Menu główne
Zaloguj Zarejestruj

Login to your account

Username *
Password *
Remember Me

Create an account

Fields marked with an asterisk (*) are required.
Name *
Username *
Password *
Verify password *
Email *
Verify email *

Notice: Undefined offset: 35 in /home/madrian/domains/madrian.linuxpl.info/public_html/chb/libraries/joomla/access/access.php on line 595

Notice: Trying to get property of non-object in /home/madrian/domains/madrian.linuxpl.info/public_html/chb/libraries/joomla/access/access.php on line 595

Chicago Bulls 101:103 Phoenix Suns

Chicago Bulls po beznadziejnej czwartej kwarcie musieli uznać wyższość Phoenix Suns. Drużyna z wietrznego miasta przegrała ostatnią ćwiartkę aż 42-24, był to drugi raz w tym sezonie kiedy w jednej z kwart tracili przeszło 40 punktów.

Ekipa z Windy City bardzo dobrze weszła w mecz. Drużynę napędzali głównie Jimmy Butler, Pau Gasol i Tony Snell. Pierwszy z nich bardzo dużo biegał w ataku, wymuszał na rywalach rzuty z trudnych pozycji, zaś drugi i trzeci zapewniali ważne punkty. Po 5 minutach Tony miał na swoim koncie aż 8 punktów (2/2 za trzy), a Bulls wyszli na pięciopunktowe prowadzenie. Grę Słońc bardzo dobrze rozciągał Eric Bledsoe, dlatego Suns w pewnym momencie byli w stanie zbliżyć się do byków na jeden punkt. Wtedy to Fred Hoiberg zdecydował się wziąć czas, który w ogólnym rozrachunku okazał się bardzo ważny. Bulls ponownie odbudowali swoje prowadzenie, jednakże na 10 sekund przed końcem po rzucie Bookera prowadzili już tylko trzema punktami.

Drugą ćwiartkę otworzył Doug McDermott rzutem z półdystansu. Grę chicagowskiej drużyny kontrolowali jednak podkoszowi Słońc, którzy nie pozwolili byczej ekipie się rozpędzić. Dwa przejęcia, asystę i 3 punkty zanotował w minutę zmiennik przyjezdnych – Warren, którego rewelacyjna gra umożliwiła ekipie z Phoenix odrobić straty. Doprowadził wtedy do remisu, 34-34. Wtedy to drużynę starał się ciągnąć Derrick Rose, który zdobył swoje pierwsze punkty w tym spotkaniu. Podkoszowi Słońc wciąż robili kawał dobrej roboty – zbierali na naszej tablicy, dobijali próby kolegów, czy jak Leuer, czy Mirza Teletović rzucali z obwodu. Pierwsza połowa była bardzo wyrównana, dlatego remis 51-51 był bardzo sprawiedliwym wynikiem. Nic nie zapowiadało tak wielkiej katastrofy w czwartej kwarcie.

Druga połowa zaczęła się bardzo dobrze dla Nikoli Miroticia, który trafił swoją pierwszą trójkę w meczu (1/7 w tym elemencie), a w kolejnej akcji trafił z półdystansu. Drużyna z wietrznego miasta poszła szlakiem wyznaczonym przez Threekolę. Bardzo dobre zawody rozgrywał Pau Gasol, do którego należała każda piłka spadająca z obręczy. Butler rozdawał piłki na czystą pozycję i (znów) często dublował się z Rose'm. To jest największym problemem drużyny z wietrznego miasta, jednak musimy wierzyć, że coach znajdzie jakieś rozwiązanie. Po trzech kwartach Byki prowadziły 77-61. Jak to było można przegrać?

Czwarta kwarta to jedna wielka rozpacz. Brak obrony, przeciętny atak – tak właśnie mogę opisać grę chicagowskiej ekipy. Kwartę dopiero po minucie otworzył Mirza Teletović (a później zakończył). Byki wyglądały słabo, podopieczni Hoiberga notowali straty, nie trafiali osobistych, zaś Suns wykorzystywali każdą nadarzającą się okazję, by odrobić straty. Bardzo dobrze drużynie zrobiło wejścia McDermotta, który trzymał Bulls przy życiu. W 1,5 minuty Brandon Knight zdobył aż 9 punktów i na 5 pięć minut przed końcem przegrywali już tylko czterema punktami. Wtedy to Hoiberg zdecydował się wziąć czas, który dobrze zrobił drużynie. Byki zagrały skutecznie w ataku, jednak do czasu. Na dwie minuty przed końcem Butler trafił za trzy i na tym się skończyło. Co tu dużo mówić, zakończę przysłowiem – „facetów poznaje się po tym jak kończą".

Spostrzeżenia:

- Derrick Rose na każdym kroku obiecuje, że w końcu wróci do optymalnej formy. Ale nie tylko mówi. Bardzo ciężko trenuje i efekty tego widoczne były w tym meczu. Spotkanie skończył z 14 punktami (7/18 z gry, 0/3 za trzy), 6 zbiórkami, 3 asystami i przejęciami. Powiesz, że zagrał słaby mecz, że zanotował 5 strat, że zagrał na beznadziejnej skuteczności. Spoko, rozumiem, ale otwórz oczy jeszcze szerzej – takimi akcjami jak ta Rose zrzuca z siebie rdzę, udowadnia, że wciąż go stać na grę na bardzo wysokim poziomie. Dajcie mu czas, dajcie mu ostatnią szansę – ten sezon. Jeszcze was zadziwi.


- Jimmy Butler z każdym meczem udowadnia, że robi wielkie postępy. Po meczu z Charlotte Hornets powiedział, że robi wszystko, aby odzyskać swoją świetną skuteczność z zeszłego sezonu. Dotąd był niezadowolony ze swojej skuteczności szczególnie za trzy. Tejże nocy usatysfakcjonował każdego z kibiców, bowiem trafił 2/3 swoich prób. Nie forsował rzutów, zagrał na 50% skuteczności. 19 punktów, 4 zbiórki i 3 asysty. Już widzę jego formę na wiosnę. Będzie zdecydowanie więcej takich akcji:

- Zachwycaliśmy się ostatnio świetną grą kapitana – Kirka Hinricha. Ja jednak byłem sceptycznie nastawiony co do jego gry i ten mecz utwierdził mnie w moich przekonaniach. W 13 minut Kirk oddał 5 rzutów (nie trafił ani jednego) oraz zebrał jedną piłkę. Koniec.
- Pamiętacie jak w zeszłym roku psioczyliśmy na Toma Thibodeau, gdy ten przeciążał Pau Gasola, czy Jimmiego Butlera. Rzucający obrońca gra średnio 4 minuty mniej aniżeli rok temu, zaś Pau w ostatnich meczach gra maksymalnie 30 minut. Tej nocy na parkiecie przebywał 25 minut i zanotował double-double. 22 punkty, 10 zbiórek, 6 asyst i 3 bloki. Hoiberg znakomicie balansuje składem, nie obciąża najstarszych zawodników – zachowamy ich w pełni zdrowych na Play Offy. Niech tylko swoją szansę otrzyma Bobby Portis, bo to jedyny minus w całej rotacji.
- Tony Snell w końcu odpalił. We współczynniku +/- byliśmy z nim 13 punktów na plus. Skrzydłowy w 23 minuty rzucił 10 punktów (4/6 z gry, 2/3 za trzy), zanotował 2 zbiórki i asystę. Był to pierwszy mecz w tym sezonie, kiedy byłem w pełni zadowolony z gry Tonego.
- Nikola Mirotić nie błyszczał co prawda na obwodzie, jednak z nim na parkiecie byliśmy 11 punktów na plus. 28 minut, 13 punktów (6/13 z gry), 7 zbiórek i 4 asysty. Dobry mecz, szkoda że zawinił przy rzucie Teletovicia.
- Meczu do udanych nie zaliczą E'Twaun Moore i Taj Gibson. Pierwszy zagrał 14 minut, rzucił 4 punkty, ale z nim na parkiecie byliśmy aż 12 punktów w plecy. Podobna sytuacja z Gibsonem. 8 punktów (4/10 z gry), 8 zbiórek i 3 asysty. Byki z nim na parkiecie były jednak 14 oczek na minusie, tak być nie może...
19 z 28 asyst zespołu rozdali podkoszowi. Trochę śmiesznie, w moim mniemaniu to rozgrywający powinni rozdawać po 19 asyst, a nie czterej podkoszowi. Rose zanotował 6 asyst, a Kirk i Moore ani jednej. Tak być po prostu nie może. Noah, Gasol – 6 asyst, Mirotić – 4, Gibson – 3.
- Niech tylko zacznie trafiać, czyli historia Joakima Noaha. Naprawdę przyzwoity występ Jo, świetna dyspozycja w obronie – to czego od niego oczekujemy. Wciąż martwi jego skuteczność, trafił 1/3 z gry i 1/4 z osobistych. Do trzech punktów zapisał także 9 zbiórek i wcześniej wspomniane 6 asyst. Nie jest źle, ale jeśli chcemy się liczyć w walce o finały konferencji to potrzebujemy punktującego Jo.
- Gdy patrzę na statystyki i widzę 20 strat drużyny, to po prostu chce mi się płakać. 5 z nich zanotował Rose, po 3 Butler i Gasol. Jest to jednak kwestia czasu, zacznijmy się martwić po Weekendzie Gwiazd. Może i zanotowaliśmy tyle strat, ale to my zdobyliśmy więcej punktów z szybkich kontrataków. 20/7.
Wygraliśmy zbiórki 40/48 – nic nowego.
- Przeciętna dyspozycja ławki – zaledwie 23 punkty. Potrzebujemy co najmniej 30 kilku.

Obserwuj autora na twitterze: @PJ_Jankowski

Komentarze (6)

  • Patrze na te "moje" BYKI i nic nie moge zrozumuec. Wygrywaja mecze ktorych wygrac (teoretycznie) nie powinni i przegrywaja te, ktore sa w ich zasiegu.
    Nie chce byc zlym wrozem, ale czarno to widze. Prosze przeanalizowac obecny sklad i z reka na sercu odpowiedziec na pytanie. Czy ten zespol stac na cos wielkiego po tylu latach chudych? Uwazam ze nie. Bardzo nad tym boleje. Serdecznie wszystkich pozdrawiam. Panzer

  • Stać ich na wiele, muszą się tylko zgrać. Wszystko musi śmigać jak w zegarku a na to potrzeba czasu, wiec w tym sezonie raczej 2 runda PO max, za to następny będzie moim zdaniem tym, który powinien zdecydować o jakiś zmianach, jeżeli nie będą naprawdę w top 4 ligi i MOCNYM kandydatem do mistrzostwa :)

  • Moim zdaniem potencjał jest, ale trzeba wyciągnąć jak najwięcej z tej ekipy już teraz. I pogodzić podkoszowych. Po sezonie Pau pójdzie do NYK. Jax go tam ściągnie, zobaczycie. Joakim jest niezadowolony z roli rezerwowego. Jak tak dalej pójdzie to może nas olać po sezonie i zostaniemy bez centra. Moim zdaniem powinniśmy oddać Tadzika. Uwielbiam go ale czas pójść do przodu. Na trade Markecie pojawia się coraz więcej nazwisk więc do pracy panowie GarPax.
    A Derrick jak w PO zagra na pełnej agresji to może wyglądać dużo lepiej. W PO byleby rytm utrzymał i złapał pewność.

  • W odpowiedzi na: TuPalnik

    Chodziło mi żeby w RS utrzymał rytm i złapał pewność :-)

    PS. Piotrku twoje opisy meczy coraz lepiej się czyta.

  • Akurat Jakim z jego potencjałem ofensywnym to dobrze że gra na rezerwie.Pau to raczej z bratem chce grać te ostatnie lata kariery. Mi zawodzi trochę Mirotic

  • W odpowiedzi na: cmg35

    Nie zrozumiałeś mnie w kwestii Jo. Dla mnie też dobrze, że z ławy wchodzi, ale dla niego to jest problem i o tym powiedział. I może chcieć odejść gdzieś gdzie będzie pewniakiem na C w innym systemie.
    Co do Paua podtrzymuje swoje zdanie, duża szansa na NY. Memphis to opcja, ale tam grałby prawdopodobnie z ławy co może mu nie pasować.