Menu główne
Zaloguj Zarejestruj

Login to your account

Username *
Password *
Remember Me

Create an account

Fields marked with an asterisk (*) are required.
Name *
Username *
Password *
Verify password *
Email *
Verify email *

Notice: Undefined offset: 42 in /home/madrian/domains/madrian.linuxpl.info/public_html/chb/libraries/joomla/access/access.php on line 595

Notice: Trying to get property of non-object in /home/madrian/domains/madrian.linuxpl.info/public_html/chb/libraries/joomla/access/access.php on line 595

Fred Hoiberg ma pomysł na drużynę!

Jesteśmy już po kilku meczach przedsezonowych, dzięki czemu śmiało możemy wysnuwać wnioski odnośnie stylu gry pierwszej drużyny. O nowych Bulls mówi się teraz w Stanach bardzo wiele, ba – wyłania się ich także w gronie kandydatów do mistrzowskiego tytułu. Co takiego zmieniło się w Chicago, że zespół krytykowany za brak transferów wciąż uważany jest za jednego z faworytów do mistrzostwa?

Fred Hoiberg jest zupełnie innym człowiekiem niż Tom Thibodeau. W jego drużynie bardzo ważna jest chemia pomiędzy zawodnikami, co mogliśmy zaobserwować w trakcie gorącego lata. Nowy szkoleniowiec byków poznawał nowy zespół, gdy każdy zawodnik spędzał wakacje – w różnych rejonach świata. Tuż po objęciu stanowiska wybrał się do Hiszpanii, by oglądać treningi tamtejszej reprezentacji (pojawił się także na meczu Polska – Hiszpania), następnie zawitał do Chicago aby porozmawiać z Derrickiem i Noahem oraz odwiedził w Nowym Jorku Jimmiego Butlera i Taja Gibsona. Prawdopodobnie tych spotkań było znacznie więcej, jednak o tylko tylu nam wiadomo.

Tuż po tegorocznych Play Offach głośno było o konflikcie pomiędzy Rose'm a Butlerem, dlatego też szkoleniowiec jako nowy w szatni uznał załagodzenie tego konfliktu jako swój priorytet. Nieoficjalnie mówi się o tym, że zorganizował dwa spotkania z rzekomo pokłóconymi zawodnikami ażeby poznać ich wersje. Spotkał się także z Adrianem Griffinem, byłym asystentem Thibsa, który całą sytuację miał okazję obserwować od środka.

Trener byczej ekipy spotkał się po raz pierwszy z całym zespołem we wrześniu, tuż po EuroBaskecie. Przedstawił wówczas ze swoim sztabem szkoleniowym pomysł na grę oraz to, czego wymagać będzie od zawodników. Z tegoż to spotkania podobno wszyscy byli bardzo zadowoleni, szczególnie młodzi zawodnicy, którzy usłyszeli wówczas, że dostaną dużo szans w meczach przedsezonowych.

Już w trakcie pierwszych treningów zawodnicy czuli różnicę. Hoiberg i Thibs są zupełnie innymi trenerami, różnią się także metodami treningowymi. Thibodeau wyciskał ze swoich zawodników maxa, będąc tym samym bardzo surowym. Atmosfera na jego treningach nie była tak dobra, a jeśli jej brakuje to o sukcesach można co najwyżej pomarzyć. Nowy szkoleniowiec również daje zawodnikom niezły wycisk, jednak z tym nie przesadza. Na treningach nie brakuje śmiechu, żartów. Na jego zakończenie wszyscy zawodnicy zbierają się i podsumowują cały trening. Prócz tego Fred jest otwarty na wskazówki swoich zawodników, liczy że ci pomogą poprawić mu funkcjonowanie zespołu.

Nowa drużyna znacznie zmieniła swój styl gry, mimo że poza Portisem i kilkoma zawodnikami na niegwarantowanych umowach nikt nowy w drużynie się nie pojawił. Hoiberg ma jednak pomysł jak wycisnąć z każdego zawodnika pełen potencjał. Nie ma wyjątków, każdy w tej drużynie jest ważny – ma wyznaczoną rolę.

Zdaje się, że najwięcej na zmianie trenera zyskał wybrany w Drafcie 2014 Doug McDermott. Młody skrzydłowy w meczach przedsezonowych dostaje sporo szans gry i swoją szansę póki co wykorzystuje w 100%. W każdym meczu oddaje średnio 4,2 rzutu za trzy. Co najważniejsze – trafia 62% swoich prób, co zdaje się być niebywałym osiągnięciem. Przy nowym trenerze Doug może okazać się jednym z głównych kandydatów do nagrody MIP, czyli statuetki dla zawodnika, który poczynił największy postęp. W nowym systemie gry chicagowskiej drużyny doceniani będą głównie strzelcy dystansowi, tacy jak Dunleavy, Snell, Mirotić czy właśnie McDermott. Zadaniem rozgrywających i Jimmiego Butlera będzie kreowanie gry właśnie pod nich.

W erze Toma Thibodeau zarówno Noah, jak i Gasol stawiali masę zasłon, które ostatecznie niczego nie wnosiły. Hiszpan młode lata ma już za sobą, mimo że jego gra mówi nam co innego. W jego wieku zbyt dużo biegania po parkiecie, szczególnie tego bezsensownego będzie go narażało na masę kontuzji, czy też po prostu przemęcznie. U Hoiberga jest zupełnie inaczej. Joakim i Pau gdy tylko stawiają zasłony, to mają one konkretny cel – są przygotowane, a rozgrywający gotowi do podania, wjazdu na kosz. Właśnie tego brakowało nam w trakcie Play Offów z Cavs, kiedy to Noah stawiał bezsensowne zasłony – tym samym odciągając od siebie uwagę obrońców.

Chwalimy te zasłony, jednak nie zapominajmy o jednym. W drużynie póki co brak prostych dwójkowych akcji, chociażby pick n rolli. Oglądając dotychczasowe mecze postanowiłem policzyć ile takich akcji będziemy mieli okazję oglądać. Mogę się mylić, bo do świetnych matematyków się nie zaliczam, ale takich właśnie akcji naliczyłem póki co zaledwie 9, co daje średnio 2,25 akcji na mecz. Za dużo kombinujemy, przez co przegrywamy mecze mimo wcześniejszego prowadzenia 20 punktami, czego przykładem był mecz z New Orleans Pelicans. Wiem jednak, że to PreSeason, przez co liczę, że w sezonie regularnym tak dużo kombinować nie będziemy.

Wciąż nie wiadomo kim w drużynie nowego szkoleniowca będzie najmłodszy MVP w historii ligi – Derrick Rose. Wywodzący się z Chicago rozgrywający wciąż leczy kontuzję pęknięcia lewego oczodołu, której nabawił się w pierwszy dzień obozu przygotowawczego. Rose w każdym z sezonów zmaga się z urazami, szczególnie kolan. Po ostatnim urazie jednak postanowił wyciąć uszkodzoną część łąkotki, co powinno umożliwić mu grę na pełnych obrotach. Problemem jest jednak drugie kolano, które również sprawiało mu figle. W związku z urazem nie wiemy jaką rolę pełnił będzie w drużynie, nie wiemy czy wciąż będzie numerem jeden w chicagowskiej drużynie. Patrząc na to, jak postępuje trener z każdym zawodnikiem jestem pewny, że Derrick w tej drużynie nie poczuje się pokrzywdzony. Prawdopodobnie jego zadania się nie zmienią, to na jego barkach będą spoczywały losy meczów, jednak teraz będzie musiał więcej dzielić się piłką – kreować akcję pod dystansowych strzelców.

Wielką zmianą w drużynie jest także to, że w Chicago nie będzie już duetu dwóch wysokich podkoszowych. Styl gry Thibodeau został odrzucony, zapomniany. Hoiberg wie, że taki system pozwoli drużynie zagrać w maksymalnie drugiej rundzie Play Off. Zwróćmy uwagę na to, że mimo gry Nikolą Miroticiem jako stretch-four Byki wciąż dominują na tablicach. Nie pozwalają rywalom na wiele zbiórek pod swoim koszem, zabierając piłki na tablicy przeciwnika. Zbierają średnio 49,8 piłki na mecz.

Bobby Portis, wybrany w tegorocznym drafcie pokazuje się z bardzo dobrej strony. W dotychczasowych meczach spędza na parkiecie średnio 25 minut notując 11,5 punktu oraz 12,3 zbiórki na mecz. Takie statystyki stawiają go jako najlepszego pierwszoroczniaka w meczach przedsezonowych. Wykonuje kawał dobrej roboty, nie robiąc sobie nic z najlepszego defensora ubiegłego sezonu, jakim jest Anthony Davis. Bobby jest bardzo aktywny na tablicach i świetnie broni silniejszych i bardziej doświadczonych rywali. Prócz świetnej gry w defensywie ma bardzo szeroki wachlarz zagrań ofensywnych, o czym świadczą bardzo dobre statystyki strzeleckie. Można powiedzieć, że jest połączeniem młodego Gasola i Noaha. Od niego tylko zależy, czy dorówna starszym kolegom z drużyny.

Drużynę z Wietrznego Miasta może spotkać wiele pięknych momentów pod wodzą nowego szkoleniowca. Nie boi się on stawiać na młodych, co umożliwia nam poznanie w pełni ich potencjału, rozwiniętego w późniejsze umiejętności. Wyniki w PreSeason nie są tak ważne, powinniśmy zwracać uwagę na grę drużyny, to jak ona się zaprezentuje. Z komentarzami krytycznymi wstrzymajmy się chociaż do połowy listopada, kiedy to Bulls będą po kilku meczach sezonu regularnego. Nie popadajmy także póki co w hurra optymizm, bo po ostatnich sezonach powinniśmy raczej sceptycznie podchodzić do każdych rozgrywek .Jedno jest jednak pewne, Fred Hoiberg ma wizję, którą jeśli zrealizuje to czekają nas piękne lata dla chicagowskiej drużyny.

Obserwuj autora na twitterze: @PJ_Jankowski

Komentarze (2)

  • Fajny tekst. Wygląda na to, że nie będziemy narzekać na minimalizm jeśli chodzi o rotację składem. Większy akcent zostanie postawiony na grę ofensywną. Będzie to system nowoczesny, podporządkowany kreowaniu strzelców dystansowych a takich obecnie mamy.
    Portis wygląda świetnie, ma talent do zbiórek, niezły rzut zwłaszcza z dystansu, jest energetyczny, izotoniczny... Gibsona prawdopodobnie będzie można przehandlować i byc może po sezonie postawić... na brazylijczyka, jako centra (odpada Noah). W nowym salary będzie możliwość dokonania uzupełnienia na pozycji 4 - 5. Za Gibsona plus kogoś być może uda się pozyskać dobrego gracza na dwójkę. Pytanie polega na tym, co z Rosem, jak się odnajdzie w nowym sposobie gry, czy będzie przy penetracjach oddawał piłkę na obwód, czy będzie w stanie być kreatorem dla innych. Tu mam wątpliwości, jego koszykarskie IQ nie jest na dobrym poziomie. Pytanie też, jak Francuz i Hiszpan (Gasol) odnajdą sie w tym systemie. Gasol jest dobrym strzelcem, także z dystansu, Noah jeśli chodzi o rzut to poziom gorszy od Adama Hrycaniuka... Zrobi nam się bałagan na obwodzie, lepszym obrońcą od Brooksa jest chyba Jordan, jest też bardziej kreatywny - minimalnie, ale jednak. Bairstow do odstrzału, podobnie jeden z wymienionej wcześniej dwójki na pozycji pg. Moore jest lepszy w defensywie i gra bardziej pod zespół. I jeszcze jedno, to Butler i Gasol powinni być liderami Bulls. Dlatego obawiam się o Rose'a. Ile wzrostu ma Portis, tak bthw? 209? 211?

  • Zdecydowanie Rose jest nadal liderem tego zespołu. Każdy kto ogląda mecze, a nie tylko czyta relacje albo sprawdza statystyki wie jak gramy z Derrickiem. Potrafi on skupić na sobie 2-3 obrońców co daje nam pełno miejsca na obwodzie. Już wiele razy pokazał, że potrafi się dzielić piłką, nawet w tych ostatnich 2 sezonach gdzie grał bardzo mało. Wydaje mi się, że Rose bez problemu przystosuje się do nowego systemu, bo i jemu będzie łatwiej.