Menu główne
Zaloguj Zarejestruj

Login to your account

Username *
Password *
Remember Me

Create an account

Fields marked with an asterisk (*) are required.
Name *
Username *
Password *
Verify password *
Email *
Verify email *

Żegnaj Carlos

Carlos Boozer

Mam wrażenie, że trochę zbyt cicho potraktowaliśmy fakt odejścia z ‘Wietrznego miasta’ Carlosa Boozera. Wydaje mi się, że mimo krytyki jaka na niego spadła przez te lata zasłużył na godne podsumowanie nie okraszone jedynie kpiną i ironią. Takowe postaram się przedstawić.

Booz w Chicago to efekt przegranych batalii managamentu drużyny o Jamesa i Bosha, 4 lata temu. Wówczas był jednym z najsmaczniejszych kąsków jakie po pierwszych łowach zostały na rynku wolnych agentów. Jego średnie na poziomie 20-10, w połączeniu z kapitalnym Derrickiem miały stworzyć z chicagowskiej drużyny jednego z głównych pretendentów do tytułu.

Kontuzje i wzmocnienie innych drużyn na Wschodzie (zwłaszcza Miami) sprawiły, że Bulls nigdy nie udało się nawet zbliżyć do takiego wyniku. Współpraca z Derronem Williamsem, która była znakiem firmowym Carlosa w Utah, nie powtórzyła się przy podobnych próbach z rozgrywającymi z ‘Wietrznego miasta’. 

Ostatecznie 4 lata PF-a w Bulls podsumowują statystyki: 15.5 punktu, 9.0 zbiórki i 49% skuteczności, które uzbierał w 280 spotkaniach. Poza słynnym potknięciem na torbie nie zanotował poważniejszych kontuzji i przez ostatnie 3 sezony, opuścił tylko 9 spotkań, co w porównaniu z innymi zawodnikami Byków klasuje go w czołówce ‘pewniaków’ do gry. Jego średnia punktowa umiejscawia go na 20. miejscu w klasyfikacji wszechczasów organizacji, a pod względem zbiórek jest, w tym zestawieniu dziesiąty.

Niektórzy pamiętają może słynny styczeń 2013 w wykonaniu Booza. Wówczas określiłem go nazwą Carlos wersja 2013. Carlos zdobywał w 15 spotkaniach stycznia 2013 po 19,5 punktu oraz 10,1 trafiając ponad 49% prób – często gęsto z półdystansu. Otrzymał wtedy wyróżnienie dla najlepszego gracza tygodnia na Wschodzie NBA (20. stycznia) – był to jedyny raz, gdy ta sztuka udała mu się w Bulls (w poprzednich klubach 5 razy dostąpił takie zaszczytu, a 2 razy był graczem miesiąca). Wtedy wydawało się, że być może pokaże jeszcze swoje najmocniejsze strony niechętnie do niego nastawionym fanom Byków. Mimo, że w tym sezonie kibice z ulgą przyjęli decyzję o jego amnestionowaniu to w ankiecie podsumowującej, nienajgorszy przecież, sezon 2012/2013 to pierwszy PF Bulls został przez Was wybrany MVP ekipy Byków.

Niestety obok punktowych cyferek, którym daleko był od stabilności. Booz może pochwalić się liczbami, które przez te cztery lata wywoływały tylko tzw. ‘ból tylnych części ciała’ kibiców z ‘Wietrznego miasta’. Mowa tu o jego pensji. Zgarnął 58 220 500 dolarów za swoją grę. Złośliwie licząc – każdy punkt Carlosa (wliczając playoffy) kosztował Bulls 11 943 $ (miał 4875 ‘oczek’). Będąc jeszcze bardziej złośliwym – jeżeli utrzyma taką taryfę w Lakers to drużyna z ‘miasta Aniołów’ może liczyć na ok. 270 punktów od Carlosa. Daje to średnią 3.3 na mecz – to jednak bardzo czarny scenariusz - na pewno będzie lepiej.

Chciałbym jednak skupić się na dobrych stronach obecności Carlosa w Chicago. Najlepszy mecz Carlos w Chicago – tutaj można mieć różne opinie – ale statystycznie najlepiej wypadł w starciu z Toronto Raptors (16. stycznia 2013), zdobył wówczas 36 punktów (16/24 FG) i miał 12 zbiórek. Granice 30 punktów w Bulls udało mu się jeszcze ponadto przekroczyć tylko 9 razy jako gracz Byków. 117 razy zdobył double double i (tu ciekawostka) w całej karierze zbiera 26,7% możliwych piłek w obronie. Stawia go to na czwartym miejscu w historii wśród zawodników, którym ową statystykę policzono (bo nie oszukujmy się – Chamberlain czy Russell mieliby o wiele większą). Wśród aktywnych zawodników NBA ustępuje tylko Howardowi. We wszystkich spotkaniach jakich zagrał był starterem i tak 280 razy wychodził od początku meczu z logiem byka na piersi. Można doszukiwać by się sporo jeszcze liczb i faktów, które pokazałyby, że Carlos oddawał wiele Bulls i tak naprawdę dość mocno przesadzonym zjawiskiem była moda na hejtowanie jego braku zaangażowania w obronę.

Mnie osobiście z Boozerem kojarzy się kilka faktów o tym graczu. Niezwykle imponuje mi historia, o nim jako o jednym z nielicznych graczy, którzy z Alaski (tam się wychowywał) trafili do NBA, a jeszcze bardziej podoba mi się sposób w jaki jego ojciec uczył go gry lewą ręką. Otóż młody Carlos miał przywiązywaną do ciała prawą rękę i jedynie za pomocą swojej słabszej musiał grać przeciwko ojcu – stąd u niego oburęczność w grze. Co do życia osobistego Carlosa to jest jednym z nielicznych ludzi, którym udało się dwukrotnie rozwieść z tą samą osobą. Całkiem niedawno Booz po powrocie do swojej pierwszej żony i ponownym małżeństwie znów stwierdził, że to jednak nie to i drugi raz dali zarobić adwokatom na sprawie rozwodowej. Jeszcze nie wiadomo czy będzie trzecia próba…

Boozer, czy się to komuś podoba czy nie, był jedną z wizytówek Chicago przez ostatnie 4 lata. Mnie najbardziej zapadnie w pamięć jego ciągły krzyk i fajne reakcje na udane zagrania swoje i partnerów. Był też jednym z niewielu gości, których nawet LeBron nie był w stanie przestawić.

Pożegnanie Carlosa Boozera z Chicago

Booz podziękował fanom na twiterze i odszedł po cichu w cieniu informacji o nowych zawodnikach w jego starej ekipie. W kolejnym etapie musiał zmierzyć się z ciężką rzeczywistością. Lakersi podpisali go za śmieszne pieniądze – nieco ponad 3 miliony $. Podczas podpisywania nowego kontraktu powiedział: „Mam sporo do udowodnienia.” – oj masz Carlos. Życzę mu powodzenia i mam nadzieję, że w innym systemie pokaże się jeszcze z dobrej strony.

 

Na koniec zostawiłem sobie miejsca na odrobinę ironii, wspominając co odeszło z ‘Wietrznego miasta’ wraz z Carlosem Boozere i jego numerem 5.

Na meczach Chicago Bulls nie będzie już:

- pokazów mocy Jedi

- sprawdzania męskości arbitrów

- autentycznego zdziwienia

- Hot Sauce

- 'piątek' z powietrzem

- ściany na LeBrona

- 'oh shit' 

- i innych okrzyków w tym klimacie

 

Niestety nie będzie też tego

 

A Boozer nigdy nie będzie MVP, bo

Powodzenie Carlos!!!

 

 

Komentarze (2)

  • Ja tam bardzo lubiłem Carlosa. Życzę mu powodzenia w Lakers :)

  • Gość - Weronika

    Świetny post, bardzo przyjemnie się czytało. Boozer bardzo dużo mimo wszytsko dal Chicago. :) Powodzenia w Lakers, Booz!