Menu główne
Zaloguj Zarejestruj

Login to your account

Username *
Password *
Remember Me

Create an account

Fields marked with an asterisk (*) are required.
Name *
Username *
Password *
Verify password *
Email *
Verify email *

Byczy ogień pytań: episode 4

Nate vs KirkW 4. odsłonie serii 3 na 3 poruszamy gorącą kwestię na temat tego kto jest lepszy: Robinson czy Hinrich? Jesteśmy ciekawi także Waszych opinii. Zastanawiamy się też nad przyszłością obsady jakże newralgicznej w Chicago pozycji rzucającego obrońcy. I czując już zbliżający się weekend gwiazd rozważamy szansę naszych liderów na obecność tego roku w Houston. Zachęcamy do lektury i zostawiania komentarzy.

Nie poddajemy się mimo krytycznych uwag i nawet zarzutu braku wiedzy wciąż wychodzimy do Was z propozycją polemiki na temat najważniejszych spraw Bulls. Przypominamy jednocześnie, że współtworzycie z nami ten dział i każda Wasza sugestia jest wysłuchana i w zależności od jej racjonalności realizowana w kolejnych częściach. Jednocześnie chcę zachęcić do jeszcze liczniejszego wyrażanie swojej opinii, bo na czatach meczowych pojawia się wiele osób, które od lat interesują się poczynaniami drużyny Bulls i którzy mają pełne prawo czuć, że ich wypowiedzi są wartościowe i warte by podzielić się nimi. Mam dlatego nadzieję, że Panowie i Panie (a jakże), które niemal co mecz udzielają się w dyskusjach na naszych fanowskim chatcie, podejmą też wątki jakie zarzucamy w poniższych wypowiedziach. Krytyki nie boimy się, a wręcz z niecierpliwością jej wyczekujemy :P Wszystko by jak najwięcej móc dowiedzieć się o Chicago Bulls.

 

MVP:

 

Hinrich czy Robinson - kto powinien zostać w Bulls w przyszłym sezonie?

 Hinrich. Tu nie chodzi tylko o to, że Nate’owi po sezonie wygasa kontrakt, którego Bulls raczej nie przedłużą natomiast Kirk będzie wchodził w drugi rok swojego kontraktu z Bulls. Chodzi o to, że z Kirkiem na parkiecie gra Bulls jest lepiej poukładana zarówno w ataku jak i w obronie. To samo mówi nasz coach Thibs czy nasz barwny duet komentatorów Neil Funk i Stacey King. Wysiłku jaki Hinrich wkłada w zespół nie widać zbytnio w statystykach, ale jego obecność na parkiecie jest niezbędna dla prawidłowego funkcjonowania ekipy Bulls. Kirk jest lepszym obrońcą niż Nate oraz lepiej asystuje od niego. Gdy Hinrich jest na parkiecie to lepiej gra RIP, Deng, Noah i Boozer. Od po prostu dużo lepiej podaje niż Nate i co chyba ważniejsze, częściej podaje niż Nate. To nas sprowadza do tego, że Nate bazuje na swej niesamowitej aktywności w ataku i potrafi seryjnie zdobywać punkty. Lecz często robi to dużym kosztem zespołu i gra jest wtedy szarpana. Nie ma się co oszukiwać, żaden z nich nie ma szans zastąpić Derricka. Obecnie pozycja PG ma być stabilna do czasu jego powrotu. W tej roli stabilizatora gry Hinrich jest lepszy. W przyszłym sezonie nie widzę miejsca w ekipie Bulls dla Robinsona i prawdopodobnie Gar Forman również go nie znajdzie. Tym bardziej, że mamy młodego Marquisa obok Kirka i Derricka na przyszły sezon.

 

Zakładamy, że Bulls pozyskają w przyszłym sezonie dobrego SG-ka –jak w takim razie potoczą się losy Hamiltona i Belinelliego w Chicago?

 Bulls na 90% nie wykorzystają opcji zespołu na 3 rok kontraktu dla Hamiltona (5 mln USD) i stanie się on po zakończeniu obecnych rozgrywek niezastrzeżonym wolnym agentem. Belinelli pokazał niejednokrotnie w tym sezonie, że potrafi grać bardzo dobrze, zarabiając przy tym ponad dwukrotnie mniej niż RIP. Mi osobiście będzie brakowało Hamiltona, ale trzeba spojrzeć prawdzie w oczy, że to wiekowy zawodnik i trzeba poszukać kogoś młodszego. Inna opcją, którą widzę na przyszły sezon jest taka, że RIP odejdzie ale Cook zostanie i to on wspólnie z Marco stworzą parę SG. Trochę pieniędzy zostanie w kasie (co ucieszy Reinsdorfa), a Bulls będą mogli podpisać centra weterana za minimum, który moim zdaniem jest bardziej potrzebny niż SG, których mamy niezłych. A Noah musi mieć dobrego zmiennika (Nazr to porażka). Jednak to wszystko jest takim wróżeniem z fusów. Moim zdaniem jest za wcześnie na takie spekulacje na przyszły sezon.

 

Deng, Noah, Boozer - kto najbardziej zasługuje by wziąć udział w meczu gwiazd NBA 2013?

 Noah. To proste, notuje on w tym sezonie career highs aż w 6 statystykach: punkty, asysty, przechwyty, minuty, FT% oraz bloki. Skoro w zeszłym sezonie w składzie Gwiazd Wschodu znalazł się Roy Hibbert, to w tym roku jest szansa, że trenerzy wybiorą Noah jako rezerwowego. Jeśli chodzi o Boozera to gra on najlepszą koszykówkę odkąd jest w Chicago (5. miejsce w całej NBA pod względem sumy meczów z double-double), ale Thibs dopiero od początku roku 2013 daje Boozowi pograć więcej i oparł grę ofensywną grę Bulls na nim (co zaprocentowało dla bilansu Bulls w lidze). W związku z tym, Boozerowi może zabraknąć trochę w głosowaniu. Jeśli chodzi o Denga to myślę, że w tym sezonie trenerzy go nie wybiorą, chociażby dlatego że Pierce z Bostonu gra lepiej. Poza tym Dengowi się przyda trochę odpocząć, bo Thibs nie daje mu nic odpoczynku. Mówiąc na serio w tym sezonie nie ma miejsca dla 2 graczy Bulls w All-Star Game. Więc albo Noah albo nikt. Tym bardziej, że dobrych skrzydłowych jest dużo w lidze, a centrów już nie. Mecz Gwiazd nie jest istotny tak naprawdę. Ważne że cała trójka Noah-Deng-Booz gra bardzo dobrze i są liderami Bulls (oraz są również kapitanami zespołu) podczas nieobecności Rose’a. Ciekawostka na koniec na temat Jo. Otóż jest on drugim w całej Konferencji Wschodniej zawodnikiem z pozycji SF,PF lub C z najwyższą ilością asyst na mecz (pierwszy jest Lebron James). Wyżej są oczywiście gracze z niższych pozycji, ale taka ich rola, a Joakim Noah gra po prostu świetne passing-game co zostało zauważone przez ekspertów z NBA.

bracia Teague

 KMTN:

 

Hinrich czy Robinson - kto powinien zostać w Bulls w przyszłym sezonie?

 Uważam, że zarówno Hinrich jak i Robinson mogą być przydatni naszej drużynie. Hinrich raczej zostanie z nami na przyszły sezon, ponieważ ma w pełni gwarantowany kontrakt na sezon 2013-14, który wynosi około 4 mln i jak dla mnie jest przepłacony. Jeżeli Forman nie umieści Kirka w jakiejś wymianie to będziemy go oglądać z napisem Bulls na koszulce jeszcze w przyszłym sezonie. Sytuacja Robinsona jest bardziej skomplikowana, ponieważ jego kontrakt wygasa po tym sezonie. Chicago na przyszły sezon ma już w kontraktach zawodników 73 mln dolarów, czyli już teraz przekracza granicę podatku od luksusu o około 3 mln. Jeżeli więc będą poszukiwać jakichś zmienników to będą się starali znajdować zawodników gotowych grać za minimum dla weterana. Tak więc najprawdopodobniej Nate będzie musiał przystać na takie warunki albo szukać innego klubu, a chętnych na niego raczej nie powinno brakować. Biorąc pod uwagę sytuację z kontraktami zawodników stawiam więc na to, że w przyszłym sezonie w Bulls zostanie Hinrich. Jest on lepszym playmakerem od Nate’a i cały czas lepszym obrońcą i pomimo, że zalicza występy, w których jak mówi admin ssie to lepiej pasuje do koncepcji ofensywnej Thibodeau i dlatego trener na niego stawia w pierwszej piątce. Oczywiście Nate wykonuje kawał świetnej roboty wchodząc z ławki i wnosząc duże pokłady energii. Ma on o wiele lepszy rzut od Hinricha i potrafi zdobywać punkty seriami dzięki czemu nie raz w tym sezonie odrabialiśmy straty do przeciwnika lub budowaliśmy bezpieczną przewagę. Taki zawodnik jak Nate mógłby być dobrym back-upem dla Rose’a, jednak kierując się rozumem, a nie sercem uważam, że w przyszłym sezonie w Bulls powinien zostać Hinrich.

 

Zakładamy, że Bulls pozyskają w przyszłym sezonie dobrego SG-ka –jak w takim razie potoczą się losy Hamiltona i Belinelliego w Chicago?

 Jeżeli Bulls w przyszłym sezonie pozyskają dobrego SG-a, a wszystko wskazuje na to, że raczej nie pozyskają, to mogą to zrobić jedynie na drodze wymiany z innym klubem. W takiej wymianie pierwszym nazwiskiem, które pojawia się po stronie Bulls jest oczywiście Hamilton. Takie rozwiązanie sytuacji byłoby najlepsze dla Chicago zwłaszcza gdyby udało się upchnąć przy okazji jeszcze kontrakt Hinricha. Inny scenariusz, który wydaje się bardziej prawdopodobny zakłada, że o ile Bulls nie znajdą chętnych na Hamiltona wykupią jego kontrakt, według którego tylko 1 z 5 mln jest gwarantowany. Tak więc moim zdaniem jest to ostatni rok Hamiltona w Chicago, ponieważ jak już pisałem wcześniej Bulls już przekraczają granicę podatku od luksusu, więc nie będą chcieli płacić za Hamiltona 10 mln $ (licząc razem z podatkiem). Co do Belinelliego to według mnie ma on większe szanse na pozostanie w Bulls, oczywiście jeżeli zgodzi się grać za niewygórowaną sumę pieniędzy - najlepiej minimum dla weterana. Belinelli pokazał w tym sezonie, że nie straszna mu żadna rola w jakiej wystawi go Thibs. Może grać zarówno jako starter, jak też jako rezerwowy i z pożytkiem dla drużyny wykorzysta swoje minuty. W przyszłym sezonie jak najbardziej widzę go w Bulls. Podpisanie Gibsona znacznie skomplikowało naszą sytuację finansową, dlatego na pozyskanie dobrego SG-a mamy małe szanse. Tani gracz pokroju Belinelliego wydaje się być optymalnym rozwiązaniem.

 

Deng, Noah, Boozer - kto najbardziej zasługuje by wziąć udział w meczu gwiazd NBA 2013?

 Sytuacja w NBA jest bardzo dynamiczna i wszystko zmienia się z dnia na dzień. Jeszcze miesiąc temu nie miałbym wątpliwości na kogo postawić jednak ostatnie mecze nieco zmieniły obraz naszej gry i hierarchię w drużynie. Biorąc jednak pod uwagę grę naszej wielkiej trójki i wkład każdego z jej członków w wyniki naszej drużyny na przestrzeni całego sezonu stawiam na Denga. Pomimo fantastycznych występów indywidualnych Noaha (30+ pkt 20+ zb oraz triple-double), a także noworocznej zwyżki formy Boozera i seryjnie zdobywanych double-double to Deng jest cały czas naszym najbardziej wartościowym zawodnikiem i naszą pierwszą opcją w ataku oraz ostoją w defensywie. Myślę, że trenerzy postawią na Denga, a dodatkowym atutem będzie to, że już w zeszłym roku go wybrali. Nie odbieram całkowicie szans Boozerowi, bo też pokazał w tym sezonie, że potrafi zagrać mecz na poziomie all-star, jednak na chwilę obecną myślę, że za całokształt to Deng wysuwa się na prowadzenie i najbardziej zasługuje na występ w meczu gwiazd.

Deng

 admin:

 

Hinrich czy Robinson - kto powinien zostać w Bulls w przyszłym sezonie?

 Domyślając się opinii kolegów z działu na 3 na 3, postanowiłem bronic swojej racji i wyciągnąć argumenty statystyczne. Trochę pogrzebałem i poniżej znajdziecie porównanie obu graczy z różnych stron internetowych specjalizujących się w udostępnianiu statystyk.

http://www.basketball-reference.com/play-index/pcm_finder.cgi?request=1&sum=0&p1=robinna01&y1=2013&p2=hinriki01&y2=2013

http://www.nba.com/advancedstats/player-vs-player.html#Nate-Robinson-vs-Kirk-Hinrich|101126,2550;year=201213;season=r

http://www.signandtrade.com/nba/nbaplayercompare.aspx

http://www.thenbageek.com/players/compare?utf8=%E2%9C%93&player_ids[]=1&player_ids[]=235#shooting

 Wnioski póki co pozostawiam Wam, bo moje zdanie jest chyba już wszystkim znane. Jedyne co dodam teraz, bo jak tylko znajdę czas napiszę o tym osobnym artykuł, to sercem jestem za Robinsonem. A dlaczego uważam, że taka decyzja jest słuszna dla Bulls? Jedno słowo jest tu kluczowe – zmiennik – szukamy kogoś kto będzie wychodził zza pleców Rose'a i będzie potrafił zastąpić go także w ofensywie. Hinrich nie jest tego w stanie z formą jaką obecnie prezentuje zrobić. Ostatecznie czekam na play-offy i jeżeli w nich Kirk udowodni, że jest potrzebny tej drużynie i daje jej to o czym się mówi, czyli obronę i rozważne rozgrywanie to jestem skłonny zmienić zdanie i uznać, że się myliłem. Póki tak się nie dzieje obstaje przy swoim :P

 

Zakładamy, że Bulls pozyskają w przyszłym sezonie dobrego SG-ka –jak w takim razie potoczą się losy Hamiltona i Belinelliego w Chicago?

 

Mocno wierzę, że Bulls i Derrickowi uda się przekonać, by w przyszłym sezonie w trykocie z 'Bykiem' biegał po parkiecie w United Center O.J. Mayo. Jeżeli by to się udało wówczas ktoś z dwójki Belinelli - Hamilton najprawdopodobniej byłby wykorzystany w wymianie by owego Mayo pozyskać bądź najzwyczajniej podziękowano by mu za współpracę. Kto to będzie i dlaczego będzie to Hamilton? Prosty powód – pieniądze. Rip (dane Hoopshype) ma w kontrakcie możliwość przedłużenia go za 5 baniek na przyszły sezon – trochę dużo jak na 34 – latka, który dodatkowo lubuje się w łapaniu drobnych kontuzji. Ponadto istnieje opcja podpisania z nim przedłużenia i wymiany go na kogoś lepszego (vide Mayo) stąd, dla mnie, niemal pewne jest, że powinniśmy śpieszyć się oglądać rzuty Hamiltona, bo pewnie z przyszłym sezonem odejdą. Co do Belinelliego sprawa jest bardziej zagmatwana, bo podpisał on z Chicago tylko jednoroczny kontrakt, a to jak gra sprawia, że staje się łakomym kąskiem dla wielu zespołów w NBA w przyszłym roku i pewnie niektórzy zaoferują mu nawet miejsce w startowym ustawieniu i więcej niż niespełna 2 miliony kontraktu. Tutaj jednak pole do popisu ma Forman i może uda mu się jakoś tak wykombinować, by za rozsądne pieniądze zachować solidnego Włocha, który byłby strzelecką podporą bench mobu.

 

Deng, Noah, Boozer - kto najbardziej zasługuje by wziąć udział w meczu gwiazd NBA 2013?

 

 Wierzę, że mimo nie najlepszego bilansu ktoś z grona graczy Thibodeau zostanie doceniony przez trenerów i znajdzie się wśród najlepszych graczy Wschodu na Weekend Gwiazd. Boozer zdecydowanie za późno wyskoczył by zdążyć wkraść się w łaski wybierających, ale ma jeszcze miesiąc, gdzie kapitalną grą może zwalić wszystkich z krzeseł i zmusić do wybrania swojej osoby. Na dzień dzisiejszy (co zresztą pokazują głosowania) kandydatami z Chicago są Noah i Deng, lecz nie oszukujmy się – 'Byki' są zbyt nieprzewidywalni by szansę dostali obydwaj. Jeżeli wybór działałby jak w ubiegłych latach, a mianowicie byłaby wyodrębniona pozycja centra – to nie mam wątpliwości, że Noah mógłby nawet znaleźć się ze swoją grą w pierwszej piątce. Jako, że tak tym razem nie ma – jego szansę znacznie maleją, zwłaszcza, że obniżył ostatnio loty. Z drugiej strony Deng z 40 minutami co noc na przemian zaskakuje i nieco rozczarowuje podając w wątpliwość swoją kandydaturę. Z uwagi na jego uniwersalność, która w mojej opinii (oczywiście przy zachowaniu proporcji) może być porównywana z wszechstronnością LeBrona – chodzi o fakt bycia przydatnym tak samo w ofensywie jak i w obronie - na pewno jest w gronie kandydatów, jednak skrzydłowych jest sporo dobrych i tutaj może okazać się pies pogrzebany. Ostatecznie wydaje mi się, że z uwagi na fakt, że trenerzy będą szukali klasycznego centra do zespołu i patrząc na wschodnią konferencję konkurencja nie jest jakaś duża – to wydaje mi się, że to francuski Wiking zagra 17. lutego w Houston jako jedyny reprezentant chicagowskich 'Byków'.

 

 

 

Komentarze (6)

  • Jeśli chodzi o wszystkie wypowiedzi najbardziej zgadzam się z adminem :)<br />W sprawie Hinricha i Robinsona także uważam tak jak admin że Robinson w ofensywie odwala naprawdę genialną grę - niestety w defensywie w sprawie z jego wzrostem nie gra jak Hinrich. DEF - troche lepiej Hinrich ale myślę że Robinson nadąża... też jest taka sprawa jednak że Robinson jest młodszy i ma więcej sił niż Hinrich. Czasami Kirk po prostu nie nadążał za rywalami.<br />Mam nadzieję że zgadzą się przypuszczenia Admina że O.J. Mayo przejdzie do Wietrznego miasta ale to chyba tylko przypuszczenia :) Jeśli chodzi o Hamiltona chciałbym żeby ten gość został... jest naprawdę genialny i w OF i DEF. Niestety też koszty są duże :>

  • I jeszcze w meczu gwiazd powinien wystąpić wg mnie NAPEWNO BOOZER. Carlos w 2013 roku odwalił tak kapitalną robotę że to się w głowie nie mieści. Jeśli chodzi o Noah'a. Gość rządzi na zbiórce ale jak ma rzucić zza trumny to dupa że się brzydko wyrażę ;D Carlos lepiej przecież trafia od niego z półdystansu... jest jeszcze kwestia Deng'a ale myślę że ma za bardzo wzwyżki i zniżki formy więc myślę że Carlos Boozer będzie najlepszym reprezentantem Chicago w Meczu gwiazd.

  • Wydaje się, że jakby rozliczać tylko za rok 2013 to Boozer na pewno by się liczył :)

  • Mayo z Derickiem w pierwszej piątce, a Marco z Robinsonem na ławce, byłoby super.

  • Widzę, że admin rozbudził wyobraźnię niektórych czytelników tym sprowadzeniem Mayo. Przypominam tylko, że jest on w swoim roku kontraktowym i zarabia w nim 4mln, a po bardzo dobrym sezonie w Dallas liczy na znaczną podwyżkę i długoterminową umowę. Sprowadzenie go prawdopodobnie wiązało by się z oddaniem jednego z naszych dużych kontraktów.

  • Zresztą poskąpiliśmy w 2009 roku gdy nie przekraczaliśmy progu luxury tax na kontrakt Gordona, który wtedy wcale nie był gorszym strzelcem od Mayo, a teraz mielibyśmy się wykrwawiać na O.J.'a. Jakoś tego nie widzę.