Menu główne
Zaloguj Zarejestruj

Login to your account

Username *
Password *
Remember Me

Create an account

Fields marked with an asterisk (*) are required.
Name *
Username *
Password *
Verify password *
Email *
Verify email *

Byczy ogień pytań episode 12


Nowy epizod 'Byczego ognia pytań'. W trudnych czasach jakie nastały w Chicago szukamy kierunku jaki obrać musi drużyna by te czasy poprawić. Zastanawiamy się na jakich pozycjach jest najgorzej i jakie Chicago powinno podjąć działania naprawcze. Ponadto wskazujemy najlepszych i najsłabszych graczy listopada 2013. Znajdziecie kilka słów o Snellu w pierwszej piątce, a każdy z wypowiadających się kończy hipotezą o przyczynach tak dużej dysproporcji między konferencjami w NBA.

 Bez zbędnych ceregieli (bo jest sporo tekstu) - zapraszamy do lektury i zostawiania własnych przemyśleń.

 

MVP:

1. Konieczność wymian przed końcem tego sezonu w obozie Bulls wydaje się nieuchronna. Na jakie pozycje Chicago powinni szukać wzmocnień?

Na pozycję rozgrywającego. Kirk pokazuje w tym sezonie, że wciąż jest bardzo dobrym obrońcą na pozycjach 1-2, świetnie broni na piłce ale i bardzo dobrze broni od piłki, dobrze współpracuje z graczami podkoszowymi. Jednak Kirk nie rzuca już tak efektywnie jak podczas swojego pierwszego pobytu w drużynie Bulls (w czasach Baby Bulls jak niektórzy nazywali team z Chicago). Ja osobiście jestem fanem Kapitana Kirka, od początku jego pobytu w Bulls, dla mnie liczy się jego wielkie zaangażowanie w grę zespołu po obu stronach parkietu i twardość w grze. Co by jednak tu nie mówić to weteran rzuca w tym sezonie z żenującą skutecznością 36% za 2 i 29,5% za 3 punkty, oba wyniki są najgorsze w jego karierze. Wybrany z numerem 7 w drafcie 2003 (razem z nim Ligę wzmocnili LBJ, Wade, Melo, David West) zawodnik wciąż jest bardzo przydatny, lecz z pozycji numer 1 Chicago desperacko potrzebuje większej ilości punktów. Ponadto Kirk Hinrich jest bardzo często kontuzjowany i jeśli odniesie kontuzję to zostaje Mike James i Marquis Teague co na papierze i w teorii wygląda bardzo kiepsko. Bulls nie mogą sobie pozwolić na to, że rezerwowy rozgrywający jest trzecim najstarszym zawodnikiem w lidze (obecnie Mike James pauzuje z powodu kontuzji kolana). Mike to fajny zawodnik, zawsze poradzi młodszym zawodnikom, ale to idealny kandydat na miejsce nr 3 na pozycji PG. Bulls powinni szukać wymiany aby wzmocnić tą pozycję. Kolejną ważną pozycją jest pozycja centra. Noah gra dużo słabiej niż rok temu, Nazr gra bardzo mało i raczej słabo. Poza tym Joakim jest też kontuzjogenny i potrzeba nam solidnego rezerwowego centra. Odkąd odszedł Asik to Bulls ciągle nie załatali dziury po jego stracie. Z Asikiem byliśmy potęgą pod koszem bronionym. Ale ciągłe szukanie oszczędności przez Zarząd Bulls zmusiło ich do pozbycia się tego zawodnika.

2. Za nam pierwszy miesiąc sezonu. Wskaż trzech najlepszych i trzech najsłabszych graczy w listopadzie.

Najlepsi to Deng, Boozer i Gibson. Najgorsi to Teague, Mohammed i Dunleavy. Luol od czasu kontuzji Derricka stał się prawdziwym liderem zespołu ze średnią ponad 26 punktów na mecz. Ale Thibs go zajechał i Lu (19.4 pkt na mecz) musiał opuścić mecz z Pistons. Carlos jest drugim strzelcem zespołu (15.6 pkt) i drugim zbierającym (8.7 zb), Gibson gra fantastyczny sezon i z ławki osiąga 12.4 punktu i 6.7 zbiórki na mecz. Myślę, że ta trójka była bezsprzecznie najlepsza w obozie Bulls w listopadzie. Teague nie spełnia w ogóle pokładanych w nim oczekiwać i po obiecującym poprzednim sezonie w tym sezonie notuje mizerne 1.9 punktu  i 1.2 asysty na mecz. Marquis stracił miejsce w rotacji na rzecz 38-latka Mike’a Jamesa. Mohammed wciąż nie dał wystarczająco dużo powodów by Thibs wystawiał go więcej niż parę minut na mecz i nie dziwi mnie, że w drugich połowach zazwyczaj nie gra. Z kolei Dunleavy dopiero w grudniu zaczął w końcu trafiać i dobrze grać ale przez lwią część listopada nie mógł się wstrzelić i odnaleźć sobie miejsce na parkiecie. On jednak rokuje dobrze i rzuca najlepiej w zespole z 42.2% skutecznością  za trzy.

3. Snell pojawił się jako starter i zaliczył już bardzo dobry mecz – na co stać tego chłopaka w tym sezonie i w dalszej przyszłości?

Można powiedzieć, że Tony skorzystał na kontuzji Jimmy’ego Butlera. Gdyby podstawowy zawodnik w rotacji nie doznał kontuzji to istniała tylko nikła szansa Snella na grę znając fakt, że Thibs nie ufa debiutantom. Sytuacja kadrowa zmusiła jednak trenera na postawienie na Rookie i ten odpłacił się bardzo dobrą grą. W momencie, gdy Snell przychodziło Bulls wiadomo było, że jest szybki, ma ogromną rozpiętość ramion, solidnie broni i rzuca za 3 punkty. Można powiedzieć, że potwierdza to na parkiecie. Snell naprawdę niejednokrotnie dostarczył bardzo potrzebnych punktów dla zespołu za pozycji numer 2. Ja wróżę mu naprawdę owocną karierę. Może nawet kiedyś będzie tak uznanym zawodnikiem jak jego serdeczny kolega Kawhi Leonard ze Spurs. Uważam, że Snell osiągnie co najmniej taki sukces jak Butler. Ale według mnie Snell jest bardziej utalentowany rzutowo niż Jimmy. Chociaż Butler jest lepszym obrońcą. Na pewno zespół Bulls będzie mieć pożytek z dwóch takich zawodników w zespole.

4. Zachód miażdży drużyny ze wschodniej konferencji – dlaczego?

Pamiętam, że przed sezonem wielu amerykańskich ekspertów typowało, że Wschód będzie bardzo mocny. Z takimi ekipami jak Brooklyn Nets, NY Knicks, Bulls, Pacers, Heat Konferencja Wschodnia miała być potężna. Tymczasem okazuje się że obie ekipy z Big Apple dołują i nie są w stanie przełamać złych serii, pewnie ich zabraknie w Playoffs. Ekipę Bulls znów opuścił ich lider z kolejną dewastującą Nasze serca kontuzją. Nagle na Wschodzie są tylko dwie elitarne ekipy (Heat i Pacers) a reszta to co najwyżej ligowe średniaki. Gdy do zdrowia wróci Deng, Butler i kontuzje ominą Noah, Hinricha, Boozera to Bulls będą moim zdaniem spokojnie i z powodzeniem walczyć o 3 miejsce w Konferencji po sezonie regularnym. Kolejny jednak sezon liczymy na to, że będziemy zdrowi a od paru lat nie byliśmy, w dodatku gramy bez Rose’a praktycznie od dwóch sezonów. Na zachodzie jest OKC, Spurs, Portland, Clippers. Te cztery ekipy są elitarne. Do tego dochodzi cała masa drużyny jak GSW, które mogą spokojnie wygrać z każdym po solidnej strzelaninie z dystansu. Na Zachodzie drużyny są dużo bardziej regularne i konsekwentne na parkiecie. Zachód jest dużo cięższy do grania i panuje tam szalona rywalizacja o miejsca w Playoffs. Tak praktycznie jest co rok, ale w tym roku widać przepaść. Co jednak nie oznacza, że na pewno ktoś z Zachodu wygra Mistrzostwo bo na Wschodzie na faworytów do Mistrzostwa wyrastają znienawidzeni w Windy City Indiana Pacers i wciąż tu są dwukrotni Mistrzowie NBA Miami Heat, których będzie szalenie ciężko pokonać w Playoffs.

 

KMTN:

1. Konieczność wymian przed końcem tego sezonu w obozie Bulls wydaje się nieuchronna. Na jakie pozycje Chicago powinni szukać wzmocnień?

Z tego co można ostatnio przeczytać o Bykach, nawet z waszych wypowiedzi, wydaje się, że czarny scenariusz dotyczący rozbicia trzonu naszej drużyny jednak się spełni. Ja najbardziej obstawałbym za opcją wymiany Boozera (wiem że MVP mnie zlinczuje) za schodzące kontrakty i numery w drafcie. Mielibyśmy wtedy dość wolnego miejsca w salary cap na zakontraktowanie Denga, który jest obecnie naszym najlepszym zawodnikiem. Zatrzymanie go po sezonie jest kwestią kluczową i mam nadzieję, że Forman przynajmniej tego, mówiąc delikatnie nie zawali, a nie ma jak na razie wielu spektakularnych sukcesów w pozyskiwaniu wartościowych graczy na koncie. Wracając do pytania, na które pozycje powinniśmy szukać wzmocnień, to na pewno na pozycję rozgrywającego. Uważam, że jest to w tej chwili najsłabiej obsadzona pozycja w naszej drużynie. Hinrich swoje lata już ma i owszem jest bardzo doświadczonym graczem ogranym zarówno w sezonie regularnym jak i na poziomie fazy play offs, ale to nie zmienia faktu, że gra po 35 i więcej minut, jak to ma miejsce w ostatnich meczach, to dla niego za dużo. To właśnie jego błędy w końcówce zadecydowały o ostatnich porażkach z Cavs czy Pelicans. Był też mecz z Jazz, w którym Hinrich nie tylko nie wyglądał jak zawodnik S5, ale w ogóle jak zawodnik na poziomie NBA. Kluczowe więc na ten moment wydaje się pozyskanie PG nawet do pierwszej piątki. Pozycja rzucającego obrońcy po powrocie Butlera wydaje się dobrze obsadzona, bo mamy na niej trzech wartościowych graczy i tutaj większych usprawnień nie potrzeba. Natomiast bardzo przydałby się zmiennik na pozycji niskiego skrzydłowego, bo jak na razie wygląda to na powtórkę z zeszłego sezonu i zajeżdżanie Denga do granic wytrzymałości. Pozycja silnego skrzydłowego po ewentualnej wymianie Boozera nieco by ucierpiała, ale myślę że Taj grą w  ostatnich meczach pokazuje, że jest już gotowy przejąć pałeczkę po starszym koledze. Ostatnim wzmocnieniem byłaby pozycja rezerwowego centra, bo z całym szacunkiem dla osiągnięć Mohammeda, tyle co on wnosi do poczynań zespołu, wniósłby każdy zawodnik o podobnych gabarytach i zaczynam mieć coraz większe wątpliwości, czy warto było dawać mu ten kontrakt za minimum, czy może poszukać młodszej opcji jak choćby testowany Pittman. Podsumowując plan powinien polegać na oddaniu Boozera i jego astronomicznego kontraktu za schodzące kontrakty najlepiej na pozycję PG nawet na poziomie pierwszej piątki, a także na ewentualne wzmocnienia rezerwowego SF-a i Centra.

2. Za nami pierwszy miesiąc sezonu. Wskaż trzech najlepszych i trzech najsłabszych graczy Bulls w listopadzie.

Trzech najlepszych zawodników to bez wątpienia Deng, Taj Gibson i mimo kontuzji kończącej sezon Rose. Deng z prostego powodu, statystyki nie kłamią, jest liderem naszego zespołu w punktach 19,4 PPG wyprzedza drugiego na liście Rose’a o 3,5 punktu, a trzeciego Boozera aż o 4,5 i spodziewam się że dystans ten będzie się powiększał. Poza tym jest naszym trzecim zbierającym i asystującym. Często spotykam się z opinią, że zeszły sezon udowodnił, że Deng nie jest prawdziwym liderem zespołu. Może jest w tym trochę prawdy, nie jest to typ skrzydłowego jak LeBron czy Durant, który niemal w każdym meczu śrubuje statystyki i może w końcówce przejąć mecz. Deng jest doskonały jako druga opcja w drużynie i do tego był przygotowywany, żeby dać wsparcie Rose’owi. Teraz gdy rzeczywistość okazała się dla nas bolesna i straciliśmy Rose’a na Deng’u spoczywa dużo większa odpowiedzialność za wyniki i jak pokazały ostatnie mecze różnie mu to wychodzi. Mimo tego z przebiegu meczów wynika, że jest to nasz najlepszy zawodnik i do niego wędruje piłka w najtrudniejszych, decydujących momentach, kiedy to Boozera często nie ma nawet na parkiecie. Może nie jest to materiał na pierwszą piątkę meczu gwiazd, ale jest to najlepszy lider naszego obecnego składu, a statystyki zdają się to tylko potwierdzać. Drugi najlepszy nasz zawodnik to Taj Gibson. Pamiętam jak już w zeszłym sezonie pisałem, że Taj ma lepszy rzut z półdystansu od Boozera, co spotkało się z natychmiastową krytyką ze strony fanów tego drugiego (MVP HIHI). Po tym co Taj pokazuje w ostatnich meczach nie mam już wątpliwości, że tak jest, a to że Boozer ma lepszą skuteczność FG% nie mówi całej prawdy, ponieważ nabija ja sobie spod samego kosza. Z półdystansu oddaje niezliczone ilości cegieł, a Gibson w trzech ostatnich meczach gra jak realny kandydat do nagrody dla najlepszego szóstego zawodnika. Według mnie Deng i Gibson to w tej chwili trzon tej ekipy i jeżeli nie obniżą lotów podstawa, na której Thibs powinien opierać grę drużyny. Trzecim najlepszym zawodnikiem listopada jest dla mnie Rose. Miałem nadzieję, że będzie pierwszym najlepszym zawodnikiem grudnia, gdy już zaczął zrzucać z siebie rdzę, nie popełniał tylu strat, nie forsował wejść pod kosz i nawet trójki zaczynały wpadać z Pacers i Blazers, wracał powoli dawny dobry Derrick, ale i tak wszyscy wiemy jak się to skończyło i szkoda rozdrapywać tą ranę.
Natomiast jeżeli chodzi o trzech najsłabszych zawodników to są to dla mnie Hinrich, Mohammed i Teague. Hinrich znacznie obniżył poziom gry w porównaniu do zeszłego sezonu. Gra na dramatycznie niskiej skuteczności z gry, nie trafia trójek w decydujących momentach i w ogóle słabo trafia trójki. To co tak ceniłem u Hinricha w zeszłym sezonie to jego mądre rozgrywanie. Gdy on miał piłkę w rękach wiedziałem, że zostanie dobrze przekazana w ofensywie i znajdzie wolnego zawodnika. Teraz nie ma już tej pewności. Popełnia straty w końcówkach. To nie tylko niecelna dobitka Boozera w meczu z Cavs, ale też straty Hinricha akcje wcześniej. Takie przykłady błędów w jego grze można mnożyć. Jak dla mnie zdecydowane rozczarowanie. Drugi najsłabszy zawodnik to Mohammed. Oczekiwania co do Nazra nie były wysokie, miał jedynie wejść na parę minut dać odpocząć Noahowi, zagrać dobrze na zbiórce, w defensywie i jak się uda to zrobić coś pożytecznego w ataku. Na razie niewiele z tego udaje mu się zrealizować i jakoś nie specjalnie daje sygnały jakoby miało to ulec zmianie. Trzeci najgorszy zawodnik to Teague. Miał to być zawodnik, który w perspektywie trzech lat stanie się pierwszym zmiennikiem na PG dla Rose’a. Jak dotychczas to jest pośmiewiskiem i dorobił się na blogu opinii największej lamy w drużynie. Od początku nie wróżyłem mu kariery w NBA i uważam, że trzeba było skorzystać z okazji i go wymienić. Teraz w obliczu kontuzji Jamesa ma szansę wrócić do rotacji. Obawiam się, że mogą to być zmarnowane minuty. 



3. Snell pojawił się jako starter i zaliczył już bardzo dobry mecz – na co stać tego chłopaka w tym sezonie i w dalszej przyszłości?

Podoba mi się ten Snell odkąd gra w pierwszej piątce i dostaje większe minuty od Thibsa. Według mnie kapitalny manewr trenera. Wprowadził debiutanta do pierwszej piątki dając mu szansę wykazania się, a przy okazji pozostawił sobie Dunleavy’ego jako opcję z ławki żeby mieć większe możliwości rotowania składem i większą siłę ognia z benchu. Dzięki temu w okrojonym składzie ma dwóch wartościowych zmienników, a pierwsza piątka nie straciła na jakości. Snell jak do tej pory rozegrał jeden bardzo dobry mecz z Cavs, w którym zdobył 18 punktów, ale i w pozostałych wyglądał przyzwoicie. Wreszcie jest zawodnik, który ustawia się za linią rzutów za trzy i rozciąga grę robiąc miejsce na granie dla podkoszowych. Trzeba też wspomnieć o tym, że Snell odkąd gra w pierwszej piątce jeszcze nie miał meczu, w którym nie trafiłby za trzy. Taki zawodnik to skarb dla rozgrywającego i Hinrich musi dobrze korzystać z jego obecności na parkiecie. Czego można oczekiwać po Tonym teraz i w przyszłości? Ja liczę na dalszą dobrą grę w pierwszej piątce, średnie na poziomie około 10 PPG i rozwój gry w defensywie, bo przy jego długości ramion stać go na jeszcze więcej, zwłaszcza jeżeli chodzi o przechwyty. A jak wróci Butler to mam nadzieję, że Thibs nie zrezygnuje z pomysłu gry Snell’em i już z ławki będzie nam dostarczał trójki w każdym meczu, a Stacey King będzie mógł wykrzyczeć ‘Reservations For Three Mr. Snell’.



4. Zachód miażdży drużyny ze wschodniej konferencji - dlaczego?


Zachód miażdży wschód głównie przez to, że drużyny ze wschodu, które miały rządzić ligą i walczyć o mistrzostwo zawodzą i grają dno. Mam tu w szczególności na myśli Nets, o których już teraz można powiedzieć, że eksperyment polegający na ściągnięciu jak największej ilości gwiazd z tłustymi kontraktami się nie powiódł. Zresztą nie po raz pierwszy w tej lidze, nie trzeba daleko sięgać pamięcią bo choćby zeszłoroczni Lakers są tego dobrym przykładem, ale i wiele ekip z przeszłości. Pieniędzmi i głośnymi nazwiskami mistrzostwa się nie wygra. Drugą ekipą, która się o tym boleśnie przekonuje są Knicks. Też dokonali transferów, które miały wynieść tą ekipę na jeszcze wyższy poziom, a spadli na samo dno tabeli. Naszych Bullsów natomiast mocno wyhamowały kontuzje, ale i tak czuję, że będzie coraz lepiej i szczęście się odwróci i to teraz my wygramy kilka meczów w końcówce. Heat tak samo spowalnia kontuzja Wade’a i jedynie Indiana z tej grupy pięciu drużyn mających siać postrach w lidze trzyma mistrzowski poziom. Poza tym w naszej konferencji jest więcej drużyn w przebudowie, które nie mają określonego celu na ten sezon, a chciałyby wybierać w drafcie z jak najwyższym numerem. Takie drużyny jak Bucks, Magic, 76ers, Celtics w tym sezonie grają po to żeby ogrywać młodych i jeżeli stanie się cud to jakimś sposobem wejść do pierwszej ósemki. Są też drużyny jak Cavs czy Raptors, które zawodzą, pomimo tego, że skompletowały składy, które na papierze wyglądają, że mogłyby zawalczyć o Play Offy. Na zachodzie jest więcej ekip z mistrzowskimi aspiracjami. Są sprawdzone firmy jak Spurs, Thunder, Clippers, rewelacja tego sezonu Blazers, czy dobijający się do czołówki Rockets. Są też drużyny jak Nuggets, Mavs, Warriors, które wiedzą już jak grać żeby znaleźć się w czołowej ósemce. Poza tym na zachodzie jest szereg drużyn, które flirtują z Play Offami i cały czas pozostają w gronie kandydatów do gier posezonowych. Podsumowując zachód jest w tym sezonie lepszy, bo większość drużyn ma ściśle sprecyzowany cel na ten sezon, którym jest dla liderów walka o jak najlepsze rozstawienie w Play Offach, a dla pozostałych (z wyjątkiem Jazz i Kings którzy zatankują ten sezon) walka o samo w nich uczestnictwo. Na wschodzie jest więcej drużyn w przebudowie, a ekipy które miały dominować jak na razie zawodzą.


    spoon:

1  1. Konieczność wymian przed końcem tego sezonu w obozie Bulls wydaje się nieuchronna. Na jakie pozycje Chicago powinni szukać wzmocnień?

Nie do końca jestem pewien czy jest konieczne robienie wymian, ale trzeba przyznać, potrzeba wzmocnienia rostera jest ogromna. Biorąc pod uwagę nasze słabe zdrowie, poza SG gdzie nie mamy naturalnego zawodnika na tej pozycji (bo ani Dunleavy, Snell czy Butler nie są rasowymi rzucającymi obrońcami), pewne jest że pozycja centra wymaga uzupełnienia o kogoś kto wniesie do gry więcej niż 5-7 minut (bo tyle dostaje póki co Nazr). Ciekawym pomysłem jest zamiana pozycji dla Gibsona na C i ściągnięcie z powrotem Malcolma Thomasa na PF. Ale jak załatać dziurę na dwójce pozostanie pytaniem z którym muszą poradzić sobie władze Bulls razem z trenerem Thibsem. Jeżeli już mamy handlować, to nie powinniśmy ruszać Butlera, Snella, Gibsona (w pierwszej kolejności), a ewentualne ruchy z udziałem Denga czy Noah powinny być bardzo dobrze przemyślane, bo jakoś nie wyobrażam sobie żebyśmy w nowy sezon rozpoczynali bez nich.

 

2.  2. Za nami pierwszy miesiąc sezonu. Wskaż trzech najlepszych i trzech najsłabszych graczy Bulls w listopadzie.

W swojej analizie świadomie pomijam Rosea i Butlera, którzy zagrali około połowę meczów, ale mam nadzieję że o Jimmym jeszcze wiele dobrych słów w tym sezonie napiszę.

Najlepsi zawodnicy którymi dysponujemy w kolejnym ciężkim (pod kątem zdrowotnym) sezonie:

-  Loul Deng – po zakończeniu sezonu (najprawdopodobniej) przez Derricka został liderem zespołu i najlepiej się z nich wywiązuje, kręci najlepsze statystyki ofensywne w karierze w punktach, asystach i ogólnie zbiórkach, oczywiście mam nadzieję że będziemy mogli także w następnym roku delektować się jego grą w Bulls,

- Kirk Hinrich – rzutowo zdecydowanie lepiej niż w roku poprzednim, jak zwykle obrona na wysokim poziomie tak na piłce jak i bez niej, nawet zdaje się lepiej daje sobie radę jako doświadczony playmaker, gdy grał jako backup dla #1 chyba był najlepszą PG z ławki w lidze,

- Taj Gibson – na końcu kilka słów o objawieniu na PF, coraz bliżej ważnych decyzji jakie powinny podjąć władze zespołu (sami sobie dopowiedzcie jakie), od początku słyszeliśmy o tym jak Tadzik pracował w offseason nad rzutem z mid-range, ale to widać nie jedyne co poprawił w swoim repertuarze, jego ofensywna gra in the paint to czołówka ligi NBA, dodając do tego jak zwykle doskonałą obronę sprawia, że nie powinniśmy się martwić o ta pozycję na przyszłość.

Dodałbym jeszcze naszego rookie, ale o tym w następnym pytaniu.

Kto z kolei daje ciała i nie radzi sobie ze swoją rolą w zespole (a przynajmniej gra poniżej oczekiwań kibiców):

- największym rozczarowaniem z pewnością jest Marquis Teague – mimo że dostał minuty na pokazanie co może wnieść do gry, to nie sprostał tej roli (za co zresztą wyskoczył na chwilę z rostera, ale pewnie wróci wcześniej czy później do D-League), niestety interesujące wjazdy pod kosz to nie jest to na co liczy całe Chicago i jego kibice, bo ktoś musi dostarczać punkty w postaci asyst, a ich brak nie można zwalać na punktujących, bo piłkę trzeba dostawać w „odpowiednim momencie” a nie byle jak,

- osobiście Joakim Noah nie wszedł jeszcze na swoje obroty, bo póki co przeplata świetne mecze ze słabiutkimi, co więcej czasami brak mu woli walki, najważniejsze jednak że z dnia na dzień wchodzi coraz bardziej na swój poziom, do którego nas przez lata przyzwyczaił,

- trzeci zawodnik to trochę na siłę Mike Dunleavy, bo podobnie do Belinelliego w zeszłym roku, z meczu na mecz gra coraz lepiej i chyba poczuł piłkę na 3pts, ale jego pierwsze tygodnie były na pewno marne i już wielu z nas zaczynało tęsknić za Włochem, aktualnie coraz więcej można na niego liczyć i oby tak dalej. 

 

3.   3. Snell pojawił się jako starter i zaliczył już bardzo dobry mecz - na co stać tego chłopaka w tym sezonie i w dalszej przyszłości?

W pierwszym zestawieniu 4 na 4 zaraz po lidze letniej mieliśmy kwaśne miny po tym co pokazał. Ale nie można było chłopakowi nie przyznać racji że warunki do gry to on posiada, długie i szybkie ręce, zwinność i chęć pracy nad sobą tworzy z niego element układanki który będzie wskazywał kierunek oblicza Byków w kolejnych latach. Porównania do Scottiego może wcale nie są na wyrost, przecież on też kiedyś zaczynał jako młody, dobrze rokujący zawodnik, a teraz sam pomaga Snellowi zagłębiać tajniki zdobywania mistrzostw NBA J.

Sytuacja w zespole sprawiła, że minuty którymi został obdarzony trafiły w odpowiednie ręce i są spożytkowane w sposób przynajmniej zadowalający. Po powrocie Butlera i Denga, a obok Dunleavyego powinien znaleźć sobie miejsce na kilkanaście soczystych minut w każdym meczu, a nie tylko w końcówkach meczu przy stanie +/- 25pts. Jako bardziej obserwator niż kibic koszykówki akademickiej będę się bacznie przyglądał jego rozwojowi w zespole i go dopingował, tak jak to wcześniej robiłem w przypadku Butlera (aktualnie mój ulubiony gracz Bulls).

4.    4. Zachód miażdży drużyny ze wschodniej konferencji - dlaczego?

Ciężko jednoznacznie powiedzieć gdzie leży różnica pomiędzy konferencjami. Wiemy że „zachód” gra koszykówkę szybką i widowiskową, zespoły zdobywają dużo więcej punktów niż ma to miejsce na wschodnim wybrzeżu, ale tracą też więcej. Tylko że obrona w NBA niekoniecznie lubi agresywną i szybką ofensywę, bo na atak pozycyjny, poukładany wreszcie znajdzie się sposób, ale na atak w stylu transition jakoś znaleźć recepty trenerzy nie potrafią.

Innym problemem „wschodu” może być niedobór gwiazd w zespołach, albo inaczej to napiszę – nieodpowiednie zaplecze dla nich w postaci uzupełnienia o zawodników tworzących sprawnie działającą maszynę do wygrywania. Dla przykładu takie zespoły jak  Washington, Detroit czy Cleveland mają bardzo ciekawe składy, ale czegoś im brakuje w osiąganiu wyników na jaki wskazuje ich roster, może to wina trenerów, może osób odpowiedzialnych za zarządzanie – ale to już nie nasze zmartwienie, my mamy inne problemy i tym powinniśmy się zajmować.

 

admin:

 

1. Konieczność wymian przed końcem tego sezonu w obozie Bulls wydaje się nieuchronna. Na jakie pozycje Chicago powinni szukać wzmocnień?

Kirk Hinrich daleki jest określaniem go mianem solidnego w tym sezonie, a jeszcze bardziej nie da się tego powiedzieć o jego zmienniku – Teague’u. Stąd moje przypuszczenie, że warto poszukać wartościowego PG-ka, który poza podawaniem byłby w stanie dostarczyć też trochę punktów. Przy dozie szczęścia taka osoba mogłaby przydać się i w przyszłym sezonie. Pozycja SG jest mocno obsadzona młodymi, perspektywicznymi i tanimi graczami: Butlerem i Snellem. Na SF jest Deng i Dunleavy, choć wydaje się, że  Lu to najlepsza karta tradingową jaką dysponują w Chicago i całkiem rozsądne byłoby zbycie go za interesujących prospektów. Dunleavy to solidny zmiennik i jak dla mnie na ten sezon bardzo przyda się z ławki. Nie zapominajmy, że Bulls cały czas mają prawa do Miroticia, który w NBA najprawdopodobniej najlepiej sprawdziłby się jako niski skrzydłowy. Jeśli chodzi o PF-ów to ewentualne oddanie Boozera nie powinno bardzo Bulls osłabić, bo Taj wcale mu nie ustępuje. Problemem jest koślawy Mohammed i to jest dla mnie druga pozycja, gdzie obowiązkowo Bulls potrzebują wzmocnienia. Strach pomyśleć jak, nie daj Boże, wypadnie ze składu ktoś z trójki Booz-Taj-Noah. Murphy to wciąż nieopierzony gracz niegotowy na kilkanaście minut na najwyższym poziomie. Musi pojawić się ktoś zamiast Mohammeda.

 

 2. Za nami pierwszy miesiąc sezonu. Wskaż trzech najlepszych i trzech najsłabszych graczy Bulls w listopadzie.

Zdecydowanie łatwiej jest wskazać najlepszych. Są to Deng, Gibson i (po chwili namysłu) Butler. Deng jest zdecydowanym liderem zespołu z 19.4 ppg o(46% FG) oraz średnio 7.1 zbiórki oraz 4.2 asysty na mecz. Niestety spędza znowu za dużo czasu na parkiecie, może czas by w innym zespole mógł wreszcie racjonalnie gospodarować swoimi siłami. Gibson wzniósł na zupełnie odmienny poziomi i obok solidnego rzutu z półdystansu imponuje szerokim wachlarzem zagrań w pomalowanym. Jeżeli do tego dodamy fakt, że jest jednym z najlepszych ( o ile nie najlepszym) broniącym obręczy to mamy obraz gracza kompletnego, który w przynajmniej 20 innych ekipach NBA znalazłby się w pierwszej piątce. Może w Bulls też powinien. Butler ma najwyższy offensive rating -118 punktów na 100 posiadań, przy tym ma najlepszy defensive rating – 97. Jego PER to 18.0, czyli tyle samo co Denga – a jego powrót jest przynajmniej tak samo istotny dla tej drużyny jak powrót Lu.

 

Najgorsi w mojej opinii to:

- Hinrich – nie trafia za trzy, robi głupie faule i nie potrafi wnieść energii do drużyny

- Mohammed – Thibodeau zastanawia się jak ma dać mu grać dłużej niż 10 minut (tylko 5 takich meczy w sezonie); zdarza mu się zbierać, niestety częściej fauluje i umie stracić piłkę wybijając ją po koszu.

- Dunleavy - tu podobnie jak w najlepszych miałem wątpliwości – przeważyło aż 9 meczy na skuteczności mniejszej lub równej 33%. Mam jednak nadzieję, że to się zmieni. Kilka meczy pozwalają w to wierzyć.

 

3. Snell pojawił się jako starter i zaliczył już bardzo dobry mecz - na co stać tego chłopaka w tym sezonie i w dalszej przyszłości?

Snell zaprzeczył wszystkim obawom z preseason. Gra pewnie i bez kompleksów. Dobrze broni i imponuje refleksem i instynktem. Pokazał, że wiele potrafi, a myślę, że ma jeszcze spory zapas. Wydaje się kolejnym przechwytem w drafcie Bulls, których skauci niewątpliwie należą do jednych z najlepszych w lidze.

 

Dalszą przyszłość ciężko wróżyć. Chociaż to ja mówiłem, że Malcolm Thomas ma olbrzymi potencjał i po tym jak wymiatał w D-League zainteresowali się nim San Antonio Spurs. Na szczęście Snell ma dłuższy kontrakt. Wierzę, że Snell może wspólnie z Butlerem stworzyć ciekawy i młody duet na obwodzie w Bulls. Szybki rozwój i częste szanse gry już w pierwszym sezonie mogą sprawić, iż w przyszłym sezonie nie będziemy mogli wyobrazić sobie rotacji ukochanej drużyny bez niego.

 

4. Zachód miażdży drużyny ze wschodniej konferencji - dlaczego?

Bo ma więcej silniejszych drużyn i póki co omijają ich kontuzje. Na wschodzie zaś od kontuzji Chicago, przez urazy w Brooklynie po brak formy i Chandlera w Knicks, drużyny z potencjałem na finał konferencji zawodzą. Ciężko jest porównywać drużyny ze Wschodu, w których odbywa się właśnie roszada wśród faworytów. Do walki o najwyższe laury dołączają Wizards i Pistons. Stabilizują się w tej roli Pacers. Nasi Bulls zaś muszą spróbować określić swoje preferencje w obliczu natłoku kontuzji. Na zachodzie nie ma takich problemów. Ponadto wydaje się, że też terminarz sprzyja drużyną z zachodu i nie grały one tak często z rozpędzonymi Pacers czy Heat. W sumie to jedyne ekipy, które jeszcze ratują honor tej konferencji.

 

 

Komentarze (1)

  • MVP, propsy dla Ciebie