Menu główne
Zaloguj Zarejestruj

Login to your account

Username *
Password *
Remember Me

Create an account

Fields marked with an asterisk (*) are required.
Name *
Username *
Password *
Verify password *
Email *
Verify email *

Notice: Undefined offset: 35 in /home/madrian/domains/madrian.linuxpl.info/public_html/chb/libraries/joomla/access/access.php on line 595

Notice: Trying to get property of non-object in /home/madrian/domains/madrian.linuxpl.info/public_html/chb/libraries/joomla/access/access.php on line 595

Brooklyn Nets 105:102 Chicago Bulls

Chicago Bulls wciąż wyglądają na zmęczonych po czterech dogrywkach przeciwko Detroit Pistons. Zespół Freda Hoiberga zanotował trzecią porażkę z rzędu, przez co spadła na szóste miejsce Konferencji Wschodniej. Kolejny słaby mecz rozegrał rozgrywający Byków – Derrick Rose.

Drużyna z wietrznego miasta bardzo źle weszła w mecz, nie mogła wygrać walki na zbiórkach, przez co gracze z Nowego Jorku wyszli na sześciopunktowe prowadzenie. Walkę starał się nawiązać Derrick Rose, który wbił się na kosz 2+1, po czym dwie akcje później Butler poprawił efektownym wsadem.

Przewaga Brooklynu została zniwelowana do trzech punktów. Dobre zawody obok Jimmiego rozgrywał Pau Gasol, który trafiał rzuty z półdystansu. Punkty hiszpańskiego byka doprowadziły Bulls do remisu 17-17, jednakże końcówka należała Do Nets, którzy za sprawą Bargnaniego (SERIO) wyszli na prowadzenie 29-22.

Drugą część meczu byki zaczęli bardzo dobrze, bowiem bardzo szybko wyszli na prowadzenie. Trójki Kirka Hinricha i Douga McDermotta oraz dwutakt Joakima Noaha wyprowadził ich na prowadzenie 33-31. Na parkiecie przebywał już Bobby Portis, który wpisał się po raz pierwszy w tym meczu na listę strzelców. Gra była bardzo wyrównana i ostatecznie skończyło się na wyniku 58-55 do przerwy dla graczy Nets.  Fred Hobierg dużo zaryzykował wystawiając Nikolę Miroticia jako startera na pozycji niskiego skrzydłowego. Skończyło się na tym, że wskaźnik NetRtg po 18 minutach przeciwko Nets wynosił -18,2. Takich podań musi być więcej, bo gra z kontry nie była w tym sezonie najlepszą stroną Bulls:

Trzecia ćwiartka meczu rozpoczęła się od celnych rzutów z obu stron. Gra toczyła się punkt za punkty, gdy Rose trafiał za trzy to rywale odpowiadali dwiema akcjami kończonymi wjazdami na kosz, bądź rzutami z półdystansu. Dobrze dysponowany był podkoszowy Brooklynu – Lopez, który robił pod koszem co tylko zechciał. W pewnym momencie podopieczni Hoiberga ucichli, nie wiedzieli co mają zrobić ze świetnie dysponowanymi graczami Nets, którzy trafiali dosłownie każdy rzut. W takich sytuacjach jak ta, interweniować powinien trener – tak też było. Fred wziął czas, a jego zespół chwilę później zniwelował stratę i po trzech częściach meczu na tablicy widniał wynik 85-78.

Ostatnia kwarta zapowiadała wielką walkę w ostatniej i trzeba jasno powiedzieć – byki nie odpuściły do samego końca. Kwartę otworzył McDermott po podaniu Gibsona, jednak Nets nie pozwolili drużynie Hoiberga złapać wiatru w żagle szybko sprowadzając ich na ziemię. Gracze z Nowego Jorku starali się trzymać Bulls na dystans, najlepiej czuli się gdy przewaga wynosiła 8 punktów. Bulls, a konkretnie Butler przycisnął w końcówce i to właśnie on trafił za trzy równo z syreną. Niestety, to było za mało i drużyna z wietrznego miasta musiała uznać wyższość rywali.

Spostrzeżenia:

- Dobra postawa Miroticia w obronie. Zanotował 3 przejęcia, nie dał się przepychać. Jego przejęcia zazwyczaj kończyły się punktami z szybkiej kontry.

- Wyjątkowo dobrze wyglądaliśmy w tym meczu w grze z kontry. Zdobyliśmy tak aż 24 punkty.

Więcej wkrótce…

Komentarze

  • Brak komentarzy