Menu główne
Zaloguj Zarejestruj

Login to your account

Username *
Password *
Remember Me

Create an account

Fields marked with an asterisk (*) are required.
Name *
Username *
Password *
Verify password *
Email *
Verify email *

Byczy ogień pytań: episode 10


Wracamy
po kilkumiesięcznej przerwie z nowym 10. odcinkiem "Byczego ognia pytań". W tym samym składzie odpowiadamy (dość obszernie) na pytania związane z tegoroczną przerwą między sezonową. W tym odcinku wypowiadamy się na temat ruchów transferowych 'Byków', oceniamy nowych pierwszoroczniaków, zastanawiamy się nad przyszłością Marquisa Teague'a oraz próbujemy wskazać, która z konferencji jest obecnie silniejsza.

Jak zwykle ciekawi jesteśmy Waszego zdania  na niżej przytoczone pytania i zachęcamy do komentowania. Zapraszamy do lektury :)

 

MVP:

1. Jak oceniasz ruchy transferowe Bulls?

 Dobrze. Moim zdaniem najważniejszym w tym offseason było i będzie zatrzymanie trzonu drużyny czyli: Rose, Boozer, Noah, Deng, Gibson, Butler. Uważam, że ten skład otoczony dobrymi zadaniowcami (chociażby Dunleavy) jest w stanie w pełni uczestniczyć w wyścigu po mistrzostwo NBA. Thibs niejednokrotnie podkreślał, że tej drużynie brakuje dystansowych strzelców, teraz gdy do zespołu dołączyli Mike, Tony i Erik, a do zdrowia wrócił Rose to problem wydaje się zanikać. Bulls mają potencjał aby stać się znów bardzo solidnym zespołem w rzutach za 3 punkty. Oczywiście nasi nowi debiutanci nie będą zbyt długo i często grali, ale Mike i Rose dostaną duże minuty a oni potrafią rzucać za 3. Mnie osobiście bardzo ucieszył fakt podpisania umowy z Dunleavym, gdyż jest on naprawdę świetnym strzelcem i bardzo inteligentnym zawodnikiem, który zorientowany jest na dobro zespołu.


2. Snell i Murphy - pierwsze wrażenia na temat pierwszoroczniaków w Chicago?

 Bardzo dobre pierwsze wrażenia. Snell pokazał, że ma zadatki aby stać się elitarnym obrońcą (jak jego bardzo dobry kolega Kawhi Leonard). Ma ogromną rozpiętość ramion (213 cm), jest bardzo szybki, zwrotny i ma dobrą rękę do rzutu. To typowy gracz, którego gra polega na ciągłym ruchu w ofensywie i obcinaniu się na szeregach zasłon oraz szybkim rzucie bez kozła. Z kolei Murphy pokazał, że jest twardzielem (złamał nos w meczu Summer League i zagrał w kolejnym) i bardzo dobrym strzelcem. Poza pierwszym meczem popisywał się seryjnymi trafieniami zza łuku i udowodnił, że jest graczem typu Stretch-Four (czyli PF z bardzo dobrym rzutem z dystansu). Myślę, że obaj zawodnicy będą bardzo przydatni Naszej ukochanej ekipie. Może jeszcze nie w przyszłym sezonie (znając niechęć Thibsa do debiutantów) ale na pewno w niedalekiej przyszłości.

 

3. Czy zostawienie Marquisa Teague'a to na pewno słuszny krok? (chodzi o fakt pozbycia się Robinsona)

 Dla mnie jasne było, że Nate zagrał po raz ostatni w barwach Bulls w meczu nr 5 z Miami Heat 15 maja 2013 roku. Teague ma wciąż ważny kontrakt, a znając skąpstwo Zarządu Bulls wiadomo było, że Nate odejdzie po skończonym kontrakcie. Robinson jako wolny agent oczekiwał większej umowy niż jednoroczny kontrakt za minimum dla weterana i doczekał się jej w Denver. Nate zagrał świetny sezon i Bulls nie mieli szans na zatrzymanie go, gdyż skąpili (standardowo) kasy. Niemniej jednak i tak Bulls będą płacić podatek od luksusu w przyszłym sezonie (jako 1 z 6 ekip w całej NBA). Dla mnie więc sprawa od początku była rozwiązana i nie ma dla mnie tematu. Jeśli chodzi natomiast o Marquisa to pokazał on na tegorocznej Lidze Letniej, że robi postępy i gra z dużo większą pewnością siebie. Jest dobrym obrońcą, jest bardzo szybki, coraz więcej widzi na parkiecie i ma pewniejszy rzut. Po kolejnym sezonie gdy odejdzie Hinrich spodziewam się, że Teague będzie zmiennikiem Rose’a, chyba że do zespołu trafi ktoś inny o uznanej marce na pozycji PG.


4. Wschód stał się mocniejszy niż Zachód, czy zgadzasz się z tą tezą?

 Nie. Uważam, że obie Konferencje są wyrównane. Oczywiście zespół z Miami zdobył 2 Mistrzostwa z rzędu, dodatkowo na bardzo silne ekipy i mocnych kandydatów do Mistrzostwa wyrastają Indiana Pacers (już nie mogę się doczekać ich spotkań z Bulls). Nie wolno zapominać o Brooklyn Nets oraz Knicks. Do tego dochodzi ekipa z Chicago, która w mojej opinii powalczy o prymat na Wschodzie z Heat i Pacers i te 3 ekipy będą na czele Konferencji po sezonie regularnym. Niemniej jednak gdyby nie epicki rzut Raya Allena za 3 w ostatnich Finałach NBA to prawdopodobnie Spurs byliby Mistrzami. Obok szalenie mocnego zespołu z San Antonio (który moim zdaniem ma najlepszy system gry atak-obrona w całej lidze) jest ekipa Thunder i niesamowity Durant i Westbrook. Kolejnym kandydatem do tytułu na Zachodzie NBA są Clippers. Moim zdaniem Zachód jest bardziej wyrównany niż Wschód, ale za to na Wschodzie jest więcej elitarnych drużyn. Ktokolwiek spotka się w Finałach NBA 2014 roku to spodziewam się wyrównanej serii.

 


KMTN:

1. Jak oceniasz ruchy transferowe Bulls?

 Patrząc z perspektywy celów jakie stały przed zarządem Bulls ruchy transferowe oceniam na 6,5 w skali do 10. Po pierwsze priorytetem było pozyskanie strzelców za trzy, gdyż w zeszłym sezonie był to element gry, w którym nasza ekipa zajmowała bardzo odległe miejsce w całej NBA. Cel ten udało się po części zrealizować już w dzień draftu wybierając w nim zawodników specjalizujących się w rzutach z dalekiego dystansu, czyli Tony’ego Snella i Erick’a Murphy’ego. Jednak zawodnika, na którego swoją uwagę najbardziej skierował Forman i o którym mówił że był to priorytet dla niego na ten offseason podpisaliśmy w pierwszych dniach lipca, a był nim jak doskonale wiemy Mike Dunleavy. Dunleavy w zeszłym sezonie zajmował 8 miejsce pod względem skuteczności za trzy ze średnią blisko 43%. Myślę, że nie jest to jeszcze sam szczyt ligi jak Korver czy Curry, ale śmiało możemy go stawiać obok takich shooterów jak doskonale nam znani z ostatnich finałów Danny’ego Green’a i Mike’a Miller’a. Podpisanie Dunleavyego nie jest ruchem przyszłościowym, gdyż ma on już 32 lata, ale jest doskonałym posunięciem na zaspokojeniem obecnej potrzeby Bulls, jaką był do tej pory brak rasowego strzelca za trzy. Dunleavy podpisał kontrakt za 6 mln $ płatne w dwa lata, co uważam za bardzo uczciwą cenę za tego zawodnika i trafną decyzję Bulls. Jak się później okazało za te pieniądze mogliśmy mieć Belinelliego, ale Forman postawił na weterana i lepszego strzelca w osobie Mike’a. Podpisanie Dunleavy’go oceniam zdecydowanie na plus. Drugim celem transferowym na offseason było pozyskanie Centra. Chyba wszyscy byliśmy zdziwieni po drafcie, że do Chicago nie zawitał żaden zawodnik na tę pozycję, a przecież bardzo dużo mówiło się choćby o Dieng’u. Forman zadecydował, że w tej kwestii nic nie ulegnie zmianie w stosunku do poprzedniego sezonu i podpisał za minimum Mohammed’a. Nie można tego ruchu zakwalifikować do wzmocnień drużyny, bo prawdopodobnie w sezonie zobaczymy Gibsona na pozycji rezerwowego Centra, ale jest to jakieś rozwiązanie na kilka minut w meczu. Podpisanie Mohammeda oceniam jako ruch neutralny. Trzecim celem na to lato było zatrzymanie w składzie naszego bohatera poprzednich Play Off’ów Nate’a Robinsona. Wydaje mi się, że Forman musiał zapomnieć, że był to nasz cel na ten offseason, bo puścił Nate’a za marne 2 mln $ do Denver. Gdyby nie fakt, że już pogodziłem się z tą decyzją to ocena ogólna byłaby znacznie niższa, ale trochę przekonuje mnie to, że Nate może mieć w Nuggets większe pole na rozwój. Mimo to nie podpisanie Nate’a oceniam oczywiście negatywnie. Pozostałe ruchy transferowe to puszczenie wspomnianego wcześniej Belinelli’ego do Spurs, ale na tym posunięciu zaważyło podpisanie Dunleavy’ego oraz rozwiązanie sprawy Hamiltona, czyli wykupienie jego kontraktu za 1 mln $. Ocena ogólna tego lata 6,5 może jest wysoka patrząc na zmiany jakie się dokonały, czyli to że pozyskaliśmy tak naprawdę jednego wartościowego zawodnika plus debiutantów, a straciliśmy trzech, ale jest ona dokonywana również pod kątem naszych możliwości finansowych i najważniejszych potrzeb, no i oczywiście szans jakie ci zawodnicy mieliby na grę w naszej drużynie. Offseason uważam za umiarkowanie udany i myślę że zebraliśmy naprawdę mocną pakę. Wszyscy wiemy, że największy wpływ na wyniki i poprawę naszego bilansu będzie miał powrót Rose’a oraz to czy będzie dalej w stanie grać na poziomie pierwszej piątki NBA. Liczę na to, że tak będzie.

2. Snell i Murphy - pierwsze wrażenia na temat pierwszoroczniaków w Chicago?

 Moje pierwsze wrażenie jakie odniosłem po obejrzeniu Summer League w Vegas jest takie, że Snell i Murphy mają potencjał na bycie niezłymi zadaniowcami, ale raczej nie odegrają większej roli w drużynie Bulls w nadchodzącym sezonie. Obydwaj potrafią rzucać za trzy, to pokazał Snell w ostatnim meczu z Dallas 5-8 za trzy, a Murphy w kilku udanych pod tym względem występach jak np. 3-5 z Dallas, 2-3 z Portland i 4-5 z Denver. Statystyki obydwu zawodników w 5 meczach Ligi Letniej przedstawiają się następująco: Snell 11,8 PPG, 6,6 RPG, 2,2 APG, 1,2 SPG w 34,4 MPG; Murphy 11,6 PPG, 4,8 RPG 0.548 FG% w 26,2 MPG. Statystyki przyzwoite jak na 20 i 49 numer draftu, ale nie zapominajmy, że jest to tylko Summer League, której poziom jest nieporównywalnie niższy niż NBA. O Summer League mówi się, że jeżeli zawodnik ma odgrywać znaczącą rolę w NBA musi w tej lidze dominować. Ja nie do końca zgodzę się z tą opinią, bo nie można wszystkich zawodników traktować jednakowo. Ktoś może nie dominować w lidze letniej a później okazać się bardzo dobrym zadaniowcem. Niemniej jest to pierwszy sprawdzian dla zawodowych koszykarzy i szansa na pokazanie trenerom swojej przydatności dla drużyny. Jak dla mnie to co zobaczyłem w Vegas ze strony Snell’a i Murpy’ego to trochę za mało żeby mogli liczyć na większą liczbę minut już w pierwszym sezonie. Snell owszem jest niezłym obrońcą, ma dobre warunki fizyczne (musi jeszcze popracować nad nabraniem masy mięśniowej), potrafi kozłować i rzucać, ale jak dla mnie 11,8 PPG w 34,4 minuty w Summer League to trochę mało. W składzie Bulls będzie prawdopodobnie występował jako back up Denga, jeżeli nikogo nie pozyskamy na tę pozycję, więc będzie mógł liczyć na maksymalnie 15 min. w meczu. W mojej ocenie Snell jest trochę za mało aktywnym zawodnikiem i zbyt rzadko bierze na siebie ciężar gry. Nie jest to typ gracza, który weźmie na siebie odpowiedzialność za zdobywanie punktów w trudnych momentach meczu, co mogliśmy zaobserwować w przegranym pojedynku z Heat. Być może za dużo sobie obiecywałem po jego występach w Summer League w Vegas. Według mnie Snell to materiał na typowego zadaniowca od czarnej roboty w obronie i rzutów z wypracowanych pozycji. Kto wie być może takiego zawodnika akurat Bulls potrzebują. Z niecierpliwością czekam jakie zastosowanie znajdzie dla niego Thibs w drużynie. Co do Murpy’ego to wydaje mi się, że wreszcie pozyskaliśmy zawodnika z bardzo dobrym rzutem na pozycję numer 4, którym w zeszłym sezonie miał być Radmanovic. Na pozycji PF w Chicago jest duża konkurencja, więc nie sądzę żeby Murphy wywalczył sobie jakieś większe minuty, ale jego wejście na parkiet odpalenie jakiejś trójki i powalczenie pod koszem o zbiórkę będzie mile widziane. Bardzo podoba mi się jego determinacja i to, że grał w lidze letniej pomimo złamanego nosa. Kibice Chicago uwielbiają zawodników gotowych do poświęceń dla naszej drużyny.

3. Czy zostawienie Marquisa Teague'a to na pewno słuszny krok? (chodzi o fakt pozbycia się Robinsona)

 Uważam, że pozostawienie Marquis’a Teague’a w drużynie to słuszny krok. Teague miał gwarantowany kontrakt na sezon 2013-14 za około 1 mln $, więc był to ważny powód, który komplikował sytuację z jego pozostaniem, czy ewentualnym odejściem z drużyny. Chicago mogło postąpić jak Dallas i wyczyścić roster pod Robinsona wymieniając Teague’a na chociażby przyszłoroczne wybory w drugiej rundzie draftu, ale z drugiej strony kontrakt za 1 mln $ na warunki NBA to nie jest żadne ryzyko i nie są to duże pieniądze. Wiadomo, że każdy kibic Chicago wolałby w przyszłym sezonie zobaczyć w barwach Bulls Robinsona zamiast Teague’a, ale jak widać Nate chyba w ogóle nie był poważnie traktowany w planach Bulls. Jeżeli Chicago miałoby go zatrzymać nie skąpili by tego pół miliona na jego kontrakt. Robinson też po przeanalizowaniu wszystkich opcji zdecydował się odrzucić ofertę Bulls za minimum dla weterana i wybrać niewiele lepiej płatną ofertę Nuggets. Tak na prawdę zabrakło dobrej woli obydwu stron, bo to że Nate mógł u nas zostać jest oczywiste, a dogadanie kwestii finansowych nie było problemem, bo można było podpisać taką umowę, która zagwarantowałyby Robinsonowi wyższe zarobki w przyszłości. Wygląda na to, że Nate przy zdrowym Rose’ie i Hinrichu nie był w długoterminowym planie Formana na tę drużynę. Uważam, że pozostawienie Teague’a w drużynie nie miało decydującego wpływu na sytuację Robinsona. Nate chciał odgrywać ważną rolę w drużynie, a tego Chicago nie mogło zagwarantować. Teague i tak nie będzie mógł liczyć na duże minuty i raczej będziemy go oglądać już w rozstrzygniętych spotkaniach. Jest to dla niego dobra sytuacja na zdobywanie doświadczenia i uczenia się gry. W Summer League pokazał, że cały czas pracuje nad sobą, co widać chociażby pod względem rzutowym. Bulls też niewiele ryzykują, bo jeżeli nie osiągnie satysfakcjonującego ich poziomu to będą mogli nie przedłużać z nim umowy po sezonie. Uważam, że gra jako trzeci rozgrywający w drużynie z mistrzowskimi aspiracjami jest dla Teague’a ogromną szansą na rozwój. Dla Robinsona taka opcja na tym etapie jego kariery byłaby bardzo niekorzystna.

4. Wschód stał się mocniejszy niż Zachód, czy zgadzasz się z tą tezą?

 Myślę, że wschód stał się mocniejszą i dużo bardziej zaciętą konferencją niż zachód. W tej chwili na wschodzie jest aż pięć zespołów, które zmierzą się w walce o mistrzostwo: Heat, Bulls, Pacers, Nets i Knicks. W przyszłym sezonie na wschodzie będzie ciężko przejść nawet pierwszą rundę, bo jeżeli nie uda się zająć miejsca od 1 do 3 to na miejscu 4 lub 5 będzie już czekała któraś drużyna spośród wyżej wymienionej piątki. Tak więc jeśli Bulls nie chcą powtórki z zeszłego sezonu, gdzie z trudem pokonali Nets w 7 meczach, muszą okazać się lepsi w sezonie regularnym od co najmniej dwóch z tych drużyn. Wygląda na to, że Heat i Bulls dokonali najmniejszych wzmocnień z czołowych ekip wschodu, bo Heat wzmocnił jedynie Greg Oden, a do Bulls zawitał Mike Dunleavy i debiutanci. To jednak wcale nie oznacza, że ekipy te przespały okres podpisywania wolnych agentów. Jak wiadomo mistrzowskiego składu się nie zmienia, więc Heat potrzebowali jedynie kosmetycznych zmian w rosterze, a grać będą tym samym sprawdzonym składem z Big Three na czele. Chicago też utrzymało cały trzon drużyny i dodatkowo zostanie wzmocnione powracającym do zdrowia Derrickiem Rosem. Będzie to dla Byków, jak ktoś powiedział, jak wygranie po raz kolejny pierwszego numeru w drafcie. Mam nadzieję, że te dwie drużyny zdominują konferencję wschodnią i rozstrzygną między sobą, która z nich zajmie po sezonie regularnym pozycję numer jeden na wschodzie. Na kolejnych miejscach widzę Pacers wzmocnionych powracającym po kontuzji Grangerem i pozyskanym w wymianie Scolą oraz naszpikowanych gwiazdami Nets i na piątym miejscu Knicks. Nie ma sensu w tym miejscu przytaczać wszystkich wzmocnień i wymian, bo to na pewno śledzicie na bieżąco przez całe lato, ale poza tymi czołowymi ekipami są jeszcze młode drużyny jak Raptors, Pistons, Wizards, czy Cavaliers, które również z roku na rok rosną w siłę dodając do składu kolejnych topowych debiutantów i wolnych agentów. Tak więc trudno wskazać na wschodzie na słabe drużyny (może poza Celtics i Magic) i każda z nich będzie wymagającym rywalem do pokonania. Myślę, że na zachodzie walka nie będzie aż tak zacięta, czego przykładem były już poprzednie Play Offy, gdzie doświadczeni Spurs z łatwością pokonywali kolejnych przeciwników. Z nowych sił na zachodzie mamy Houston z Hardenem i Howardem oraz Golden State wzmocnionych Iguodalą. Walka o prymat w tej konferencji rozegra się między Spurs, Thunder, Cllipers i wymienionymi dwiema nowymi siłami. Być może jeszcze w tym sezonie wejście do Play Offów z ósmego miejsca będzie wymagało lepszego bilansu na zachodzie niż na wschodzie (chociaż nie jest to takie pewne), to jednak najbardziej emocjonujące i przyciągające uwagę całego koszykarskiego świata serie fazy pucharowej będą rozgrywane na wschodzie.

 

s_poon:

1. Jak oceniasz ruchy transferowe Bulls?

Ruchy transferowe ze strony Byków to za dużo powiedziane. Jedynym świadomym posunięciem ze strony zarządu było zakontraktowanie Dunleavy’ego. Wydaje się to dobrym posunięciem, a nawet bardzo dobrym patrząc przez pryzmat straty Belinelli’ego. Jego rola zdaje się będzie podobna do Marco, ale ciężko powiedzieć jak duży wpływ będzie miał na wyniki naszej drużyny bo wiadomo, że gra dla Bucks (świetnie wpasowana rola w roster) to nie to samo co dla Bulls. Osobiście sądzę, że będzie backupem dla Denga i na SF spędzi najwięcej minut, ale nie będę się dziwił jak zobaczę go na SG.

Podpisanie Nazra na kolejny sezon było trochę przedwczesne, mogliśmy spróbować nabyć kogoś młodszego z większymi możliwościami i na to przeznaczyć minimum dla weterana, bo pewne było że i tak Mohammed nam nie ucieknie.

 
2. Snell i Murphy - pierwsze wrażenia na temat pierwszoroczniaków w Chicago?

Już podczas ligi letniej napisałem kilka pochlebnych słów na temat naszego 20 numeru w tegorocznym drafcie. Snell jest bardzo dobrym materiałem na rasowego obrońcę o którym będzie się mówiło przez lata, jego długie ręce i wzorowa praca nóg w obronie dają nadzieję że moje przypuszczenia mogą się sprawdzić. A do tego opinia otoczenia oraz praca z samym Pippen’em tylko to potwierdza. W końcu Scottie nie może się mylić, że warto komuś takiemu poświęcić godziny treningu na parkiecie. Ważnym jest żeby nabrał masy mięśniowej, bez której w NBA będzie trudno dużo pokazać (są oczywiście wyjątki: R. Miller, K. Durant, etc.). Liga letnia rządzi się swoimi prawami jednak ok. 10pts i 5rebs podczas tej imprezy to liczby bynajmniej wystarczające. 

Murphy nieźle porusza się w ataku bez piłki i ma całkiem dobry rzut z półdystansu (zapomnijcie o 1 meczu ligi letniej). Minusy to brak „ciała” i w związku z tym wiele przewinień w obronie (dobrze że w SL nie zdejmują po 5 czy 6 przewinieniach, bo by wiele nie pograł), nabierze masy i wtedy przeciwnicy nie będą mogli go tak łatwo przepchnąć. Tak czy siak jego rzut za 3 jest wystarczająco dobry żeby w nadchodzącym sezonie zajął miejsce Radmanovica, bo dla mnie jest jasne że aktualnie tyle pogra co Radman. Zawsze dobrze mieć na ławce kogoś kto przyda się za kilka lat, przy okazji odciążając innych w meczach o pietruszkę lub w przypadku kontuzji.

 
3. Czy zostawienie Marquisa Teague'a to na pewno słuszny krok? (chodzi mi tutaj o fakt pozbycia
się Robinsona).

Nawet nie wyobrażam sobie sposobu w jaki moglibyśmy pozbyć się Teague’a kosztem zakontraktowania Robinsona (może koledzy to wyjaśnią). Jeżeli byłoby to możliwe to …. ja już zostałem przez Nate’a kupiony więc nie dziwne że chciałbym kolejny sezon oglądać go w uniformie Bulls. Poza tym na pewno obejrzę kilka meczów Nuggets w nadchodzącym sezonie (nie tylko z Bulls).

Do tego pamiętać należy, że Marquis ma dopiero 20 lat, więc wszystko co najlepsze przed nim, nawet za 5 lat będzie młodym i perspektywicznym rozgrywającym, a osobiście mam nadzieje że kiedyś wejdzie na poziom gry swojego starszego brata i to jako członek naszego teamu.


4. Wschód stał się mocniejszy niż Zachód, czy zgadzasz się z tą tezą?

Zastanawiam się czy to Wschód staje się mocniejszy od Zachodu czy to nie Zachód staje się słabszy, bo topowe zespoły sprzed lat wyjątkowo szybko zaczynając się starzeć. Na Zachodzie wchodzi do gry nowa siła w postaci zespołów LAC, GSW czy HOU która poza OKC, MEM już wiele znaczących w lidze, będą trzymały prym na kolejną dekadę na zachodnim wybrzeżu. Spójrzcie, że wymienieni to same młode teamy, a jedynymi którzy zostali z ogromnym doświadczeniem i wynikami to SAS. Do tej młodej grupy jeszcze można zaliczyć MIN i DEN.

Wschód jednak jest coraz lepszy i nadchodzący sezon powinien to pokazać kolejnym mistrzostwem dla zespołu ze wschodu, a takie teamy jak IND, NYK, BKN, MIA z CHI na czele muszą opanować ligę na kolejne lata. Tutaj także są młode perspektywiczne zespoły jak CLE i może DET czy TOR. Młodość i doświadczenie – taka potyczka nas czeka w najbliższych latach i playoffs pokaże jak zawsze, że doświadczeniem i obroną zdobywa się mistrzostwa, a w/w cnoty posiadają zespoły ze wschodniego wybrzeża.

 

 

admin:

1. Jak oceniasz ruchy transferowe Bulls?

 Bulls obok pozyskania Dunleavy’ego do składu dodali ledwie dwóch pierwszoroczniaków i tym zakończyli swoje wzmocnienia. Mimo szumnych zapowiedzi z końca sezonu, że powalczą o Robinsona i Belineliego – tak się nie stało. Obaj poszli za naprawdę nie największa kasę gdzie indziej, a Bulls w obawie przed zapłaceniem paru milionów więcej – nie odważyli się dać choćby jednemu z nich więcej niż minimum. Dodać do tego trzeba fiasko z poszukiwania solidnego zmiennika na centra. Przedłużenie Mohammeda to pójście na łatwiznę i jeżeli nie wzmocnimy rotacji jeszcze kimś to częściej będziemy oglądać kombinacje Gibson-Boozer. Z drugiej strony, do Bulls, w takim wypadku, najpewniej wróciłby Malcolm Thomas i może on dostanie więcej szans. W jednym z rankingu ruchów międzysezonowych Bulls zostali sklasyfikowani na 22 miejscu. Myślę, że dość dobrze oddaje ono to jak wyglądał w Chicago ten offseason. Brak załatwienia kwestii backupu pod koszem, nie podjęcie ryzyka pozyskania drugiego gwiazdora i jedynie odmłodzenie ławki – to i tak rozsądne posunięcia. Ja interpretuje to jako próbą podjęcia ostatniej próby na co stać ten skład ze zdrowym Derrickiem i jeżeli nie uda się w tym sezonie powalczyć o mistrzostwo wówczas kolejny offseason będzie już bardziej emocjonujący.

 

2. Snell i Murphy - pierwsze wrażenia na temat pierwszoroczniaków w Chicago?

 Bulls w sezonie 2012/2013 rzucali za trzy na skuteczności 35.3% co dało im dopiero 21. miejsce w lidze. Jeżeli zaś chodzi o ilość trafień i prób z dystansu (446/1265) to zajęli 29. miejsce. Zarząd postanowił to poprawić. Stąd głównymi zaletami obu pierwszoroczniaków jest rzut z dystansu. Przyznam się, że nie śledziłem tegorocznej ligi letniej i jedynie na opiniach specjalistów bazuje w wyrażaniu osądów o Snellu i Murphy’m. Co do Snella, który ma większe szanse coś pograć w tym sezonie – to jest na pewno dobrym obrońcą, a czas jeszcze pokaże, że potrafi też rzucać. Myślę, że wzmocnienie atletyzmu sprawi, że jeszcze przyda się w Chicago. Murphy to wysoki strzelec, który potrafi złapać 10 fauli w meczu :). Jako młodsza wersja Radmanovicia powinien być zdecydowanie bardziej przydatny niż Radman. Fakt, że mimo niskiego numeru w drafcie dostał kontrakt powinien podziałać na niego mobilizująco i wierzę, ze te parę szans jak dostanie w tym roku – wykorzysta.

 

3. Czy zostawienie Marquisa Teague'a to na pewno słuszny krok? (chodzi o fakt pozbycia się Robinsona)

 Od dawna głoszę, że Teague do kandydat na zmiennika Rose’a przez najbliższe kilka sezonów. Wiadomo, że pod Thibodeau rookie nie mają łatwo i ciężko pracą muszą wywalczyć sobie każdą minutę na parkiecie. Teague miał jednak kilka obiecujących meczy i w Summer League pokazał, że potrafi kierować grą zespołu. Ponadto poprawił swój rzut i już nie jest tylko ‘penetratorem trumny’. Umie podawać, rzuca za trzy, wbija się pod kosz – jego mocne strony są podobne jak Rose’a – w końcu chicagowski gwiazdor też nie od początku wszystko potrafił. Na chwilę obecną Teague to gracz rozwojowy i wydaje się, że Bulls postanowili sprawdzić czy ich oczekiwania względem niego są słuszne. Jednym z warunków jest więcej minut, a te musiałyby zostać odebrane z puli Robinsona. Tym samym management Bulls podjął decyzję, że pozycję PG obstawią: Rose, Teague, Hinrich; a SG: Butler, Hinrich, Snell. Nie znalazło się tu już miejsce dla jeszcze jednego gracza. Bulls ryzykują i inwestują w młodego PG-ka. Czy słusznie? Staram się we wszystkich ocenach młodszego Teague’a brać poprawkę na jego szaleni młody wiek (20 lat) i braki koszykarskiego doświadczenia. Uważam, że warto w tym eksperymentalnym sezonie sprawdzić na co stać chłopaka i jednocześnie podjąć decyzję o dalszym kierunku budowy drużyny (zwłaszcza jeśli spojrzymy na to jakie postępy robił jego brat). Nate ma tylko rok gwarantowany w Nuggets – może jednak Bulls będą chcieli, żeby wrócił.

 

4. Wschód stał się mocniejszy niż Zachód, czy zgadzasz się z tą tezą?

 Wyznacznikiem siły danej konferencji w NBA często uznaje się bilans jaki potrzebny jest do awansu do playoffs. Nic bardziej mylnego. Jeżeli bowiem w jednej konferencji jest więcej słabych zespołów i jak wiadomo drużyny grają najwięcej z ekipami z tej samej części stanów, to logicznym jest fakt, że lepszy bilans zaliczą drużyny, które mają więcej spotkań z najsłabszymi. Stąd w dużej mierze przewaga bilansów drużyn z Zachodu nad Wschodem w ostatnich latach. Jednocześnie bardziej wyrównana gra toczy się tam o playoffy, gdzie naszpikowani gwiazdami Lakers zajęli dopiero 8. miejsce w ubiegłym sezonie. Po offseason 2013 na Wschodzie również zrobi się ciekawie. Miami, Brooklyn, Chicago, New York, Indiana to drużyny, które mają potencjał być w czołówce Wschodu. Jeżeli dołożymy do tego wzmocnione młode ekipy z Detroit i Cleveland to mamy już siedem miejsc w PO. Żeby być w tej fazie aspiracje mają także Toronto, Atlanta czy Milawukee. Wschód jest w tym momencie bardzo mocny i wydaje się niemożliwym by któraś z drużyn Zachodu mogła zdobyć w tym sezonie mistrzostwo. Zapowiada się ostra walka o prymat w konferencji Bulls - moim zdanie zapowiadającej się jako silniejsza.

Komentarze (1)

  • Komentarz testowy