Menu główne
Zaloguj Zarejestruj

Login to your account

Username *
Password *
Remember Me

Create an account

Fields marked with an asterisk (*) are required.
Name *
Username *
Password *
Verify password *
Email *
Verify email *

Bycze cyferki - zbiórki, punkty i asysty

 bulls squad

Lubicie statystyki sportowe? Ja uwielbiam i obok tych oczywistych, które przeglądamy wszyscy po każdym meczu, lubię spojrzeć też czasem na takie bardziej zaawansowane, których doszukać można się na stronie nba.com, a które od kilku sezonów mówią nam niemal wszystko o wydarzeniach na parkiecie.

Podsumowanie zawiera statystyki za wszystkie mecze tego sezonu do pierwszego stycznia 2016. Skupiłem się na trzech rodzajach statystyk: zbiórkach, sposobach punktowania i podaniach oraz posiadaniach piłki. Poniżej to, co (moim zdaniem) ciekawego udało mi się w nich wyczytać.

Zbiórki

Oczywiście najłatwiej wziąć statystykę liczby zbiórek i mamy potencjalnie najlepszych w tym elemencie. Gasol – 10.8 zbiórki na mecz oraz Noah – 8.8 rpg. Nie trzeba być jednak bardzo dociekliwym, by nie zastanowić się, że to chyba nie do końca oddaje jak dobrze, zawodnicy radzą sobie w tym elemencie. Z pomocą przychodzą trochę miliony bardziej zaawansowanych statystyk. Najpierw przelicznik na 36 minut, czyli jedna z najprostszych najbardziej miarodajnych (w przypadku sensownego czasu na boisku) mierników. Tutaj z uwagi na to, że ta statystyka często zawyża wynik graczy grający bardzo mało – wyrzucam z zestawienia Bairstowa i Felicio. W przeliczaniu na 36 minut gry najwięcej zbiera Joakim Noah – 14.3, drugi byłby Pau Gasol (12.3), a trzeci Bobby Portis – 10.6. Jednak także ta miara nie określa tego, jak często dany zawodnik ma okazję w ogóle do zbiórki i jak dużo pojedynków o to wygrywa. Tutaj przychodzi z pomocą kolejna statystyka – procent zebranych piłek. Określa ona, jaki procent wszystkich zbiórek jest udziałem zawodnika, gdy jest on na boisku. Znów wyrzucamy bench manów i znów okazuje się najlepszy w tym Joakim, który łapie co 5 piłkę, gdy gra (20%), znów wysoko jest Pau Gasol z 17%. Trzeci jest Portis – 15%. Nadal mnie to nie przekonuje. W związku z tym sięgnąłem po statystyki, jakie daje NBA.com odnośnie rodzajów zbiórek, jakie zaliczają zawodnicy. Pojawiają się takie porównania jak liczba zbiórek, gdy w pobliżu zbierającego (do jednego metra) jest przeciwnik. W Bulls najlepiej wypada wówczas Noah, który ma średnio 4.4 takie zbiórki na mecz. W przypadku braku takiego zagrożenia – aż 7.2 zbiórek łapie Gasol. Co jest zdecydowanie w zgodzie z moją obserwację, że Hiszpan nabija statystyki dzięki wyłapywaniu najłatwiejszych piłek pod własnym koszem. Można spróbować jeszcze porównać to, jak zawodnicy ustawiają się do zbiórki. Tutaj okazuje się, że znów Pau jest najlepszy, gdyż aż 18.5 razy w meczu znajduje się on w odległości metra od spadającej po niecelnym rzucie piłki. Oznacza to, że jedynie 57.6% takich szans wykorzystuje. Najlepiej w tej statystyce wypada Mirotic. On bowiem zbiera 63% piłek (ma 9.4 szans i zbiera średnio 5.9 zbiórki), kiedy jest w odległości do metra od spadającej piłki. Całkiem dobry wynik notują też Snell i Bairstow, po 61.5%. W meczach zdarza się, że dwóch lub więcej zawodników jednej drużyny ma szansę na zbiórkę. W takich momentach kluczowe jest, by jeden z zawodników zrezygnował z niej. Okazuje się, że także to jak często gracze odpuszczają zbiórkę na rzecz kolegów z drużyny jest mierzone. Najbardziej ‘koleżeńskim’ okazuje się Jimmy Butler, który aż 2.8 razy w spotkaniu odpuszcza walkę o zbiórkę, drudzy są Pau Gasol i Taj Gibson, którzy mają takich akcji po 2.6 razu w spotkaniu. Tutaj osiągamy jeszcze jeden wynik, moim zdaniem najbliższy rzeczywistym umiejętnością zbierania. Jest to procent zebranych piłek spadających w zasięgu gracza (do metra), z wyłączeniem takich, kiedy zbiórka została ‘podarowana’ graczowi przez partnera z drużyny. Tutaj najlepsi okazują się: Nikola Mirotic – 75% i Tony Snell – 74.3%. Ostatną ciekawą statystyką dotyczącą zbiórek, jaką chciałbym zaprezentować jest średnia odległość od kosza, w jakiej zawodnik łapie piłkę. Nie jest zaskoczeniem, że zbiórki w odległości 10 stóp (3 metry) od kosza to domena niskich i najdalej od kosza zbiórki zaliczają Brooks (średnio w stopach 10.8), Moore i Rose (10.5). Za to najbliżej kosza zbiera Joakim Noah (średnio ok. 1.2 m) i Portis z Gasolem (1.46). W NBA prowadzi się jeszcze podział na zbiórki w ataku i w obronie. Nikogo chyba nie zaskoczy, że najlepiej na atakowanej desce zbierają Noah (2.9 orpg) i Gibson (2.7). Także oni (znów nie liczę Bairstowa) zbierają największy procent piłek w ataku: Jo – 13.7%, Taj – 11.9%. Jest jeszcze jedna statystyka mówiąca o zbiórkach – jest to ilość zbiórek na 100 posiadań. Za posiadanie uznaje się akcję drużyny, gdy ta ma możliwość oddania rzutu lub straty piłki. Po 13.2 zbiórki na 100 posiadań robią Noah i Gasol, a 10.7 dokłada Mirotic, kiedy jest na boisku.

Rzuty

Jeśli chodzi o statystyki rzutów, to NBA raczy nas taką liczbą statystyk o najróżniejszych właściwościach, że w zasadzie nie mam nawet zamiaru próbować przytoczyć tu choćby połowy. Skupię się na tych ciekawszych lub takich, w których gracze Bulls należą do czołówki ligi. Najlepszą skutecznością może w szeregach Byków pochwalić się Bobby Portis – 51.2%. To gdyby rozegrał więcej spotkań, lokowałoby go w top 20 ligi. Jeśli natomiast chodzi o zdobywanie punktów to średnia Butlera -21.1 ppg klasyfikuje go na 13 pozycji w lidze. Poniżej przedstawiam kilka wybranych przeze mnie statystyk rzutowych – raczej ilościowych, bo w skutecznościach ciężko na NBA.com wskazać najlepszych w lidze.

- Wszyscy uwielbiamy wjazdy pod kosz Derricka, okazuje się, że średnio 6.2 punktów w meczu pochodzi ze zdobytych w ten sposób. Jest to 9 wynik w lidze – pierwszy jest gracz Rapors DeMar DeRozan z 8.7. Rose kończy je na 44% skuteczności, najlepiej w lidze radzi sobie z tym Blake Griffin, który 2 z trzech wjazdów kończy punktami. 57% skuteczność notuje Mirotic, lecz u niego takie zagranie jest rzadkością, bo dostarcza tak zaledwie 0.7 punktu co mecz.

- Co ciekawe najlepiej w akcjach catch and shoot radzi sobie w Bulls – Pau Gasol (w lidze oczywiście Curry), który zdobywa w ten sposób 5.3 punkty i trafia na 44% celności. Drugi jest Niko z 5.1 punktu zdobytych w ten sposób i 38%. Najgorzej w takich rzutach czuje się Derrick Rose, u którego tylko 29% prób oddanych zaraz po dostaniu piłki wpada do obręczy.

- W punktach zdobywanych z pomalowanego Bulls wyglądają dość słabo, a mianowicie statystyka ‘point touches in the paint’, którą tłumaczę sobie jako punkty zdobywane po podaniu w pomalowane. Najlepszy w nich w lidze jest nasz rodak, Marcin Gortat, który zdobywa tak 7.6 punktu co mecz. Wśród Byków najwięcej w ten sposób punktuje Pau – 2.8, za to aż 85% skuteczność w takich próbach notuje Bobby Portis.

- Bulls w tym sezonie często rzucają za trzy. 59% punktów Snella pochodzi zza łuku, drugi w tej kategorii w Bulls jest McDermott, który po trójkach uzbierał przeszło 51% swoich zdobyczy.

- Najczęściej faulowany gracz Chicago – Jimmy Butler, aż 28% swoich punktowych zdobyczy zawdzięcza trafieniom z rzutów wolnych. Stawia go to na piątym miejscu w lidze pod względem punktów zdobywanych z linii na mecz. Jest też 14, jeśli chodzi o punkty zdobywane po stratach rywali – 3.7 średnio w spotkaniu. Zdobywa też prawie 3 punkty na mecz po kontratakach. Jednocześnie (co mnie zaskoczyło) jest najwięcej punktującym graczem z pomalowanego w Chicago. Zdobywa tak 7.9 punktu na mecz, drugi jest Rose z 6.8. Daleko im jednak do liderów NBA w tej kategorii: Drummonda – 15.2 i LeBrona Jamesa – 14.4.

- Po zbiórce w ataku dochodzi do tak zwanej sytuacji drugiej szansy. Są to zdobywane punkty, gdy nie udał się pierwszy rzut, ale piłka nadal pozostała w posiadaniu drużyny atakującej. Gdy taka sytuacja wydarzy się więcej niż 2 razy w jednej akcji, nadal mówimy o rzucie ‘second chance’. W Chicago 3 punkty na mecz z takich akcji zdobywa Pau Gasol (15 w lidze), a 2.1 Gibson. Najlepszy w lidze jest w tym Andre Drumond – 6.7 punktu i kolosalnie wyprzedza drugiego w tej kategorii Favorsa (Utah Jazz) z 3.8 punktów zdobywanych w ten sposób.

W NBA zaznaczana na wykresach jest każda pozycja, z której rzucał zawodnik. Daje to możliwość mierzenia później skuteczności z różnych obszarów boiska. Jako że często przytacza się skuteczności w zależności od odległości od kosza, ja zajrzałem do statystyk skuteczności w podzieleniu na strefy boiska.

‘Restricted Area’, czyli półokrąg oznaczony bezpośrednio pod koszem. W Bulls najskuteczniejszy w tej bezpośredniej bliskości jest Bobby Portis – 69%, dobrze radzą sobie też Butler – 65% i Moore – 63%. Fatalny jest Snell, który z najbliższej odległości trafia tylko 32% rzutów. W całej NBA najefektywniejszy wydaje się Andre Bogut z GSW z 78% skutecznością, trafia tak średnio jednak tylko 2.1 rzutu. Najwięcej z tej strefy punktuje LeBron James – 6.2 razu na mecz (68% skuteczności).

Wyodrębnione zostały też rzutu z pomalowanego spoza ‘restricted area’. W takich próbach najczęściej widzimy w Chicago Derrick Rose’a, który kończy je na przeciętnej 39% skuteczności. W lidze najczęściej z ‘trumny’ rzuca Brook Lopez – 5.5 próby na mecz.

Półdystans – to chyba jasne pojęcie dla każdego co oglądał chociaż jeden mecz NBA. W Chicago najwięcej rzutów w ten sposób oddają Pau Gasol – 6.9 i Jimmy Butler – 5.5. Tuż za nimi z prawie pięcioma próbami na spotkanie plasuje się Rose. Cała trójka trafia to na dość przeciętnej skuteczności w granicach 38-42%. Najsłabiej wypada Butler z 35% celnością. Najlepszą skutecznością z mid range może pochwalić się Doug McDermott – ma 51% (0.9/1.7), drugi jest Brooks – 46%. W całej NBA najlepszy (odrzucając grających mało) jest Mo Williams z Cavs 57%

W statystykach NBA można jeszcze znaleźć rozróżnienia przy rzutach za trzy na lewy i prawy narożnik oraz z wprost do kosza. Jeśli chodzi o rzuty z wprost do kosza to najlepiej prezentuje się 50% Portisa, tylko rzuca on w ten sposób tylko pół trojki na mecz. Najwięcej trafia z tej pozycji Mirotic – 1.4, lecz robi to na 34% skuteczności. Z trafiających tak średnio raz, najlepiej wygląda Doug, którego skuteczność z na wprost do kosza wynosi 45%. Znacznie rzadziej rzuca się w NBA z rogów z dystansu. Najwięcej w całej lidze gracze trafiają 0.6 rzutu na mecz (Wesley Matthews – Dallas) z prawego i 0.7 (Lou Deng z Miami) z lewego. Dla Bulls 0.3 trafienia zalicza McDermott z lewego. Natomiast prawy róg to królestwo Kirka Hinricha – który trafia z tej strefy 4 razy na 10 spotkań, ale czyni to na 67% skuteczności.

Podsumowując, w Bulls mamy mieszankę graczy z różnymi preferencjami rzutowymi i nie ma tutaj jednego dominatora, który rzuca z wszystkich pozycji. Półdystans to strefa zarezerwowana dla największych pewniaków (Gasol, Butler) i tylko liderzy mają przyzwolenie, by w ten sposób szukać punktów. W pomalowanym walczą głównie obok Pau, Joakim i Taj, a ostatnio lepszy od nich okazuje się Portis. W tym sezonie widać już też w końcu talent rzutowy McDermotta, który sporo rzuca za trzy i pokazuje, że to jego mocna strona. Także Nikola częściej szuka szczęścia za łukiem – najczęściej (aż 4 razy na mecz) na wprost kosza. Wjazdy po kosz są domeną pary Bulter – Rose, z tym że to Jimmy dostaje najwięcej gwizdków od sędziów. Pod nieobecność Mike Dunleavy’ego, który jest specjalistą od rzutów catch and shoot, połowicznie zastępuje go Doug, lecz jeszcze daleko mu do takich umiejętności jak ma Mike. Tony Snell boi się wchodzić pod kosz, bo często z nie trafia, za to pewnie rzuca za trzy i punktuje w ten sposób częściej niż z innych stref boiska.

Asysty i posiadania

Trzecim filarem mojego wpisu zrobiłem asysty i posiadania. Chciałbym spojrzeć jednak nie tylko jako pustą liczbę podań, po których zawodnicy zdobyli punkty, ale wejść w szczegóły.

Najwięcej asyst w Chicago notuje Derrick Rose – 5.1 apg. W całej lidze najlepszy Rajon Rondo ma ich 11.3 co mecz. Jednak przecież sama asysta zależy od wielu rzeczy i może zdarzać się, że po doskonałym podaniu partner nie trafi layupa. Rose ogólnie najwięcej z wszystkich zawodników podaje – ma średnio 55.9 podania na mecz – 21 wynik w lidze. Drugi jest Gasol z 47.3. Najsłabiej (wyłączając z oczywistych względów Felicio i Bairstowa) jest Tony Snell tylko 13.7 podania na mecz. Żeby podać trzeba piłkę dostawać – Rose otrzymuje aż 67.1 podań od kolegów w meczu, 51.3 dostaje Butler. To jest nic przy prawie 85 podaniach, jakie dostaje John Wall z Wizards. Po przeanalizowaniu jednak dokładnie wszystkich dostępnych statystyk podań trzeba przyznać, że w Bulls zdecydowanie najlepiej podającym jest Rose. Derrick nie tylko robi najwięcej asyst, średnio 0.6 jest podań kończy się faulem na adresacie podania, ma też średnio 1.1 tak zwanej ‘hokejowej’ asysty, czyli podania, po którym następuje asysta. DR1 ma też aż 9.8 potencjalnych asyst, czyli podań, po, których gdyby zawodnik trafił. to byłaby zaliczona podającemu asysta. Po jego podaniach kreowanych jest co mecz 12.1 punktu dla Bulls. We wszystkich tych statystykach PG Bulls jest najlepszy w drużynie. Jedynie w procencie podań, które są asystami, wyprzedza go Brooks, u którego 9.2% wszystkich podań to asysty, u Rose’a ten procent wynosi 9.1.

Obok podań istotne jest, to jak długo gracz ma w posiadaniu piłkę. Oczywiście, że w tych ustawieniach dominujący zawsze są rozgrywający. Rose jest średnio 77.5 razu w posiadaniu piłki w każdym spotkaniu (22 wynik w lidze). 67 razy jest Pau, a 64 Butler. W przypadku Derricka przekłada się to na 5.7 minuty, jakie podczas meczu piłka jest w jego rękach. W lidze najdłużej piłkę mają Lillard (8.3) i Westbrook (8.1). Oznacza to, że średnio w jednym posiadaniu Rose trzyma piłkę przez 4 i pół sekundy. Najdłużej w Bulls robi to Brooks, którego czas posiadania to niemal 5 sekund (4.94), czyli go to 22 zawodnikiem w lidze pod względem tej statystyki. Co ciekawe Aaron też sporo kozłuje, bo średnio każde posiadanie to wykonane przez niego 5 kozłów. Dla porównania Rose robi 4.23, a Pau Gasol (najmniej) tylko 0.53. 0.59 ma McDermott, a 0.6 Niko – ci gracze najrzadziej decydują się na dryblingi. Sprawdźmy, jakie korzyści drużyna ma z tego, że dany gracz posiada piłkę. Okazuje się, że najwyższym współczynnikiem w Chicago – 0.382 punktu na jedno posiadanie może pochwalić się Doug McDermott. To daje mu 17 miejsce w lidze, lecz gdy odliczymy grajków, którzy grali bardzo mało i mieli mniej niż 18 posiadań na mecz to, Doug jest nawet 12. W top 3 Bulls są poza nim Butler (0.327) i Portis (0.302).

Oczywiście liga raczy nas też wieloma innymi statystykami, w których tacy fanatycy jak ja mogą się zagłębić. Być może kiedyś jeszcze zrobię takie podsumowanie uwzględniające inne parametery.

Na koniec zostawiłem sobie inną ciekawostkę, niedotyczącą Byków. Otóż czy jesteście świadomi, że obecnie w lidze gra 13 zawodników wybranych z numerem 1 w drafcie? W NBA gra też dwóch graczy wybranych dopiero z 57 numerem draftu – obaj to gracze bardzo istotni w swoich drużynach. Pierwszym jest oczywiście Manu Ginobili z San Antonio Spurs.

Drugim … center Washington Wizards – nasz rodak- Marcin Gortat, który przecież w zamierzchłych czasach dopiero pod koniec drugiej rundy wywołany został w drafcie.

Komentarze (1)

  • czapki z głów za pracę włożoną w ten artykuł