Menu główne
Zaloguj Zarejestruj

Login to your account

Username *
Password *
Remember Me

Create an account

Fields marked with an asterisk (*) are required.
Name *
Username *
Password *
Verify password *
Email *
Verify email *

Notice: Undefined offset: 35 in /home/madrian/domains/madrian.linuxpl.info/public_html/chb/libraries/joomla/access/access.php on line 595

Notice: Trying to get property of non-object in /home/madrian/domains/madrian.linuxpl.info/public_html/chb/libraries/joomla/access/access.php on line 595

CHICAGO BULLS 144 - 147 DETROIT PISTONS (4 OT )

CWj XD7WIAAnP9k

Epicki pojedynek zakończony po 68 minutach gry. Bulls rozgrywali 4 dogrywki po raz pierwszy od 1984 i mimo, że takie porażki bolą podwójnie, a nawet poczwórnie - owacja na stojąco za widowisko i mecz sezonu jaki dali fanom zawodnicy Pistons oraz Bulls

Jeszcze przed spotkaniem w United Center czuć było jasna stronę nocy J

gasol

Bulls rozpoczęli spotkanie kolejny raz ustawieniem Rose/Butler/Snell/Gibson/Gasol. Lepiej w mecz weszli goście, za sprawą punktów Drummonda oraz KCP zawodnicy Pistons wyszli na prowadzenie 9-4. Po niepotrzebnych szybkich przewinieniach już w 3 minucie spotkania Doug McDermott zastąpił Tonego Snella. Po runie 6-0 w wykonaniu Butlera i Rose’a, Bulls wyszli w połowie kwarty na pierwsze prowadzenie 14-13.

 W odpowiedzi Morris trafił z dystansu, Gasol z 4 metra po niekonwencjonalnej asyście Derricka i przy stanie 16-16 o czas poprosił Stan van Gundy.  Run 5-0 dla Pistons zrobił Ersan Ilyasova, Bulls odpowiedzieli punktami Gasola a następnie firmowym już Alleyem Gasola do Butlera

, po tej akcji o kolejny czas poprosił trener Pistons. Na trójkę Steve’a Blake’a, akcją 2+1 odpowiedział Butler doprowadzając do stanu 23-24. W końcówce kwarty przechwyt w 32-gim kolejnym spotkaniu zanotował Butler, po chwili schodząc jednak z parkietu faulując w ataku. Pistons skończyli kwartę trójką Blake’a i po pierwszych minutach było 27-30 dla gości.

Druga kwarta rozpoczęła się od punktów Stanleya Johnsona. Bulls w ustawieniu Brooks/Moore/McDermott/Mirotic/Noah wyglądali dość chaotycznie, a sytuację uspokoił trójką z rogu Moore. Dość krótko grali Bulls nietypowym ustawieniem z Miroticiem jakos SF, Dougiem jako SG oraz Noahem i Gibsonem pod koszem. Po 4 minutach na parkiet wrócili Butler z Rose’m jednak po chwili Jimmy złapał 3 faul i jego miejsce zajął Kirk Hinrich. Pistons dzięki punktom Morrisa, Jacksona i Tollivera systematycznie punkt po punkcie uciekali Bulls osiągając w połowie kwarty sześciopunktowe prowadzenie 39-45. Bulls do gry wrócili za sprawą Derricka Rose’a, ten rozdał najpierw 2 asysty w tym bardzo ładną do Gasola, a następnie 4 kolejne punkty dzięki którym Bulls doszli do wyniki 47-49 na niespełna 3 minuty przed końcem drugiej kwarty. Końcówka tej ćwiartki to festiwal rzutów osobistych a w ogólnym rozrachunku na przerwę z 3 punktową przewagą schodzili zawodnicy z Detroit prowadząc 52-55. W zespole Chicago na wyróżnienie po pierwszej połowie zasłużyli Pau Gasol ( 12 punktów ), Derrick Rose ( 11 punktów, 4 asysty, efekt psuła skuteczność 3/13FG) oraz Noah ( 4 punkty, 7 zbiórek, 3 asysty )

Trzecią część spotkania lepiej zaczęli gospodarze. Bulls po osobistych Butlera i punktach Rose’a wyszli po minucie gry na prowadzenie 56-55. Niestety 4 kolejne akcje Bulls były fatalne w efekcie czego goście ponownie byli w stanie uciec z wynikiem na 3 punkty. Kolejne akcje i kolejna zmiana nastroju, 5 punktów z rzędu Gibsona, 3 Gasola i ponownie na małe prowadzenie wyszli Bulls. Warto podkreślić że w połowie tej kwarty Bulls mieli 100% skuteczność z linii rzutów osobistych! 20/20!

Derrick Rose był 4/15 z gry i 0-2 z obwodu i … i trafił trójkę dająca prowadzenie 69-62. Byki wyglądały świetnie w defensywie, znowu 3 kwarta była popisem naszej obrony. Gasol twardo utrudniał życie Drummondowi w efekcie czego zszedł z parkietu mając 4 faule na koncie. W MVP Mode był Derrick Rose ( 11 punktów, 5/7 z gry w trzeciej kwarcie ) Po trzeciej kwarcie Bulls prowadzili 77-74.

Ostatnią ćwiartkę lepiej zaczęli goście, jednak już po 2 minutach po 5 przewinieniu parkiet opuścił Drummond dostając w pakiecie faul techniczny. Mimo braku Andre na parkiecie Pistons po punktach Johnsona wyszli na prowadzenie 81-80 po czym 3 kolejne punkty rzucił Jimmy. Świetne spotkanie dla Pistons rozgrywał Stanley Johnson, który w parze z Marcusem Morrisem trzymał wynik w granicach remisu. Po wejściu na parkiet Aarona Brooksa i punktach jego oraz Joakima Noah Bulls doprowadzili do wyrównania po 87 po czymtime-out wziął van Gundy. Punkty Drummonda i trójka Morrisa i zrobiło się +5 dla Pistons, w odpowiedzi Gasol 2+1 oraz kolejne 2 osobiste i po niecałej minucie był z powrotem remis. Ostatnie 2 minuty spotkania to istny horror. Pistons po osobistych Ilyasovy i punktach Drummonda nie dali odskoczyć Bulls, przy remisie 105-105 Bulls mieli piłkę jednak jumpera z okolic linii osobistych nie trafił Rose i mieliśmy dogrywkę.

Początek dogrywki to gra punkt za punkt. Dla Pistons punktowała niemal cała piątka, po stronie Bulls za gonienie wyniku po każdej akcji brali się na zmianę Gasol z Rose’m. Na 13 sekund przed koncem Gasol spudłował 1 osobisty i przy wyniku 114-115 piłkę mieli goście. Faulowany Reggie jackson trafił jeden rzut, a w odpowiedzi po asyście Butlera punkty dające remis i drugą dogrywkę dał Pau Gasol.

Druga dogrywka miała tytuł „Jimmy Butler” ( 6 punktów i TO )

i prawie zakończyła się zwycięstwem Bulls, niestety Byki nie potrafiły postawić kropki nad „i”. 123-123 trzecia dogrywka…wynik 4-4 i czwarta częśc doliczonego czasu.

Ostatni raz Bulls grali 4 dogrywki w 1984! Pod koniec 2015 mieliśmy przyjemność oglądać ponownie Bulls w akcji 68 minut! Niestety ta epicka batalia miała w końcówce swojego bohatera w postaci Reggiego Jacksona i Caldwell-Pope’a. Bulls mimo niesamowitego rzutu Butlera w końcówce dogrywki

 i rzutu na piątą dogrywkę przegrali ostatecznie 144-147

BRAWA DLA OBU ZESPOŁÓW ZA WALKĘ I WIDOWISKO!

Plusy, minusy oraz rekordy spotkania zasługują na oddzielny tekst w ciągu dnia

Marcin Więckowski

Komentarze (2)

  • Fajny,zywymecz z dobra porcja koszykarskiego rzemiosla.zapachnialo pamietnymi playoffs z Bostonem.mecz przegrany jednakze ja widze w nim troche plusow i tak trzeba na to patrzec.bez watpienia plusem bylo przebudzenie Dericka i nie mowie tylko o jego skutecznosci ale o sposobie gry i podejsciu do meczu.wreszcie Rose byl emocjonalna czescia tej druzyny,wreszcie widac bylo ta jego szybkosc i pewnosc siebie.to mam nadzieje zaprocentuje w dalszej czesci sezonu bo chyba derrick zrozumial,ze albo stawia wszystko na jedna karte i walczy o cos wiecej w tym sporcie jest dodatni bilans na koncie albo zostanie tym niespelnionym talentem,ktory zostal zmarnowany lrzez kontuzje.na duzy plus Pau Pau Pau.przeciwko Drummondowi zagral naprawde przyzwoite spotkanie i widac bylo ze na tle o wiele mlodszego centra chcial pokazac,ze jednak jest jednym z naszych najlepszych zawodnikow.a jak bardzo chcial niech swiadcza te 4 jumpballe w kazdej dogrywce,ktore coprawda przegral 4-0 z drummondem ale jego pozniejsze reakcje i ruchy glowa jasno pokazuja jak bardzo Pau byl zaangazowany w ten mecz.

  • Dlaczego przegralismy?nie potrafie odpowiedziec chociaz najlatwiej byloby wskazac Hoiberga i jego brak rotacji w dogrywkach,jednak ja sie wstrzymam od takiej diagnozy z prostego powodu-najwidoczniej uznal ze gramy tymi samymi zawodnikami i sprawdzamy czy beda monolitem czy grupa indywidualistow.jak dla mnie pokazalismy klase i porazka tego nie zmienia.gdyby Hoi rotosal w dogrywce tak jak w regularnym czasie pojawilyby sie krzyki,ze przesadnie eksperymentuje wiec jak widac ile osob tyle opini.uwazam Hoiberga za inteligentnego faceta i mysle,ze juz najwyzsza pora po wczorajszym meczu derinitywnie posadzic Snella na lawce i dac szanse MCD.coz,dzisiaj czeka nas kolejny mecz przeciwko sredniakom z nowego yorku i zobaczymy jak Hoi zareaguje na ten wczorajszy maraton.nie mialbym nic przeciwko temu abysmy wyszli ustawieniem Moore MCD Mirotic Gibson Pau;).