Menu główne
Zaloguj Zarejestruj

Login to your account

Username *
Password *
Remember Me

Create an account

Fields marked with an asterisk (*) are required.
Name *
Username *
Password *
Verify password *
Email *
Verify email *

Notice: Undefined offset: 35 in /home/madrian/domains/madrian.linuxpl.info/public_html/chb/libraries/joomla/access/access.php on line 595

Notice: Trying to get property of non-object in /home/madrian/domains/madrian.linuxpl.info/public_html/chb/libraries/joomla/access/access.php on line 595

Chicago Bulls 100:105 Boston Celtics

Chicago Bulls przegrali swój trzeci mecz z rzędu. Jeszcze kilka dni temu drużyna z Wietrznego Miasta liderowała w Konferencji Wschodniej, dziś jednak plasuje się na ostatniej pozycji gwarantującej awans do fazy Play Off.

Mecz po prawie dwóch minutach otworzył Jared Sullinger, który bardzo dobrze zwiódł Taja Gibsona. Drużyna z wietrznego miasta bardzo szybko odpowiedziała rzutem z półdystansu Pau Gasola. Pierwszy raz w tym sezonie Derrick Rose nie spudłował pierwszego rzutu w meczu. O dziwo nie wbił się na kosz, a trafił z szóstego metra, po czym poprawił celną trójką.

 Po bardzo dobrej grze w obronie i jeszcze lepszemu atakowi Bulls wyszli na ośmiopunktowe prowadzenie na sześć minut do końca kwarty. Wtedy zaczęły się jednak zmiany, w miejsce Rose’a pojawił się Kirk, a Tadka zastąpił Joakim Noah. Francuz trafił swoją pierwszą próbę, jednakże gra byczej ekipy tak dobrze już nie wyglądała. Grę na swoje barki postanowił wziąć Jimmy Butler, który pierwszą ćwiartkę zakończył z sześcioma punktami na koncie. Po świetnej grze Olynyka (rzut z obwodu i skuteczna gra w post) przewaga Bulls przestała istnieć i po 12 minutach na tablicy widniał wynik 24-24.

Już na początku drugiej kwarty Joakim Noah miał na swoim koncie 5 punktów po naprawdę dobrej grze. Następnie Bulls mieli bardzo dobry okres, bowiem trójki trafiali kolejno McDermott i Mirotić.

Później przyszedł jednak gorszy moment, byki forsowały rzuty, a Rose popełniał banalnie błędy – kroki. Gdy po rzucie z obwodu w wykonaniu Olynyka Celtics przybliżyli się do drużyny z Chicago na jeden punkt, trójką wypalił Threekola. Tuż po tym rzucie swoją pierwszą stratę zanotował Joakim, a Rose źle podawał (była to jego ostatnia strata w tym meczu!). Bostończycy złapali wiatr w żagle i uciekli podopiecznym Hoiberga na cztery punkty. Wtedy sprawy w swoje ręce wziął Derrick Rose, który po podaniu Noaha robił takie rzeczy.

Na parkiet wrócił Butler i McDermott i wynik przechylił się na korzyść Bulls. Po pierwszej połowie Bulls kontrolowali mecz i prowadzili 54:51. 16 punktów w tym momencie miał na swoim koncie Jimmy Butler.

Isiah Thomas bardzo szybko doprowadził do remisu rzutem za trzy (były to jego pierwsze punkty w meczu, ostatecznie okazał się najlepszym strzelcem swojej drużyny). Później bardzo dobrze podał do Bradleya, który postanowił polatać nad obręczami. Byki nieskutecznie atakowały kosz gospodarzy, dopiero po przeszło trzech minutach punkty dla Bulls zdobył Taj Gibson. Zaczęło robić się nerwowo, jednak to Bulls mieli bardziej doświadczony skład i szybko wrócili na prowadzenie.

Thomas strasznie przycisnął w końcówce, a Bulls nie mogli sobie poradzić z małym rozgrywającym. Swoimi 9 punktami w kwarcie doprowadził do remisu 75-75. Nic nie zapowiadało kolejnej porażki, bowiem to w barwach Bulls występował świetnie dysponowany tej nocy Jimmy Butler.  Takie crossovery kręci kapitan Kirk!

Celtics bardzo szybko objęli prowadzenie , głównie za sprawą świetnie dysponowanych podkoszowych. Krytykowany na każdym kroku Derrick Rose robił kawał dobrej roboty w obronie, o czym może świadczyć chociażby ten blok na Evanie Turnerze.

Problemem Bulls była zdecydowanie nieskuteczność w ataku i brak konsekwencji na tablicach. Zaporą nie do przejścia okazywał się duet podkoszowy Sullinger – Olynyk, który zablokował rywali czterokrotnie dokładając do tego aż 20 zbiórek. Na 5,5 minuty do końca Byki przegrywały już 10 punktami, co pokazywało, że Bulls nie są już Bestami czwartych kwart. 16 punktów w czwartej kwarcie zdobył świetnie dysponowany Jimmy Butler, który znów ciągnął grę Bulls w końcówce. Na ostatnie minuty czwartej kwarty Fred Hoiberg chciał dać odpocząć swojemu podopiecznemu, jednakże ten odmówił i stwierdził, że musi pomóc drużynie. Zdobył on 16 punktów w ostatniej ćwiartce jednakże to nie pomogło drużynie odnieść zwycięstwa. Po dobrych trzech kwartach znów musimy uznać wyższość rywali. Bulls przegrali to spotkanie 105-100

Skrót meczu:

Spostrzeżenia:

- Fatalna skuteczność za trzy uniemożliwiła nam przełamać złą serię. W tym elemencie drużyna była 6/21. Najgorzej z obwodu wypadł najlepszy strzelec tego meczu – Jimmy Butler, który nie trafił ani jednej ze swoich pięciu prób.

- Skuteczność z rzutów osobistych ponownie stała na poziomie europejskiej koszykówki. Podopieczni Hoiberga trafili zaledwie 16 ze swoich 23 rzutów z linii. To również przyczyniło się do tego, że ponownie odczuliśmy gorycz porażki.

- Tony Snell ponownie pokazał, że nie jest graczem, który może grać w pierwszej piątce. W 21 minut nie zdobył ani jednego punktu (0/5 z gry, 0/2 za trzy) do czego dołożył 3 straty. Tak nie można grać, ktoś musi mu przypomnieć, że nie jest już pierwszoroczniakiem.

- Pau Gasol zanotował mocne double-double (16 punktów, 15 zbiórek), jednak jego skuteczność pozostawiała wiele do życzenia. Trafił zaledwie 7/17 rzutów z gry, do czego zanotował cztery straty. Mimo wszystko występ na plus, bowiem z nim na parkiecie byli aż 11 punktów na plus.

- Oglądając mecz widziałem starego, dobrego Joakima Noaha. Dobijał, walczył na tablicach i podawał. Zmartwiłem się jednak, gdy zobaczyłem współczynnik +/-, w którym był aż 18 punktów w plecy.

- Derrick Rose zagrał przyzwoity mecz. 12 punktów, 2 zbiórki i 6 asyst zadowalają trenera Hoiberga, który wciąż daje czas swojemu podopiecznemu na odzyskanie formy. Co najważniejsze, Rose zanotował tylko 3 starty (wszystkie w pierwszej połowie), a spędził na boisku 36 minut.

- Jimmy Butler pokazał udowodnił, że można na niego liczyć. Drużyna w dwóch ostatnich meczach nie zadowalała, dlatego odpowiedzialność wziął na swoje barki. 36 punktów, 7 zbiórek i tylko JEDNA strata. Szkoda, że nie trafił ani jednej z pięciu prób za trzy (rzucał pięciokrotnie).

- Taj Gibson bardzo dobrze zastąpił w pierwszej piątce Nikolę Miroticia. Jego ruchy w post, palce lizać!

- Wiem już dlaczego przegrywamy, o czym pisałem po meczu na twitterze.

- Ławka ponownie zdobyła mało punktów, zaledwie 28 do 40 Celtics.

- Boston zdominował pomalowane, rzucając tam 54 ze swoich 105 punktów. Bulls zdobyli o 10 mniej.

- Zbiórka ponownie wygrana w stosunku 50/45

Obserwuj autora na twitterze: @PJ_Jankowski

Komentarze

  • Brak komentarzy