create an account

Fields marked with an asterisk (*) are required.
Name *
Username *
Password *
Verify password *
Email *
Verify email *

Notice: Undefined offset: 35 in /home/madrian/domains/madrian.linuxpl.info/public_html/chb/libraries/joomla/access/access.php on line 595

Notice: Trying to get property of non-object in /home/madrian/domains/madrian.linuxpl.info/public_html/chb/libraries/joomla/access/access.php on line 595

Chicago Bulls 117:106 Milwaukee Bucks

Chicagowskie byki po świetnym meczu pokonały Bucks, przedłużając swą serię zwycięstw do pięciu. Po raz kolejny świetny mecz rozegrał Jimmy Butler, który tym razem był mocno wspierany przez duet podkoszowy - Taja Gibsona i Pau Gasola. Do gry powrócił także Derrick Rose, który rozegrał całkiem przyzwoite spotkanie.

Bulls bardzo dobrze weszli w mecz, notując przy bardzo dobrej grze szybki zryw 10-0, po czym trener zespołu z Milwaukee zmuszony był wziąć czas. Dobrze zadziałało to na Kozły, które chwilę po tym zdobyły swoje pierwsze punkty w meczu. Na ataki Jimmiego Butlera starał się odpowiadać Jabari Parker, oraz Khris Middleton. Jimmy wspierany jednak przez Kirka i dobrze dysponowanego w tym fragmencie meczu Miroticia bez większego problemu poprowadził drużynę z Wietrznego Miasta do zwycięstwa w pierwszej kwarcie 36:28.

Druga ćwiartka nie należała już do Bulls, którzy pozwolili się przybliżyć swoim rywalom. Kozły zanotowały szybki zryw 8-2, którego głównym bohaterem był Greg Monroe. Zdobył on te wszystkie, osiem punktów przybliżając Bucks do byków na zaledwie dwa punkty. Bulls nie pozostali bierni i zaczęli trafiać swoje próby, które pozwoliły im choć w pewien sposób odbudować swoje prowadzenie. Rozpoczął to Derrick Rose, a jego intencje ostatecznie przeszły na Jimmiego Butlera, który po pierwszej połowie miał na swoim koncie aż 20 punktów. Po dobrym finiszu kozłów byki prowadziły po dwóch odsłonach 67:61.

Trzecia kwarta, podobnie jak druga padła minimalnym łupem przyjezdnych. Świetnie zapoczątkował ją Nikola Mirotić, który po podaniu Pau Gasola trafił za trzy zapisując tym samym na swoim koncie 10 punktów. Szybko odpowiedział jednak Parker, który w tym momencie prowadził swój zespół. Prowadzenie chicagowskiej drużyny utrzymywał ciągle Jimmy Butler, który w minutę zdobył 6 punktów. Byki grały naprawdę przyjazną dla oka koszykówkę, w ważnych momentach odpalał Derrick Rose, czyli działo się to, co dziać się powinno. Bulls przycisnęli w końcówce i ostatecznie prowadzili 94:89.

Po minucie ostatnią ćwiartkę otworzył Bobby Portis, który faulowany przez O’Bryanta III trafił dwa rzuty osobiste. W następnej akcji Kirk nie trafił za trzy, jednak kolejny kontratak byków okazał się skuteczny – zakończony floaterem Tonego Snella. Przyjezdni swoje pierwszej punkty zdobyli dopiero po prawie trzech minutach za sprawą Michaela Carter-Williamsa. Prowadzenie cały czas powiększał duet Portis-Snell, z którym koszykarze Bucks nie mogli sobie poradzić. Gdy Derrick Rose uruchomił swoje step backi, było wiadome, że Bulls nie będą w stanie przegrać tego spotkania. Na parkiecie pojawił się Pau Gasol, co automatycznie uruchomiło ofensywnego killera – Jimmiego Butlera. Byki pokonały Milwaukee Bucks 117:106 Milwaukee Bucks i z bilansem 21-12 okopują drugie miejsce w Konferencji Wschodniej.

Spostrzeżenia:

- Byki prowadziły w tym spotkaniu przez dokładnie 47 minut i 4 sekundy. Najwyższe prowadzenie wynosiło 13 punktów. Nie oddali go ani razu.

- Jimmy Butler jest pierwszym graczem Chicago Bulls od marca 2012 roku, któremu udało się zanotował 30 punktów i 10 asyst. Wcześniej podobne double-double zanotował Derrick Rose we wcześniej wspomnianym roku zdobywając 30 punktów i 11 zbiórek.

- Było to 10. Kolejne spotkanie chicagowskich byków z alley oppem Pau Gasol à Jimmy Butler. Staje się to firmową akcją Bulls.

- Atmosfera w zespole jest świetna. Chłopacy po meczu cieszyli się razem, nie ma podziałów. Zabawnie było także po meczu, kiedy to Taj Gibson postanowił dołączyć się do wywiadu Jimmiego Butlera.

- W Chicago mamy prawdziwego następcę Joakima Noaha. Bobby Portis zanotował w tym meczu 8 punktów i 8 zbiórek. Cieszy to, ile energii poświęca na zbiórki. W przyszłości będzie motorem napędowym dla chicagowskiej drużyny

- Derrick Rose wrócił do gry po trzech meczach absencji i prezentował się całkiem przyzwoicie. Zdobył 16 punktów (8/17 z gry, 0/4 za trzy) oraz rozdał 6 asyst. Szkoda czterech nietrafionych trójek i aż 5 strat, ale w tym spotkaniu rozgrywający ma wytłumaczenie.

- Skuteczność Bulls była w dzisiejszym meczu mówiąc delikatnie świetna – 46/83 z gry, co przełożyło się na 55,4% FG. Drużyna z wietrznego miasta oddała tylko 19 rzutów za trzy, z których drogę do kosza znalazło pięć.

- Na osobny akapit zasłużyły rzuty osobiste, z których byki były… BEZBŁĘDNE! 20/20 trafionych rzutów to wynik, który dawno nie padł po stronie zespołu z wietrznego miasta. Najwięcej z nich, bowiem aż 8 trafił Jimmy Butler.

- Byki wygrały zbiórkę 45/43.

- Świetnie dysponowani starterzy ograniczyli ławkę do zdobycia ledwie 18 punktów. 99 „oczek” rzucili starterzy.

- Świetne zawody rozegrał Taj Gibson notując w 37 minut 11 punktów (5/6 z gry), 14 zbiórek oraz aż 6 bloków.

- Byki zawsze mogą liczyć na grę Pau Gasola, który w tym meczu trafił 10/14 rzutów, w tym 2/2 za trzy, co przełożyło się na 26 zdobytych punktów, 11 zbiórek, 5 asyst i 3 bloki.’

- Coś niedobrego dzieje się z McDermottem, który w 10 minut nie zdobył ani jednego punktu. Zanotował jednak jedną bardzo ważną zbiórkę w defensywie.

- Od Bożego Narodzenia zespół Freda Hoiberga zdobywa najlepsze w tym sezonie 111.3 punktów na 100 posiadań. Od 25 grudnia Byki mają 4. atak w NBA i to, że oddają więcej punktów nie przeszkadza im rozwijać się zarówno indywidualnie jak i zespołowo.

Wypowiedzi pomeczowe:

- On jest niesamowity, po prostu niesamowity. Trafia niebywałe rzuty, które nie mają prawa znaleźć drogi do kosza. Jestem szczęśliwy, że gra taką koszykówkę. Właśnie kogoś takiego potrzebowaliśmy w zespole – Derrick Rose o Butlerze.

 

- Gramy fajną, a co najważniejsze zespołową koszykówkę. Właśnie o to mi chodziło – Fred Hoiberg o ostatnich kilku meczach.

Obserwuj autora na twitterze: @PJ_Jankowski

Komentarze (2)